WITAJ!





Młody i Reformowany

Ewangelia, apologetyka i kalwinizm

Ignacy Antiocheński a eucharystia

Ignacy Antiocheński to jeden z pierwszych Ojców Kościoła, biskup Antiochii, położonej w Syrii, autor siedmiu listów napisanych do kościołów w Azji Mniejszej, w Rzymie oraz do Polikarpa, które sporządził podczas swojej męczeńskiej podróży do Rzymu, gdzie miał zostać rzucony na pożarcie dzikim zwierzętom.

Dzieła Ignacego, ze względu na swoją wczesną datę (~107 n.e.), stanowią cenne źródło informacji na temat sytuacji, w jakiej znajdowali się pierwsi Chrześcijanie, z kim musieli się zmagać oraz na temat tego w co wierzyli na samym początku II wieku. Niestety, jest to także powód, dla którego wielu czytających jego listy, pragnie odnaleźć w nich swoje teologiczne odbicie i w wyniku czego niejednokrotne Ignacy zostaje zamieniony w kogoś, kim nie był.

Zamiast rozpatrywać jego słowa w kontekście, w którym się znajdował i interpretować je w świetle poprzedzających wypowiedzi oraz całości jego twórczości, niektórzy usiłują, skupiając się na wyizolowanych wersetach, stworzyć iluzję, jakoby Ignacy Antiocheński wierzył w takie koncepcje jak transsubstancjacja (przeistoczenie) lub ofiara eucharystyczna.

Zanim jednak zajmiemy się interesującym nas ustępem[1], który przytaczany jest by „udowodnić”, że Ignacy wierzył w transsubstancjację, musimy uwzględnić kontekst jego wypowiedzi. W tym celu prześledzimy wszystkie sekcje poprzedzające ów często cytowany fragment:

Ignacy[2], zwany też Teoforem, do Kościoła Boga Ojca i umiłowanego Syna Jezusa Chrystusa, w Smyrnie w Azji, Kościoła, który wzbogacony w miłosierdziu wszelkimi darami, pełen wiary i miłości, nie pozbawiony żadnego duchowego daru, cieszy się dostojeństwem boskim jako nosiciel świętych przedmiotów. W duchu nieskazitelnym i w słowie Bożym serdeczne pozdrowienia.[3]

1.1 Wielbię Jezusa Chrystusa, Boga[4], który uczynił was tak mądrymi, Poznałem bowiem, że jesteście utwierdzeni w niezachwianej wierze, niby przybici duchem i ciałem do krzyża Pana Jezusa Chrystusa i umocnieni w miłości przez Krew Chrystusową, niezłomnie przekonani o wszystkim, co dotyczy Pana naszego, który będąc naprawdę według ciała z rodu Dawida, jest Synem Bożym według woli i potęgi Boga, naprawdę urodził się z Dziewicy, został ochrzczony przez Jana, aby „wypełnić wszystko, co sprawiedliwe”, 1.2 a za Poncjusza Piłata i tetrarchy Heroda naprawdę został przybity za nas w ciele. Tylko dzięki owocom Jego krzyża, dzięki Jego męce po Bożemu błogosławionej, jesteśmy, kim jesteśmy. Toteż przez swoje zmartwychwstanie „podniósł On sztandar” na wieki, aby świętych i wiernych swoich, czy to Żydów, czy to spośród pogan, [zgromadzić] w jednym ciele swojego Kościoła.

Zauważ, że Ignacy, będąc jednym z pierwszych Ojców Kościoła nie ma żadnego problemu nazwać Jezusa Bogiem. Dodatkowo w jego pismach widać jasne rozróżnienie między Ojcem, Synem i Duchem Świętym (np.: Ignacy do Efezjan 9:2).

Czytając jego listy często dostrzec można metaforyczne, symboliczne stwierdzenia jak właśnie to dotyczące kościoła w Smyrnie, niby przybitego duchem i ciałem do krzyża, które ma za zadanie reprezentować ich niezachwianą wiarę.

Następnie, Ignacy cały czas kierując swoje słowa w stronę ludzi należących do Kościoła w Smyrnie, nawiązuje do ich wzajemnej miłości, którą mają dzięki temu, że zostali obmyci krwią Jezusa i wspólnie wyznają dokonaną przez Niego ofiarę: „umocnieni w miłości przez Krew Chrystusową.”

