Ładowanie...

WITAJ!





Młody i Reformowany

Ewangelia, apologetyka i kalwinizm

Monarchiczny episkopat we wczesnym kościele rzymskim [updated]

Jeśli interesujesz się apologetyką albo po prostu jesteś w temacie z nauką kościoła rzymskokatolickiego (a powinieneś być, jeśli jesteś jego członkiem), to pewnie słyszałeś i to nie jeden raz, że biskup Rzymu jest następcą świętego apostoła Piotra, będącego rzekomo pierwszym biskupem tego miasta, który to przekazał autorytet i zwierzchnictwo swojemu następcy w Rzymie. Sukcesja ta trwa do dnia dzisiejszego i na tak zwanym Cathedra Petri zasiada dzisiaj przez wszystkich kochany, choć teologicznie bardzo różniący się od swojego poprzednika Benedykta XVI, papież Franciszek I.

W artykule tym chciałbym przyjrzeć się możliwie najwcześniejszym dokumentom, mówiącym o strukturze chrześcijańskich kościołów w pierwszych II wiekach, przede wszystkim skupiając się na kościele w Rzymie. Czy od samego początku istniał tam monarchiczny episkopat, z jednym biskupem na czele? Czy może władzę sprawowało kolegium prezbiterów-starszych? Jak świadectwa te wypadają w kontekście roszczeń kościoła rzymskokatolickiego?  Przekonajmy się.

W odniesieniu do prymatu apostolskiego w osobie świętego Piotra oraz ciągłości tego prymatu w osobie biskupa Rzymu, Kościół rzymskokatolicki stwierdził, podczas soboru watykańskiego I, że nauka ta zawsze była w ten sposób rozumiana przez Kościół[1] oraz że była ona znana przez wszystkie epoki i konieczna dla całego Kościoła.[2] We własnych i dogmatycznych dokumentach Rzym jasno stwierdza, że nauka o Prymacie Piotrowym i ciągłości tego prymatu w osobie biskupa Rzymu obecna była w Kościele od samego początku, tzn. znana przez wszystkie epoki oraz konieczna dla całego Kościoła do zachowywania.

Pytanie brzmi, czy na pewno jest to prawda? Czy rzeczywiście Piotr był pierwszym biskupem Rzymu? Czy Chrześcijanie w pierwszych wiekach wierzyli, że biskup Rzymu sprawował władzę nad całym Kościołem? Czego rzeczywiście możemy dowiedzieć się z najstarszych wczesnochrześcijańskich dokumentów? I to właśnie na tym ostatnim pytaniu chciałem skupić się w poniższym artykule a w szczególności spojrzeć na postać Klemensa Rzymskiego i stanowisko (lub jego brak) biskupa Rzymu w pierwszych wiekach Chrześcijaństwa.

Kościół rzymskokatolicki naucza, że władza i autorytet nad całym Kościołem została przekazana przez Piotra jego następcy, biskupowi Rzymu i tak ta rzekoma sukcesja trwa do dnia dzisiejszego:

Tenże Piotr żyje, przewodzi i sprawuje sąd aż do dziś i na zawsze w swoich następcach, biskupach świętej Stolicy rzymskiej, przez niego założonej i uświęconej Jego krwią.[3]

Jeśli jest to prawda, powinniśmy być w stanie znaleźć dowody na to, że stanowisko monarchicznego biskupa istniało w Rzymie oraz że sprawował on takową władzę już w pierwszych wiekach Chrześcijaństwa. Posiadamy kilka starożytnych dokumentów, które pozwolą zagłębić nam ten temat.

