Ładowanie...

WITAJ!





Młody i Reformowany

Ewangelia, apologetyka i kalwinizm

Augustyn i 1 Tymoteusza 2:4

Werset z 1 Listu do Tymoteusza 2 rzekomo mówiący o powszechnej woli Boga w zbawieniu wszystkich ludzi bez wyjątku jest jednym z ulubionych miejsc, do którego zwracają się arminianie jak Dave Hunt, Norman Geisler czy David Allen. Sprawdźmy czego w tej sprawie możemy dowiedzieć się od Augustyna z Hippony.

Kontrowersja pelagiańska miała ogromny wpływ na teologię Augustyna. Dzięki temu, że aktywnie brał on udział w polemice przeciwko pelagianom, jego poglądy na łaskę, wybranie i wolność Boga w zbawieniu ludzi znacznie rozwinęły się. I tak, odpowiadając na różne twierdzenia pelagian, którzy między innymi próbowali udowodnić, że Bóg pragnie zbawienia wszystkich ludzi bez wyjątku, w swoim zwartym traktacie o chrześcijańskiej pobożności, zatytułowanym Enchiridion czyli o Wierze, Nadziei I Miłości (421 r.) Augustyn odnosi się do fragmentu z 1 Tymoteusza 2:4.

Przede wszystkim więc napominam, aby zanosić błagania, modlitwy, prośby, dziękczynienia za wszystkich ludzi, za królów i za wszystkich sprawujących władze, abyśmy ciche i spokojne życie wiedli we wszelkiej pobożności i uczciwości. Jest to rzecz dobra i miła przed Bogiem, Zbawicielem naszym, który pragnie, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy.

1 Tymoteusza 2:1-4

W rozdziale 97, rozpoczynającym rozważania dotyczące tego wersetu, Augustyn zadaje pytanie, dlaczego, jeśli Bóg pragnie zbawienia wszystkich ludzi bez wyjątku, nie zbawi ich wszystkich, także bez wyjątku? Następnie podaje on standardową, zarówno w tamtych, jak i naszych czasach, odpowiedź powołującą się na wolną wolę człowieka, do której Bóg musi się dopasować. Jednakże dalej czytamy, że skoro niemowlęta nie mogą jeszcze „chcieć lub nie chcieć” a ponieważ Augustyn wierzył, że nie wszystkie z nich będą zbawione wnioskuje, iż odpowiedź taka jest niewystarczająca. Następnie przytacza inny tekst (Mateusza 23:37), na który często powołują arminianie[1] a który jakoby miał sugerować, że „wola Boża zwyciężona została wolą ludzką”.  Jednakże teolog nie zgadza się z takim wnioskiem i stwierdza, że wszechmocna wola Boża nigdy nie może zostać naruszona, ponieważ „wszystko, cokolwiek chciał uczynił” (Ps. 115.3), co skłoniło go do rozważania, w którym objaśnia wolność i sprawiedliwość Boga, powołując sią, co ciekawe na jeden z moich ulubionych tekstów: Rzymian 9 (Rozdziały 98 i 99)

A przeto rozpatrzmy, w jakim znaczeniu powiedziano o Bogu, bo i to najprawdziwiej rzecze Apostoł: „Który chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni”. Skoro bowiem nie wszyscy, lecz o wiele większa część nie dostępuje zbawienia, wydaje się więc, że nie dzieje się to, co Bóg chce, aby się działo, a nie dzieje się mianowicie wskutek tego, że wola Boża doznaje przeszkód od woli ludzkiej. Kiedy bowiem szukamy przyczyny, dlaczego nie wszyscy dostępują zbawienia, zwykło się odpowiadać, że dlatego, bo sami nie chcą. A tego nie można powiedzieć o niemowlętach, które jeszcze nie mogą chcieć lub nie chcieć. Gdybyśmy bowiem sądzili, że to, co czynią przez dziecinne poruszenia, należy przypisać ich woli, że przy chrzcie opierają się, ile mogą, tedy o nich powiemy, że nawet nie mogąc chcieć dostępują zbawienia. Ale jasno upominając w Ewangelii bezbożne miasto, mówił Pan: „Ilekroć chciałem zgromadzić synów twoich jako kokosz zgromadza pisklęta swe pod skrzydła, a nie chciałeś" (Mateusza 23:37). Zdaje się jakby wola Boża zwyciężona była wolą ludzką, i że z najsłabszymi, z powodu tej przeszkody, że nie chcieli, nie mógł dokonać Najpotężniejszy tego, czego chciał. I gdzież jest owa wszechmoc, którą na niebie i na ziemi „wszystko, cokolwiek chciał, uczynił", jeśli zgromadzić synów Jeruzalem chciał, a nie uczynił tego? Czy raczej nie tak jest, że ono wprawdzie nie chciało, aby synów jego zgromadził, ale nawet wbrew woli owego miasta synów jego zgromadził, których chciał? Albowiem na niebie i na ziemi nie niektóre rzeczy chciał i uczynił, niektóre zaś chciał, a nie uczynił, lecz „wszystko, cokolwiek chciał, uczynił”.