Dlaczego Ignacy zaczął w taki sposób swój list? Dlaczego zaczął od krzyża, ciała, krwi, tego, że Jezus „naprawdę [jest] według ciała z rodu Dawida” oraz że „naprawdę urodził się z Dziewicy”? Odpowiedź na te pytania musi uwzględnić historyczny kontekst, w którym znajdował się Kościół w tamtym czasie. Ignacy, podobnie jak apostoł Jan, zaniepokojony był ludźmi, którzy zaprzeczali temu, że Jezus przyszedł w ciele, co było nie do przyjęcia – zaprzeczali oni istocie Chrześcijaństwa, temu, że Syn Boży prawdziwie przyjął ludzką naturę, ludzkie ciało; temu, że prawdziwie zamieszkał wśród nas.

 Nie było to coś nowego, ponieważ już w czasach apostoła Jana, Kościół musiał przeciwko takim ludziom walczyć:

„Bo wyszło na świat wielu zwodzicieli, którzy nie chcą uznać, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele. Taki jest zwodzicielem i antychrystem.”

2 List św. Jana 1:7

Tym historycznym kontekstem jest gnostycka grupa, która kwestionowała wcielenie, mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa – byli to dokeci, z gr. dokein, oznaczającego – wydawać się, mniemać, przypuszczać. Byli oni dualistami, to znaczy, wierzyli, że świat duchowy, niematerialny jest dobry a materia i ciało są złe. Dlatego też, napotykając na swojej drodze Chrześcijaństwo, osobę Jezusa Chrystusa, w świetle swoich dualistycznych przekonać zinterpretowali go jako kogoś dobrego, jakiegoś rodzaju zbawcę i z tego względu, nie mógł on być prawdziwie człowiekiem, nie mógł on być Wcielonym Synem Bożym, ponieważ prawdziwy Bóg nie mógł mieć nic wspólnego z tym światem, materią która jest zła. Z tego powodu dokeci nie wierzyli, że Jezus posiadał prawdziwe ludzkie ciało z krwi i kości – zaprzeczali Wcieleniu Syna Bożego, przed czym apostoł Jan ostrzegał nas, nazywając ich antychrystami.

Ignacy pisząc do kościoła w Smyrnie, ale także do pozostałych kościołów w swoich listach, zawraca ogromna uwagę na zagrożenie ze strony tego heretyckiego ugrupowania. Dlatego też, jego pierwsze słowa tak bardzo podkreślają ludzką naturę Jezusa, to że naprawdę został zrodzony z Dziewicy; że naprawdę został przybity w ciele za panowania Piłata i tetrarchy Heroda; że naprawdę pochodził z rodu Dawida.

2.1 To wszystko wycierpiał dla nas, abyśmy zostali zbawieni. A naprawdę cierpiał i naprawdę zmartwychwstał, nie tak, jak mówią niektórzy niewierni, że cierpiał pozornie, a przyszłość ich zgodna z tym, co myślą, gdyż będą bezcieleśni i podobni do demonów.

Ponownie, zauważ ten nacisk na prawdziwość, fizykalność cierpienia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa, „naprawdę cierpiał i naprawdę zmartwychwstał.” Dokeci zaprzeczali temu i Ignacy bezpośrednio odnosi się do nich, nazywając ich „niewierzącymi.” Obchodzi się z nimi bez ogródek, twierdząc, że przyszłość ich nie będzie kolorowa.

3.1 Ja bowiem wiem i wierzę, że nawet po swoim zmartwychwstaniu Jezus był w ciele. 3.2 A kiedy przyszedł do Piotra z towarzyszami, powiedział do nich: „Weźcie, dotknijcie mnie i zobaczcie, że nie jestem bezcielesnym demonem[5].” I natychmiast dotknęli Go i uwierzyli, będąc blisko złączeni z Jego ciałem i krwią. Dlatego też śmiercią wzgardzili i okazali się ponad śmierć wyżsi. 3.3 A po swym zmartwychwstaniu Jezus jadł i pił razem z nimi jak istota cielesna, chociaż duchowo był zjednoczony z Ojcem.

Jego słowa nie mogą być bardziej oczywiste. Cały czas nawiązuje do doketyzmu, twierdząc, że „nawet po zmartwychwstaniu Jezus był w ciele,” - nie był jakimś niematerialnym bytem, ale zmartwychwstałą fizycznie osobą.

Paweł przemawiając do ateńczyków, gdy tylko wspomniał o zmartwychwstaniu Jezusa (Dz. 17:32), został wyśmiany, bo dla Greków a także gnostyków, dualistów należało uwolnić się z więzienia jakim było ludzkie ciało – było ono złe i nieczyste. Przeciwko takim ludziom pisze Ignacy.