Nowy Testament[4]

Zanim jednak przejdziemy do owych dzieł, chciałbym przytoczyć kilka fragmentów z Pisma Świętego, które przedstawiają biblijny model struktury lokalnego kościoła:

W pierwszym z nich widzimy, iż po tym jak apostołowie głosili Ewangelię w danym mieście, wśród modlitw i postów wybierali starszych, którzy mieli stanąć na czele zakładanych przez nich lokalnych kościołów. Kiedy Łukasz rozpoczyna swoją narrację o powstaniu i wzroście Kościoła, używa terminu „starsi” w kontekście przedchrześcijańskim (żydowskim), odnosząc się do „starszych i uczonych w Piśmie,”[5] a kiedy przechodzi do opisu zakładania lokalnych kościołów przez Pawła i jego towarzyszy w trakcie ich misyjnej pracy używa dokładnie tego samego terminu względem osób, które stać będą na czele tych kościołów:

W tym mieście głosili Ewangelię i pozyskali wielu uczniów, po czym wrócili do Listry, do Ikonium i do Antiochii, umacniając dusze uczniów, zachęcając do wytrwania w wierze, bo przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego. Kiedy w każdym kościele wśród modlitw i postów ustanowili im starszych (πρεσβυτέρους), polecili ich Panu, w którego uwierzyli.

Dzieje Apostolskie 14:21-23

W kolejnym fragmencie Paweł zwracając się do Tytusa, przypomina mu w jakim celu pozostawił go na Krecie, przypominając mu o ważnym aspektem jego posługi, którym było zakładanie nowych kościołów i mianowanie starszych. Zauważ, iż autor tego listu mówi o starszych przypadających na każde miasto i używa terminów „biskup” oraz „starszy” zamiennie:

Pozostawiłem cię na Krecie w tym celu, abyś uporządkował to, co pozostało do zrobienia i ustanowił po miastach starszych (πρεσβυτέρους), jak ci nakazałem. Takich, którzy są nienaganni, są mężami jednej żony, którzy mają dzieci wierzące, które nie stoją pod zarzutem rozpusty albo krnąbrności. Biskup (ἐπίσκοπον) bowiem jako włodarz Boży, powinien być nienaganny niesamowolny, nieskory do gniewu, nie oddający się pijaństwu, nieporywczy, niechciwy brudnego zysku, ale gościnny, zamiłowany w tym, co dobre, roztropny, sprawiedliwy, pobożny, wstrzemięźliwy, trzymający się prawowiernej nauki, aby mógł zarówno udzielać napomnień w słowach zdrowej nauki, jak też dawać odpór tym, którzy jej się przeciwstawiają.

Tytusa 1: 5-7

Ponownie wracając do Dziejów Apostolskich, widzimy Pawła, który chcąc spotkać się z przewódcami kościoła w Efezie, nie wzywa pojedynczego biskupa, ale zbiorowość starszych:

Albowiem Paweł postanowił minąć Efez, aby nie tracić już więcej czasu w Azji; śpieszył się bowiem, aby, jeśli to możliwe, być na Zielone Święta w Jerozolimie. A posławszy z Miletu do Efezu, wezwał starszych kościoła (gr. πρεσβυτέρους τῆς ἐκκλησίας).

Dzieje Apostolskie 20:16-17

Co ciekawe, po tym jak starsi z Efezu odpowiedzieli na wezwanie Pawła i zjawili się u niego, w swojej pożegnalnej mowie apostoł odniósł się do nich, nazywając ich biskupami i pasterzami bożej trzódki.

Miejcie pieczę o samych siebie i o całą trzodę (gr. ποιμνίῳ), wśród której was Duch Święty ustanowił biskupami (gr. ἐπισκόπους), abyście paśli (gr.  ποιμαίνειν) kościół Pański nabyty własną jego krwią.

Dzieje Apostolskie 20:28

Tak też, określenia te: prezbiter i biskup łączą się w jedno, tworząc opis urządu starszego. Paweł przemawiając do starszych kierujących lokalnym kościołem w Efezie, splata te terminy i łącząc ποιμνίῳ z czasownikiem ποιμαίνειν odniósł się do duszpasterskiej roli jaką pełnią starsi.

Ten sam motyw możemy dostrzec w pierwszym liście Piotra, który to zwraca się do starszych kierujących kościołem, nie wymieniając żadnego innego stanowiska i siebie samego nazywając starszym i świadkiem cierpień Chrystusowych:

Starszych (Πρεσβυτέρους) więc wśród was napominam jako również starszy (συμπρεσβύτερος) i świadek cierpień Chrystusowych oraz współuczestnik chwały, która ma się objawić: Paście trzodę Bożą, która jest między wami, nie z przymusu, lecz ochotnie, po Bożemu, nie dla brzydkiego zysku, lecz z oddaniem.