ENCHIRIDION CZYLI O WIERZE, NADZIEI I MIŁOŚCI 97

Kończąc rozważania dotyczące wolności Boga w zbawieniu lub sprawiedliwym potępieniu ludzi, Augustyn podsumowuje w jaki sposób Boża wola zawsze jest spełniana, nawet „gdy anielskie i ludzkie stworzenie zgrzeszyło, czyli uczyniło nie to, co On, lecz co ono samo chciało”:

Te są „wielkie dzieła Pańskie, doświadczone według wszystkiego upodobania Jego”(Ps. 110.2 Wulgata[2]) a tak mądrze doświadczone, że gdy anielskie i ludzkie stworzenie zgrzeszyło, czyli uczyniło nie to, co On, lecz co ono samo chciało — nawet przez tę samą stworzenia wolę, przez którą stało się to, czego nie chciał Stworzyciel, On przecież dokonał tego, co chciał, na dobre używając złego jako Najwyższa Dobroć, dla potępienia przeznaczonych sprawiedliwie na karę i dla zbawienia przeznaczonych litościwie do łaski. Co do nich bowiem, uczynili to, czego Bóg nie chciał, co zaś wszechmocy Bożej dotyczy, na to oni w żadnym wypadku nie mogli wpłynąć, boć przez to samo, że działali przeciwko woli Jego, względem nich stała się Jego wola. Toteż dlatego „wielkie dzieła Pańskie, doświadczone według wszystkiego upodobania Jego”, aby dziwnym i niewysłowionym sposobem nie stało się poza wolą Jego to, co dzieje się nawet wbrew Jego woli. Bo nie stałoby się, gdyby nie dozwalał i oczywiście nie nie chcąc pozwala, lecz chcąc oraz nie dozwoliłby jako dobry, by działo się źle, gdyby jako wszechmogący nie mógł i złego na dobre obrócić.

ENCHIRIDION CZYLI O WIERZE, NADZIEI I MIŁOŚCI 100

W kolejnym rozdziale, Augustyn kontynuuje temat, dalej wskazując na relację pomiędzy wolą człowieka a wolą Boga, podając przykład śmierci Jezusa, podczas której realizowane było dobre postanowienie Ojca, aby Chrystus umarł w naszym miejscu przez „złą wolę złych ludzi”, którzy pragnęli Jego śmierci. Wyjaśnia, w jaki sposób dobra wola człowieka może być bliższa Bogu, gdy jest przeciwna Jego planowi niż zła wola człowieka, która pragnie tego co jest częścią Bożego planu (jak ukrzyżowanie i śmierć Jezusa):

Niekiedy zaś człowiek w dobrej woli chce to, czego nie chce Bóg, choć posiada On o wiele bardziej i o wiele pewniej dobrą wolę, a wola ta nigdy nie może być zła. Na przykład, jeśliby dobry syn chciał, by ojciec żył, a Bóg przez dobrą wolę chce, by umarł. Podobnie znowu zdarzyć się może, że tego chce człowiek przez wolę złą, czego Bóg chce przez dobrą, jak na przykład, jeśliby zły syn chciał, by ojciec umarł, i chce tak również Bóg. Wtedy mianowicie pierwszy chce tego, czego nie chce Bóg, drugi zaś tego chce, czego chce i Bóg, a jednak z dobrą wolą Bożą raczej pierwszego uczucie się zgadza, chociaż chce inaczej, a nie zgadza się z nią brak serca u drugiego, jakkolwiek chce tak samo. Jest jednak różnica w tym, co może chcieć Bóg a co człowiek, oraz do jakiego celu kieruje się wola, która też według tego godna jest pochwały lub nagany. Albowiem Bóg pewne postanowienia Swojej woli, oczywiście dobre, wypełnia przez złą wolę złych ludzi; na przykład chociaż Judejczycy byli złej woli, jednak przez dobrą wolę Ojca Chrystus za nas został zabity, co tak wielkim dobrem się stało, że kiedy Piotr Apostoł nie chciał, aby się to stało, szatanem został nazwany przez Tego, który na zabicie przyszedł. Jakże zaś dobrą okazywała się wola pobożnych wiernych, którzy nie chcieli, aby Paweł Apostoł udawał się do Jeruzalem i zniósł tam czekające nań zło przepowiedziane przez proroka Agabusa. A jednak, ponieważ przez męczeństwo miał świadczyć o Chrystusie, chciał Bóg, aby ów to cierpiał dla zwiastowania Chrystusowej wiary. A tej dobrej woli Swojej nie wypełnił Bóg przez dobrą wolę chrześcijan, lecz przez złą wolę Żydów. A jednak Bogu bliżsi byli raczej ci, którzy nie chcieli tego, czego On chciał, aniżeli owi, przez których wolę stało się to, co chciał, bo wprawdzie stało się to samo, lecz przez Jego wolę dobrą, a przez ich złą.