„Trzymając się mocno Jego ciała i krwi”, ponownie podkreślenie fizykalności Jezusa (używając metaforycznego języka), tego, że prawdziwie po zmartwychwstaniu posiadał ciało i krew. Jesteśmy w połowie drogi, Ignacy wielokrotnie powołuje się na cielesność, materialność Jezusa, zjednoczenie z Nim w Jego krwi i ciele, na to, że „jadł i pił razem z nimi jak ISTOTA CIELESNA” i ani razu nie odniósł się do eucharystii, transsubstancjacji, przeistoczenia, nic z tych rzeczy.

4.1 To wam zalecam, umiłowani, wiedząc, że i wy tak myślicie. Chciałem was jednak ostrzec przed tymi bestiami o kształtach ludzkich. Nie tylko nie powinniście ich przyjmować, lecz jeśli to tylko możliwe, nawet nie spotykać się z nimi, a jedynie modlić się za nich, bo a nuż jakoś się nawrócą, choć nie jest to łatwe. Ma wszakże tę moc Jezus Chrystus, który jest naszym prawdziwym życiem.

Ignacy ostrzega Chrześcijan należących do kościoła w Smyrnie przed „bestiami o kształtach ludzkich.” Bardzo ostre słowa. Żadnego kompromisu ze jego strony. Cały czas wypowiedź Ignacego koncentruje się na doketyzmie i jego wyznawcach, których Chrześcijanie powinni unikać i modlić się za nich, bo tylko Jezus ma moc otworzyć ich serca na prawdę.

4.2 Jeśli bowiem tego wszystkiego dokonał nasz Pan pozornie, to i ja pozornie jestem więźniem. Dlaczegóż więc ja także wydałem siebie na śmierć przez ogień, przez miecz, przez dzikie zwierzęta? Ale blisko miecza, to blisko Boga, razem ze zwierzętami, to razem z Bogiem - byleby tylko w imię Jezusa Chrystusa. Aby z Nim razem cierpieć, wszystko znoszę, gdyż umacnia mnie On sam, który stał się człowiekiem doskonałym.

Jeśli to wszystko (ukrzyżowanie, śmierć, zmartwychwstanie, niezaprzeczalna fizykalność Jezusa) jest tylko pozorem, to Ignacy jest tylko z pozoru skuty łańcuchami. Bardziej dosadnie nie można było tego ująć.

5.1 Pewni ludzie wyrzekają się Go przez swoją niewiedzę, a raczej to Pan się ich wyrzeka, gdyż są orędownikami śmierci raczej niż prawdy. Nie przekonały ich proroctwa ani prawo Mojżeszowe, ani nawet aż do dziś dnia Ewangelia, ani cierpienia każdego z nas. 5.2 I o nas bowiem myślą tak samo. A cóż mi przyjdzie z kogoś, kto mnie chwali, jeśli obraża mojego Pana, nie wyznając, że przyjął On ciało? Kto tego nie wyznaje, wyrzeka się Go całkowicie, sam będąc własnym grabarzem[6]. 5.3 Imion tych ludzi, jako że są niewierni, nie uważam za słuszne napisać. Obym nawet mógł o nich nie pamiętać, dopóki się nie nawrócą, by uwierzyć w mękę, która jest naszym zmartwychwstaniem.

Pomimo świadectwa Starego Testamentu, pism Nowego Testamentu oraz świadectwa, które nieśli prześladowani Chrześcijanie, nie chcieli oni przyjąć do wiadomości faktu, że Jezus posiadał prawdziwe, fizyczne ciało. Następnie zdanie jest chyba jednym z najbardziej oczywistych stwierdzeń w tej sprawie – jak ktoś może być moim przyjacielem, bratem, siostrą, gdy nie wyznaje, że Jezus przyjął ciało, że Wcielenie Syna Bożego miało miejsce w historii.

Tak więc, prześledziliśmy pierwszych pięć sekcji listu do kościoła w Smyrnie, dostrzegając ciągłe odniesienia do gnostyckiej sekty, która zaprzeczała temu, że Jezus prawdziwie posiadał ciało i krew. Dostrzegliśmy ciągłe, nieustanne nawiązania do śmierci, ukrzyżowania, ciała i krwi, do tego, że zostaliśmy zjednoczeni z jego ciałem i krwią i o dziwno, żadnego cienia sugestii w odniesieniu do arystotelejskich kategorii substancji i przypadłości, transsubstancjacji, przeistoczenia – kompletna cisza.