1 Piotra 5:1-2

Na podstawie tych oraz innych fragmentów możemy stwierdzić, iż standardowym modelem organizacji lokalnego kościoła przedstawionym w Nowym Testamencie jest pluralizm starszych. W Dziejach Apostolskich, listach Pawła czy Piotra wyraźnie widzimy, iż apostołowie zakładając kościoły, wyznaczali starszych, by ci stanęli na ich czele, nadzorując je, sprawując posługę Słowa, napominając świętych, utrzymując pobożną dyscyplinę i odrzucając fałszywe nauki.

To samo możemy zaobserwować zwracając się konkretnie do listu Pawła do Rzymian, w którym nie widzimy żadnego śladu sugerującego rządy pojedynczego biskupa. Co jednak jesteśmy w stanie zaobserwować to fakt, iż ze względu na ogrom miasta, wierzący spotykali się w różnych rozporoszonych grupach, kościołach domowych:

Pozdrówcie współpracowników moich w Chrystusie Jezusie, Pryskę i Akwilę, którzy za moje życie nadstawili swe głowy i którym winienem wdzięczność nie tylko ja sam, ale i wszystkie Kościoły [nawróconych] pogan. Pozdrówcie także Kościół, który się zbiera w ich domu. Pozdrówcie mojego umiłowanego Epeneta, który należy do pierwocin, złożonych Chrystusowi przez Azję.

List do Rzymian 16: 3-5

Pozdrówcie Asynkryta, Flegonta, Hermesa, Patrobę, Hermasa i braci, którzy są razem z nimi. Pozdrówcie Filologa i Julię, Nereusza i jego siostrę, Olimpasa i wszystkich świętych, którzy są razem z nimi.

List do Rzymian 16:14-15

Podobnie, kiedy Onezyfor przybył do Rzymu w poszukiwaniu Pawła, miał kłopot z zlokalizowaniem go, co dalej sugeruje brak scentralizowanej struktury kościelnej w tamtym okresie:

Niechże Pan użyczy miłosierdzia domowi Onezyfora za to, że często mnie krzepił i łańcucha mego się nie zawstydził, lecz skoro się znalazł w Rzymie, usilnie mnie szukał i odnalazł.

List do Tymoteusza 1:16-17

Tak też, istnieją przesłanki wskazujące na to, iż pierwsi chrześcijanie w Rzymie gromadzili się w rozporoszonych grupach, kościołach domowych, co byłoby dużym wyzwaniem, gdyby zarządzane były one przez pojedynczego biskupa.

Dwa główne greckie słowa używane do opisu starszych i biskupów to: presbuteros oraz episkopos. Podczas gdy w późniejszych latach zaczęły pojawiać się wyraźne różnice pomiędzy tymi terminami, wynosząc na wyższe stanowisko biskupa (episkopos) i tworząc niższą klasę prezbitera-starszego (presbuteros), to biblijne użycie tych określeń jest jasne i autorzy Nowego Testamentu używali tych określeń zamiennie. I co ciekawe Biblia Tysiąclecia trafnie wskazuje w przypisie do Tytusa 1,7, że „Biskup ma tu to samo znaczenie co w Tt 1,5 prezbiter.

Hieronim (doktor kościoła rzymskokatolickiego) w swoim komentarzu do Tytusa 1,7 świetnie podsumowuje sprawę wskazując, że podczas gdy model pojedynczego biskupa mógł rozwinąć się z pewnych praktycznych przyczyn, to właśnie model grupy starszych, stających na czele lokalnego kościoła był tym pierwotnym modelem ustanowionym w Nowym Testamencie:

Ten sam więc jest prezbiterem, który jest biskupem i zanim pojawiły się podziały w [naszej] religii przez prowokacje Szatana (…) kościoły zarządzane były przez kolegium prezbiterów. Ale jak każdy z nich zaczął starać się by przywłaszczyć sobie tych, których ochrzcił, zamiast przyprowadzić ich do Chrystusa, ustalono, że jeden z prezbiterów, wybrany przez swoich kolegów, powinien zostać ustanowiony nad wszystkimi pozostałymi i sprawować główny nadzór nad ogólnym dobrobytem społeczności. (…) Bez wątpienia jest to obowiązkiem prezbiterów, by pamiętali, że dyscyplina Kościoła jest podporządkowana temu, który został im dany jako ich głowa, ale z drugiej strony właściwym jest także to, by biskupi nie zapominali, że jeśli zostali ustanowieni ponad prezbiterów, stało się tak w wyniku tradycji, a nie z polecenia Pana.[6]

Nowy Testament przedstawia nam tylko dwa urzędy występujące w Kościele: biskupi-starsi oraz diakoni. Dlatego też, jeśli kościół w Rzymie został założony przez apostołów, to zdaje się, że powinien on podążać tym biblijnym wzorem. Co na ten temat powiedzą nam wczesnochrześcijańskie dokumenty, do których w końcu się zwracamy.

Didache

Didache, dokument prawdopodobnie powstały na terach Syrii,[7] jeden z najstarszych wczesnochrześcijańskich dokumentów nienależących do kanonu Nowego Testamentu, posiadający duże znaczenie historyczne, choć nie nawiązuje bezpośrednio do problemu struktury kościoła w Rzymie, to porusza ogólny problem organizacji kościoła i tak w jednym z rozdziałów czytamy: 

Wybierzcie zatem sobie biskupów (έπισκόπους) i diakonów (διακόνους) godnych Pana, ludzi cichych, spokojnych, bezinteresownych, wiarygodnych i wypróbowanych. Oni bowiem pełnią u was także posługę proroków i nauczycieli. Nie gardźcie więc nimi, gdyż należy im się wśród was to samo poważanie co prorokom i nauczycielom. [8]

Godnym uwagi jest to, iż autor mówi o biskupach (liczba mnoga), nie o pojedynczym biskupie oraz umiejscawia ich obok urzędu diakonów, zupełnie niczym Paweł w Liście do Filipian 1:1[9] oraz 1 Liście do Tymoteusza 3:1-13.

Niektórzy próbują wskazać na postać wędrownego proroka / apostoła opisanego w Didache jakoby odnoszącego się do kogoś w rodzaju biskupa, mogącego nawet sprawować dziękczynienie,[10] jednakże perspektywa ta nie uwzględnia fragmentu mówiącego o tym, iż obecność takiej osoby była przejściowa oraz że była ona kimś z zewnątrz. Tak więc czytamy:

W sprawie zaś apostołów i proroków zgodnie z poleceniem Ewangelii postępujcie w taki oto sposób: Każdego apostoła, który do was przychodzi, przyjmijcie jak samego Pana. Nie zostanie on u was jednak dłużej niż dzień jeden, a gdyby zaszła potrzeba, jeszcze i drugi. Jeśli zostanie trzy dni, jest to fałszywy prorok. Gdy ów apostoł będzie odchodził, dajcie mu tylko chleba na drogę: jeśli zażąda pieniędzy, jest to fałszywy prorok.[11]

Opis ten jakoś nie za bardzo pasuje do obrazu monarchicznego biskupa stojącego na czele lokalnego kościoła. Przedstawia on raczej zalecenia w jaki sposób obchodzić się z kimś podającym się za proroka lub apostoła, co miało pomóc w stwierdzeniu czy jest on prawdziwym czy też fałszywym prorokiem. Ponadto wyraźnie ukazano przejściowy charakter gościny takiej osoby.

I choć prawdą jest, że rozdział 13 pozwala na to, by „prawdziwy prorok” czy też „prawdziwy nauczyciel” mógł osiąść się wśród adresatów dokumentu, to od razu zaznaczone zostaje, iż „robotnik warty jest swojej strawy” wskazując na to, iż osoba taka musi zapracować sobie na tej przywilej. Także uwzględniając fakt przejściowego charakteru takowej gościny oraz bezpośrednie polecenie nakazujące wybierania biskupów i diakonów, w jednym z najstarszych wczesnochrześcijańskich dokumentów wyłożony został podział struktury lokalnego kościoła, przedstawiony na kartach Nowego Testamentu. I jak zaraz się okaże, obraz ten znacząco różni się od struktury rozpowszechnianej przez Ignacego.