ENCHIRIDION CZYLI O WIERZE, NADZIEI I MIŁOŚCI 101

W rozdziale 102 ma miejsce podsumowanie wszystkiego co dotychczas zostało powiedziane, gdzie czytamy, że wola Wszechmogącego jest zawsze niezwyciężona i zawsze dobra. Po czym odnosi to do zbawienia i sprawiedliwego potępienia w kontekście tego, że „wszystko co chce czyni”:

A jakkolwiek by potężne były siły woli Aniołów lub też ludzi tych i owych — dobrych albo złych, chcących tego, co Bóg, czy czego innego — to zawsze wola Wszechmocnego jest niezwyciężona i nigdy nie może być złą, bo nawet, gdy złe zsyła, jest sprawiedliwa, a zaiste będąc sprawiedliwą, nie jest złą. Wszechmogący Bóg, czy to, gdy lituje się nad kim chce — przez miłosierdzie, czy to, gdy zatwardza kogo chce — przez swój sąd, nic nie czyni niesprawiedliwie, nic nie czyni, czego by nie chciał, a wszystko co chce czyni.

ENCHIRIDION CZYLI O WIERZE, NADZIEI I MIŁOŚCI 102

W rozdziale 103, będącym ostatnim rozdziałem związanym z tematem, Augustyn udziela ostatecznej odpowiedzi na postawione na początku pytanie. Skupiając się w na 1 Tymoteusza 2:4 oraz otaczającym go kontekście, sprzeciwia się założeniu jakoby Bóg rzeczywiście pragnął zbawienia wszystkich ludzi bez wyjątku, oferując bardzo „reformowaną” interpretację