Teraz już wiesz jaki jest literacki i historyczny kontekst fragmentu, tak często używanego przez rzymskokatolickich apologetów, by wskazać, jakoby Ignacy Antiocheński wierzył w dokładnie to samo co oni odnośnie eucharystii.

6.1 Niechaj nikt nie będzie wprowadzony w błąd: i byty niebieskie, i chwała aniołów, i władcy widzialni i niewidzialni, jeżeli nie uwierzą w Krew Chrystusową, ich także sąd czeka.

Zatrzymajmy się tutaj. O co chodzi Ignacemu, kiedy mówi o wierze w Krew Chrystusa? O sakrament? O transsubstancjację? Aż do tego momentu, na czym skupiał się Ignacy? Jaka byłaby prawidłowa interpretacja, uwzględniająca wszystko to, co pojawiło się wcześniej? Biorąc pod uwagę wszystko to co zostało dotychczas powiedziane na temat doketyzmu, o co chodzi Ignacemu?

Sprawa jest oczywista. Jeśli ktoś nie wierzy, że Jezus rzeczywiście został ukrzyżowany, prawdziwie przelał za nas Swoją krew; jeśli ktoś w ogóle nie wierzy, że Jezus posiadł fizyczne ciało, jak to było w przypadku doketów, czeka go sprawiedliwy sąd.

„Kto może pojąć, niech pojmie.” Niechaj nikt się nie pyszni swoim stanowiskiem, bo wszystkim jest wiara i miłość, od których nie ma nic ważniejszego. 6.2 Zwróćcie uwagę, jak bardzo ci, co mają odmienne zdanie o przychodzącej do nas łasce Jezusa Chrystusa, przeciwni są myśli Bożej. O miłość nie dbają ani o wdowy, ani o sieroty, ani o udręczonych, ani o więźniów, ani o głodnych, ani o spragnionych.

Ignacy, dalej kontynuuje pisać odnośnie tej samej heretyckiej grupie doketów, którzy negując Wcielenie Syna Bożego, odrzucają łaskę okazaną w Jezusie Chrystusie. Cały czas mowa jest o jednej i tej samej grupie. Nie nastąpiła żadna zmiana w temacie poruszanym przez Ignacego.

I tak, nareszcie przechodzimy do głównego fragmentu, gdzie czytamy:

7.1 Powstrzymują się od Eucharystii i modlitwy, gdyż nie wierzą, że Eucharystia jest Ciałem Pana naszego, Ciałem, które cierpiało za nasze grzechy i które Ojciec w swej dobroci wskrzesił. Tak więc ci, co odmawiają daru Boga, umierają wśród swoich dysput. Lepiej byłoby dla nich, żeby mieli miłość, bo w ten sposób i oni mogliby zmartwychwstać.

Wyobraź sobie, że sobór laterański IV (1215 r.) nigdy nie miał miejsca; że dogmat o przeistoczeniu nigdy nie został ogłoszony – czy te słowa wypowiedziane przez Ignacego na początku II wieku, posiadały swoje znaczenie? Czy jesteśmy zdolni do poznania znaczenia tych słów w świetle całej wypowiedzi i znanego historycznego kontekstu dotyczącego herezji doketyzmu, nie skupiając się na dogmacie ogłoszonym przeszło tysiąc lat później?  Oczywiście, że tak. Czy powinniśmy interpretować jego słowa w świetle dogmatu o przeistoczeniu, z XIII wieku? Nie, jeśli chcemy uczciwie podejść do jego słów.

Ignacy, dosłownie w każdym zdaniu swojego listu ostrzegał Chrześcijan w Smyrnie przed doketyzmem. Pod koniec 6 sekcji zaczął wymieniać ich charakterystyczne cechy, po których od razu można było ich poznać. Nie dbają o wdowy, sieroty, udręczonych, więźniów, głodnych i spragnionych. Jednak i wśród Chrześcijan znajdziemy takich, którzy będą bardziej lub mniej gotowi by udzielać pomocy, dlatego Ignacy podaje kolejną charakterystyczną cechę – powstrzymywanie się od Eucharystii i modlitwy.

Eucharystia (gr. εὐχαριστία[7]) to piękne, biblijne słowo oznaczające dziękczynienie. Chrześcijanie sprawując Eucharystię, dziękują Bogu za dzieło dokonane na krzyżu w osobie Chrystusa. Dlaczego dokeci powstrzymywali się od uczestnictwa w Eucharystii i modlitwie? Dlaczego wyznawca doketyzmu odmówiłby uczestnictwa w życiu Kościoła, w Eucharystii i w modlitwie, gdzie miejsce ma pamiątka i proklamacja prawdziwego ciała, krwi, cierpienia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa? Czy dlatego, że nie wierzył w transsubstancjację, czy może dlatego, że Jezus nie posiadał fizycznego ciała i krwi? Odpowiedź sama nasuwa się na usta.