Ignacy Antiocheński

Ignacy Antiocheński był biskupem Antiochii żyjącym na przełomie I/II wieku. Jesteśmy w posiadaniu 7 jego listów, które sporządził w czasie podróży do Rzymu, gdzie miał zginąć śmiercią męczeńską. Sam Ignacy jest pierwszą udokumentowaną osobą, która argumentuje za tym, by w lokalnych kościołach na czele stanęli pojedynczy biskupi, pod których zwierzchnictwem mieli znajdować się prezbiterzy, tym samym wprowadzając potrójny podział struktury kościoła.[12] Uważał on, że dzięki pojedynczemu urzędowi biskupa, uda się zachować jedność i zapobiec podziałom, co szczególnie widać w jego liście to Smyrny:

Unikajcie podziałów, gdyż jest to początek wszelkiego zła. Wszyscy idźcie za biskupem jak Jezus Chrystus za Ojcem i za waszymi prezbiterami jak za Apostołami. A diakonów poważajcie jak przykazania Boże. Niechaj nikt w sprawach dotyczących Kościoła nie robi niczego bez biskupa. Uważajcie za ważną tylko tę Eucharystię, która sprawowana jest pod przewodnictwem biskupa lub tego, komu on zlecił. Gdzie pojawi się biskup, tam niech będzie wspólnota tak, jak gdzie jest Jezus Chrystus, tam i Kościół powszechny.[13]

               Podobny motyw widzimy w liście do kościoła w Magnezji, w którym Ignacy wręcz przesadnie promuje stanowisko biskupa, twierdząc, iż stoi on w miejscu samego Boga lub w liście do kościoła w Tralleis, gdzie biskup przedstawiony został jako obraz Ojca:

Starajcie się wszystko czynić w zgodzie Bożej pod kierunkiem biskupa, który zastępuje wam Boga, prezbiterów zastępujących radę apostołów i moich najdroższych diakonów, mających udział w posłudze Jezusa Chrystusa.[14]

Podobnie niech wszyscy szanują diakonów jak samego Jezusa Chrystusa, a także biskupa, który jest obrazem Ojca i prezbiterów jak radę Boga i zgromadzenie apostołów; bez nich nie można mówić o kościele.[15]

Pomimo, iż Ignacy kładł tak ogromny nacisk na role monarchicznego biskupa w kościele (niektórzy nawet stwierdzili, iż miał obsesję na tym punkcie[16]), nawołując do posłuszeństwa względem niego, jego listy stanowią kolejny dowód na to, iż w Rzymie w tamtym okresie panował pluralizm starszych.

Ignacy zawracając się do poszczególnych kościołów, pozdrawiał całą wspólnotę oraz przewodniczących im ludzi – poszczególnych biskupów, jeśli takowi istnieli, co zrobił na przykład pisząc do kościoła w Magnezji, Tralleis i Efezie a czego nie zrobił pisząc do kościoła w Rzymie:

Ignacy zwany Teoforem, do Kościoła w Magnezji nad Meandrem. (…) Skoro zasłużyłem na radość ujrzenia was w osobach Damasa, waszego godnego Boga biskupa, godnych prezbiterów Bassosa i Apollonisa oraz mojego towarzysza w służbie, diakona Zetiona.[17]

Ignacy zwany Teoforem, do umiłowanego przez Boga, Ojca Jezusa Chrystusa, Kościoła świętego w Tralleis w Azji (…) Dowiedziałem się o waszej postawie nienagannej i niezachwianej w cierpliwości, która nie tylko okazuje się na zewnątrz, lecz jest wam po prostu wrodzona, jak mi to przedstawił Polibiusz, wasz biskup, kiedy z woli Boga i Jezusa Chrystusa przybył do Smyrny.[18]