Otóż, gdy słyszymy lub czytamy w Piśmie świętym, że Bóg chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni, to jednak chociaż wiemy na pewno, że nie wszyscy ludzie dostępują zbawienia, nie powinniśmy przez to nic ujmować wszechmocnej bezwzględnie woli Bożej. Tak zatem należy rozumieć te słowa Pisma, że „Bóg chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni” (1 Tm 2,4), jakby powiedziano, że zbawienia dostępuje tylko ten, kogo sam Bóg chce zbawić, a nie tak, że nie ma innych ludzi oprócz tych, których chce zbawić, lecz że nikt nie będzie zbawiony jak tylko ten, kogo Bóg zechce zbawić. Dlatego powinniśmy Go prosić, aby zechciał, bo koniecznie stanie się to, jeśli zechce. Ku modlitwie bowiem do Boga nakłaniał Apostoł, gdy to powiedział. Również i to, co w Ewangelii napisano, że Bóg „oświeca każdego człowieka” (J 1,9), nie tak rozumiemy, że nie ma nikogo wśród ludzi, kto by nie był oświecony, lecz że nikt nie bywa oświecony jak tylko przez Niego. Niewątpliwie też w tym znaczeniu powiedziano, że „Bóg chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni”, nie jakoby nikogo nie było, kogo by nie chciał zbawić — On, który nie chciał czynić cudownych znaków wśród ludzi, którzy wedle własnej jego mowy, gdyby je był zdziałał, nawróciliby się — lecz żebyśmy przez wyrażenie „wszyscy ludzie” rozumieli cały rodzaj ludzki, podzielony przez rozmaite różnice na: królów, osoby prywatne, szlachetnych, nieszlachetnych, wysoko stojących, nisko położonych, uczonych, nieuczonych, dorodnych, słabowitych, zdolnych, ociężałych, niezdolnych, bogatych, ubogich, średnich, mężczyzn, niewiasty, dzieci, chłopców, młodzieńców, młodych, starszych, starców, wszelkich języków, wszelkich zwyczajów, wszelkich rzemiosł, wszelkich zawodów, odznaczających się nieprzeliczoną rozmaitością woli i sumień i czymkolwiek jeszcze różnią się ludzie między sobą. Cóż bowiem mają z siebie, aby Bóg przez jednorodzonego Pana naszego nie chciał ze wszystkich ludów zbawić ludzi i tego zbawienia dokonywał, ponieważ Wszechmocny nie może chcieć na próżno, cokolwiek chce. Polecił bowiem Apostoł, aby modlono się „za wszystkich ludzi” (1 Tm 2,1), a wyszczególniając dodał; „za królów i za wszystkich władzę mających” (1 Tm 2,2), o których można by mniemać, że przez niechęć i światową dumę wzdrygają się przed chrześcijańską pokorą. Przeto też powiada: „To bowiem jest dobrym i miłym Zbawicielowi naszemu Bogu” (1 Tm 2,3), to jest, aby także za takich się modlono, natychmiast zaś w celu niedopuszczenia rozpaczy dodaje: „Który chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4). Uznał to bowiem Bóg za dobre, aby przez modlitwy pokornych okazać łaskę, udzielającą zbawienia dla wysoko stojących, co przecież widzimy, że się już spełniło. Tego sposobu mówienia użył Pan w Ewangelii, gdzie powiedział faryzeuszom: „Dajecie dziesięciny z mięty i ruty i z wszelkiej jarzyny” (Łk 11,42). Faryzeusze bowiem nie dawali jałmużny z jakichkolwiek obcych i gdzieindziej rosnących jarzyn. Jak zatem tu przez „wszelką jarzynę” — wszelki rodzaj jarzyn tak i tam przez wyrażenie „wszyscy ludzie” rozumieć możemy cały rodzaj ludzki. Można szukać i innego wyjaśnienia, bylebyśmy tylko nie byli zmuszeni wierzyć, że Wszechmogący Bóg chciał, aby się co stało, a to się nie stało, gdyż On bez żadnych wątpliwości — jeśli na niebie i na ziemi, jako o nim prawda głosi, „wszystko, cokolwiek chciał, uczynił” (Ps. 115.3) — tedy zaiste nie chciał uczynić, czego nie uczynił.

ENCHIRIDION CZYLI O WIERZE, NADZIEI I MIŁOŚCI 103

Augustyn rozpoczyna od „wszechmocnej bezwzględnie woli Bożej”, w kontekście której należy rozumieć słowa apostoła Pawła i dlatego stwierdza, że wszyscy, których Bóg pragnie zbawić będą zbawieni oraz że nie należy sądzić, że nie ma „innych ludzi oprócz tych, których [Bóg] chce zbawić”. Następnie podaje werset z Jana 1,9 i również interpretuje go w taki sposób, ażeby opatrznie nie zrozumieć, że „nie ma nikogo wśród ludzi, kto by nie był oświecony”. Podkreśla, iż w taki sam sposób należy rozumieć znaczenie słów Pawła z 1 Tym 2:4 – stwierdzając, że są tacy, których Bóg nie pragnie zbawić!

Teolog nie poprzestaje na tym. Podaje przykład, nawiązując do sytuacji z Mateusza 11:21-24, w którym Bóg nie pragnąc zbawienia pewnych ludzi, nie uczynił wśród nich cudów, ponieważ „gdyby je był zdziałał, nawróciliby się.” Zamiast tego, wstrzymując Swoje miłosierdzie względem tych, którzy mogli zostać zbawieni, czynił cuda przed tymi, o których wiedział, że przepadną. A wszystko dlatego, by było wiadomo, że „nad kim chce, okazuje zmiłowanie, a kogo chce przywodzi do zatwardziałości.” (Rzymian 9:18)

Po tej krótkiej dygresji, Augustyn powraca do tekstu i argumentuje, podążając za klasyczną reformowaną interpretacją, że wyrażenie „wszyscy ludzie” należy pojmować jako odnoszące się ogólnie do całego rodzaju ludzkiego podzielonego na różne warstwy społeczne, klasy i grupy, w tym królów (o których mowa w wersecie 2), bogatych, ubogich, młodych, starszych, mężczyzn, niewiast, ludzi spośród wszystkich języków itd. Po wymienieniu tych rozmaitych grup, autor podsumowuje, iż: „Wszechmocny nie może chcieć na próżno, cokolwiek chce”.