Jeśli ktoś nie wierzy, że Jezus posiadał prawdziwie fizyczne ciało i krew, że był tylko duchem, że nie cierpiał i nie umarł na krzyżu, nie będzie on uczestniczył w czymś, co w całości opiera się o tą rzeczywistość.

Dla Greków, dualistów, doketów zbawienie polegało na uwolnieniu się od ciała, które było złe, dlatego też zmartwychwstanie („które Ojciec w swej dobroci wskrzesił”), wskrzeszenie ciała Jezusa było dla nich czymś niedorzecznym.

Dokeci powstrzymywali się od Eucharystii i modlitwy, nie dlatego, że nie wierzyli w całkowicie obce Ignacemu przeistoczenie, które wymagało arystotelejskich kategorii substancji i przypadłości, ale dlatego, że będąc dualistami, gnostykami nie wierzyli, że Jezus posiadał w ogóle fizyczne ciało.

Tak więc słuchajcie, Chrześcijanie w Smyrnie, po tym właśnie poznacie, że ludzie ci są fałszywymi nauczycielami, wilkami w owczych skórach.

Podsumowując, wszystkie próby, zrobienia z Ignacego kogoś kim nigdy nie był, zakończyły się niepowodzeniem. Wyrywanie tego jednego zdania z szerszego kontekstu wypowiedzi, nie uwzględniając herezji doketyzmu, z którą w tamtym czasie walczono, w celu zrobienia z Ignacego osoby rzekomo wierzącej w transsubstancjację, dogmatu ogłoszonego w XII wieku, jest szczytem anachronizmu i nieuczciwości. Działania te dobitnie demonstrują, iż osobom wykorzystującym ów cytat w ten sposób, nie zależy na tym, by wiedzieć co faktycznie miał na myśli Ignacy. Rzym przemówił, stwierdzając, iż w nauki te wierzono od zawsze, iż była to ciągła i nieustanna wiara całego uniwersalnego kościoła, także Ignacy musiał w to wierzyć![8] Naprawdę zachęcam, abyśmy wszyscy, niezależnie jakiego wyznania jesteśmy, spoglądając w historię Kościoła, zawsze badali kontekst czyjejś wypowiedzi, abyśmy odłożyli na bok nasze tradycje, nasze soczewki, przez które postrzegamy świat i starali się uczciwie podchodzić do tego co zostało powiedziane przez danego Ojca Kościoła.

 

[1] Chodzi dokładnie o fragment sekcji 7 listu do Smyrnian.

[2] Powitania obecne w listach Ignacego, łudząco przypominają te występujące w listach apostoła Pawła, co wskazuje no to, że Ignacy oprócz dostępu do kanonicznych ewangelii, posiadał także listy Pawła, co jest interesującym faktem, który warto poruszyć podczas dyskusji odnośnie kanonu NT.  

[3] Tłumaczenie wykonane w oparciu o „Pierwsi Świadkowie. Pisma Ojców Apostolskich”, uwzględniając „The Apostolic Fathers, Greek Texts and English Translations” Michaela W. Holmesa – Ignacy do Kościoła w Smyrnie 1-7

[4] Bezpośrednie odwołanie się do bóstwa Jezusa.

[5] Interesujący wariant tekstowy, gr. δαιμόνιον nawiązujący do Łukasza 24:39, gdzie zamiast określenia demon mamy ducha, gr. πνεῦμα

[6] Dosłownie, „sam będąc odzianym w zwłoki.”

[7] http://biblehub.com/greek/2169.htm

[8] KKK 1376 Sobór Trydencki streszcza wiarę katolicką, nauczając: "Ponieważ Chrystus, nasz Odkupiciel, powiedział, że to; co podawał pod postacią chleba, jest prawdziwie Jego ciałem, przeto zawsze było w Kościele Bożym to przekonanie, które święty Sobór wyraża dzisiaj na nowo, że przez konsekrację chleba i wina dokonuje się przemiana całej substancji chleba w substancję Ciała Chrystusa, Pana naszego, i całej substancji wina w substancję Jego Krwi. Święty Kościół katolicki słusznie i właściwie nazwał tę przemianę przeistoczeniem" (Sobór Trydencki: DS 1642).