Ignacy zwany Teoforem, Kościołowi (…), który znajduje się w Efezie, w Azji. (…) Tak więc w imię Boże powitałem całą waszą wspólnotę w osobie Onesimosa, męża niewypowiedzianej dobroci, waszego biskupa według ciała.[19]     

Milczenie w sprawie stanowiska biskupa rzymskiego jest tym bardziej uderzające, gdy skontrastujemy ten fakt z ciągłym naciskiem, kładzionym przez Ignacego na pojedynczego biskupa: „Jest więc rzeczą jasną, że biskupa musimy traktować jak samego Pana[20] i potrójny podział struktury kościoła, który obecny jest we wszystkich 6 pozostałych listach.[21] W całym liście Ignacego do Rzymian nie ma żadnej wzmianki na temat biskupa Rzymu, co byłoby naprawdę dziwne, jeśliby takowe stanowisko istniało w tamtym czasie w Rzymie, szczególnie że pisząc ten list zmierzał do Rzymu oraz jak widzieliśmy Ignacy przykład ogromną wagę do urzędu biskupa, w którym widział spoiwo łączące całą społeczność.

Rzymskokatolicki uczony Raymond E. Brown komentuje ten ewenement:

Żaden biskup nie został wspomniany w Rzymie, prawdopodobnie dlatego, że tamtejszy kościół wciąż utrzymywał dwoistą strukturę prezbiterów-biskupów oraz diakonów.[22]

Tak samo John P. Meier potwierdza tę obserwację:

Ignacy całkowicie milczy w odniesieniu do tego kluczowego urzędu w Kościele Katolickim, prawdopodobnie dlatego, że – jak widać w 1 Liście Klemensa – takie stanowisko nie istniało w Rzymie w tym czasie.[23]

               Patrick Burke wskazuje, iż uwzględniając zaabsorbowanie Ignacego tematem monarchicznego episkopatu, brak jakiejkolwiek wzmianki na temat biskupa Rzymu jest czymś znacznie więcej niż argumentum ex silentio:

Milczenie Ignacego dotyczące stanowiska monarchicznego biskupa w Rzymie, wzięte wraz z jego zaabsorbowaniem tym tematem wszędzie, gdzie tylko pisze, jest czymś znacznie więcej niż argumentem z milczenia. Jest to więcej niż tylko brak dowodów na monarchiczny episkopat w Rzymie. Należy uznać, że taki urząd w tamtym czasie nie istniał.[24]        

Warto również zauważyć, że Ignacy zwracając się do Kościoła w Rzymie, podkreśla jego przewodnictwo nie nad całym Kościołem powszednim w zakresie uniwersalnej jurysdykcji, ale przewodnictwo w miłości nad krainą Rzymian:

 Kościoła, który przewodzi w krainie Rzymian, godny Boga, godny czci, godny błogosławieństw, godny pochwały, godny powodzenia, godny czystości wiary i przewodzący w miłości, naznaczony prawem Chrystusa i imieniem Boga[25]

Zdaje się, iż jest to w zgodzie z tym co zostało powiedziane przez Dionizego z Koryntu (~170 r.) w jego liście do Rzymian, zachowanym przez Euzebiusza z Cezarei, gdzie dziękuje biskupowi Soterowi za zapomogi i chwali Rzymian za to, iż są przykładem dobroczynności i miłości:

Od początku jest u was w zwyczaju, by braciom świadczyć przeróżne dobrodziejstwa, by do wielu kościołów, rozrzuconych po wszystkich miastach, posyłać zapomogi i w taki sposób zaspakajać potrzeby biednych oraz pomagać braciom w kopalniach cierpiącym.[26]

Dlatego też J.B. Lightfoot komentuje ów przewodnictwo kościoła w Rzymie:

Tym właśnie był oryginalny prymat Rzymu, nie prymat biskupa, ale całego kościoła, nie oficjalnego zwierzchnictwa, ale praktycznej dobroci, popartej, jednakże prestiżem i korzyściami, które płynęły z bycia kościołem ogromnej metropolii.[27]

Autorytet i prestiż kościoła w Rzymie wynikał z tego, że znajdował się on w centrum ówczesnego świata – Rzymie, do którego przecież prowadziły wszystkie drogi, nie z osoby biskupa jako następcy Piotra.