Następnie szukając poparcia swoich słów, spogląda na kontekst wypowiedzi, gdzie w wersecie 1 czytamy, by modlono się za wszystkich ludzi (co samo w sobie byłoby trudnym i bardzo czasochłonnym zadaniem, jeśli mielibyśmy rozumieć owe słowa jako odnoszące się do każdej osoby – niekończące się wieczory modlitewne byłyby nieuniknionym skutkiem), wyszczególniając w wersecie 2, że chodzi o: „królów i wszystkich władzę mających”. Co Augustyn przypisuje światowej dumie takowych osób, którzy „wzdrygają się przed chrześcijańską pokorą”. Od siebie dodam, iż należałoby pamiętać o prześladowaniach, które miał wtedy miejsce, co też pewnie zniechęciłoby niektórych do modlitwy za swoich prześladowców, przypominając tym samym, że Bóg nawet wśród takich ludzi ma swoje owce, czego sam Paweł jest świetnym przykładem :-D

Dalej Augustyn przechodzi do Ewangelii Łukasza i powołując się na słowa Pana, który zwracając się do faryzeuszy, mówi o tym jakoby dawali dziesięcinę z „wszelkiej jarzyny”, stwierdza oczywisty fakt, iż nie mogli oni tego robić z „jakichkolwiek obcych i gdzieindziej rosnących jarzyn”, dlatego też przez to wyrażenie to należy rozumieć „wszelki rodzaj jarzyn”, co argumentuje Augustyn ma miejsce także w 1 Tym 2:4, gdzie „wszyscy ludzie” to cały rodzaj ludzki.

Kończąc rozważania Augustyn cytuje Psalm 115.3 i podsumowując, stwierdza, iż Pan „wszystko cokolwiek chciał, uczynił”, a czego nie chciał uczynić (zbawić wszystkich ludzi bez wyjątku) tego i nie uczynił, „bylebyśmy tylko nie byli zmuszeni wierzyć, że Wszechmogący Bóg chciał, aby się co stało, a to się nie stało”.

Reasumując, Augustyn oferuje bardzo „reformowaną” interpretację fragmentu z 1 Listu do Tymoteusza 2, zauważając, że wyrażenie „wszyscy ludzie” nie oznacza każdej osoby bez wyjątku, ale odnosi się ono do ogólnie pojmowanego rodzaju ludzkiego, podzielonego na różnorakie warstwy, grupy i klasy. Teolog oferuje kilka innych ustępów na poparcie swojej tezy oraz uwzględnia kontekst wypowiedzi, który jasno sugeruje tego rodzaju interpretację, gdzie czytamy o modlitwach za wszystkich ludzi, wyszczególniając królów i wszystkich władzę mających. Jego ostatnie słowa nie pozostawiają żadnej wątpliwości. Dla Augustyna suwerenność i wszechmoc Boża są sprawami najwyższej wagi, co też skłania go do stwierdzenia, że jeżeli czegoś Bóg pragnie, to tak się staje, a że nie wszyscy ludzie będą zbawieni, tak też nie pragnie zbawienia wszystkich bez wyjątku.

Na zakończenie myślę, że warto także wspomnieć o tym, iż na fragment ten powołują się nie tylko arminianie jak Hunt czy Geisler, ale także kościół rzymskokatolicki, który w kontekście tego kto może udzielać chrztu wskazuje na „powszechność woli zbawczej Boga”, przytaczając 1 Tymoteusza 2:4.[3]

 

Bibliografia:

Św. Augustyn Pisma Katechetyczne, PAX 1952, Podręcznik dla Wawrzyńca, czyli o Wierze, Nadziei i Miłości (od strony 149)

 

[1] I ze względu na głęboko zakorzenione tradycje, jeszcze częściej błędnie cytując go i nie zauważając rozróżnienia jakiego dokonał Jezus między tymi, do których mówił a tymi, których chciał zgromadzić do swojej trzódki. Dostrzegł to Augustyn i dlatego zapytał: "Czy raczej nie tak jest, że ono wprawdzie nie chciało, aby synów jego zgromadził, ale nawet wbrew woli owego miasta synów jego zgromadził, których chciał?"

[2] „Magna opera Domini exquisita in omnes voluntates eius”

[3] Katechizm Kościoła Katolickiego, KKK 1256: „Kościół widzi uzasadnienie tej możliwości w powszechnej woli zbawczej Boga (Por. 1 Tm 2, 4) oraz konieczności chrztu do zbawienia (Por. Mk 16, 16; Sobór Florencki: DS 1315; 646; KPK, kan. 861, § 2).”