Zwrot προκαθημένη της άγάπης (przewodzący w miłości), użyty przez Ignacego szczególnie przypadł do gustu wszelkiej maści katolickim apologetom i teologom.  Johannes Quasten w pierwszym tomie „Patrology”[28] wskazuje, że zwrot „przewodzić” występuje dwukrotnie w liście do Rzymian Ignacego, gdzie pierwszy mówi o przewodnictwie w kranie Rzymian: ητις και προκάθηται έν τόπψ χωρίου 'Ρωμαίων a drugi został już przedstawiony i mówi przewodnictwie w miłości. Ponadto ten sam zwrot pojawia się jeszcze dwukrotnie (List Ignacego do Kościoła w Magnezji 6:1,2) i odnosi się do sprawowanego nadzoru biskupa, prezbiterów i diakonów. Quasten dodatkowo wskazuje, iż F.X. Funk[29] łącząc te poszlaki z της άγάπης doszedł do wniosku, że zwrot „przewodzić w miłości” odnosi się do wspólnoty chrześcijan, kościoła powszedniego, próbując stwierdzić, że Ignacy mówi tutaj o przewodnictwie Rzymu nad wspólnotą chrześcijan / kościołem powszednim. Jednakże, zaraz po tym Quasten powołując się na J. Thielea oraz A. Ehrharda stwierdza, iż badania ich dowiodły wybiórczości twierdzeń Funka. Ponadto starołacińskie, syryjskie, ormiańskie wersje listów Ignacego, także niekorzystnie wpływają na jego tezę.

Dlatego też Quasten skłania się w stronę sugestii Thielea, iż της άγάπης odnosi się do znacznie szerszego i głębszego znaczenia miłości wznieconej przez Jezusa Chrystusa, co z resztą znajduje potwierdzenie w bezpośrednim kontekście powitania, gdzie czytamy: άγάπην 'Ιησου Χριστου του θεου („w miłości Jezusa Chrystusa, Boga naszego”),[30]  gdzie Ignacy prawdopodobnie nawiązuje do rzymskich męczenników, oddających swoje życie w miłości zupełnie niczym Jezus Chrystus na krzyżu.

Podsumowując, zwrot ten odnosi się albo do praktycznej dobroci i miłości, na co wskazał Lightfoot oraz co popiera list Dionizego albo do męczeńskiej miłości, wzorowanej przykładem samego Jezusa Chrystusa. Należy także pamiętać, iż Ignacy ogranicza wpływy kościoła w Rzymie stwierdzając, że „przewodzi [on] w krainie Rzymian.” Warto wspomnieć, że wpływy te jeszcze przez bardzo długi czas pozostawały bez większych zmian i tak na przykład, kanon 6 soboru nicejskiego przedstawia jurysdykcyjną równość biskupów starożytnych stolic:

Starożytny zwyczaj niech będzie zachowany w Egipcie, Libii i Pentapolis, zgodnie z którym biskup aleksandryjski posiada władzę nad tymi wszystkimi prowincjami, tak jak i biskupowi Rzymu przysługuje podobny zwyczaj. Podobnie ma się rzecz w odniesieniu do Antiochii i innych prowincji: niech będzie zachowywane w Kościołach pierwszeństwo wynikające ze starszeństwa. Podobnie w Antiochii i innych prowincjach niech kościoły zachowują swoje uprawnienia.[31]

Apologeci próbują dodatkowo wskazać na sposób w jaki Ignacy odnosi się do kościoła w Rzymie, szczególnie w swojej powitalnej części listu, co rzekomo ma dowodzić nadrzędnej pozycji jaką miał ten kościół w tamtym okresie, jednakże roszczenia te ignorują fakt, iż Ignacy zwracał się w taki oraz jeszcze bardziej wyniosły sposób względem innych kościołów, jak na przykład pisząc do kościoła w Efezie:

 Ignacy zwany Teoforem, Kościołowi obdarzonemu wielkim błogosławieństwem całej pełni Boga Ojca, przeznaczonemu przed początkiem czasów, aby żył zawsze na wieczną chwałę, niezachwianie zjednoczony i wybrany w prawdziwym cierpieniu, z woli Ojca i Jezusa Chrystusa, Boga naszego, Kościołowi zaiste godnemu uwielbienia, który znajduje się w Efezie, w Azji - serdeczne pozdrowienia w Jezusie Chrystusie i w nieskazitelnej radości.[32]

Na koniec warto także przytoczyć fragment, w którym Ignacy prawdopodobnie nawiązuje do listu Klemensa do Koryntian:

Nigdy nie zazdrościliście nikomu, lecz innych uczyliście. Pragnę, aby zachowały ważność także te polecenia, które nauczając innym dajecie. (gr. Ουδεποτε εβασκανατε ουδενι· αλλους εδιδαξατε. εγω δε θελω ινα κακεινα βεβαια η α μαθητευοντες εντελλεσθε.)[33]

Jeżeli rzeczywiście jest to aluzja do 1 Klemensa i Ignacy miał kontakt z tym listem to brak jakiejkolwiek wzmianki odnośnie biskupa rzymskiego jest tym bardziej dziwna i tym bardziej utwierdza w przekonaniu, iż w tym okresie w Rzymie monarchiczny episkopat nie istniał. Ponadto proszę zwrócić uwagę na liczbę mnogą użytych czasowników, ponieważ będzie to bardzo ważne podczas analizy listu Klemensa do Koryntian.  

Pasterz Hermasa

Pasterz Hermasa to kolejne wczesnochrześcijańskie dzieło, które pomimo swojej apokaliptyczno-wizjonerskiej natury jest cennym źródłem informacji na temat struktury kościoła w Rzymie w pierwszej połowie II wieku. Powiedziałbym nawet, że zaraz obok listu Klemensa jest to główny dokument, dostarczający nam informacji na ten właśnie temat. Wskazuje on na to, że czasie powstania utworu (koło 140 - 150 r. n.e.) w Rzymie wciąż nie ukształtował się monarchiczny episkopat, ale dalej obecny był nowotestamentowy dwoisty podział struktury kościoła na biskupów-prezbiterów oraz diakonów, co ze względu datę powstania (dobrych kilkadziesiąt lat po 1 Klemensa oraz listach Ignacego) jest bardzo zaskakującym i zarazem druzgocącym materiałem dowodowym świadczącym przeciwko monarchicznemu episkopatowi.  

Po tym jak Hermas spisał swoje anielskie wizje, podczas widzenia drugiego, polecono mu, by sporządził kopie owej wizji oraz w obecności starszych kierujących kościołem w Rzymie odczytał je:

Później miałem widzenie w moim domu. Przyszła sędziwa niewiasta i zapytała mnie, czy już dałem książeczkę starszym (πρεσβυτέροις, liczba mnoga). Zaprzeczyłem. „Dobrze uczyniłeś,” rzecze, „bo mam jeszcze kilka słów do dodania. Kiedy więc ukończę całość, ty słowa te oznajmisz wszystkim wybranym. Sporządzisz zatem dwa odpisy małej książeczki i poślesz jeden Klemensowi, a jeden Grapte. Klemens swój pośle innym miastom, to bowiem zostało mu polecone. Grapte zaś będzie pouczała wdowy i sieroty. A ty odczytasz [tę książeczkę] w tym mieście w obecności starszych (πρεσβυτέρων, liczba mnoga) kierujących Kościołem.”[34]

Widzimy, iż struktura kościoła w Rzymie składała się z prezbiterów-starszych, którzy stali na czele i kierowali owym kościołem. Nie możemy mieć pewności, że Klemens, o którym mowa w tym fragmencie to ta sama osoba, której przypisuje się autorstwo listu do Koryntian, któremu będziemy się następnie przyglądać. Choć sam Quasten stwierdza, iż bez wątpienia chodzi tutaj o tego właśnie Klemensa.[35]

Jeśli rzeczywiście jest to ta sama osoba to wygląda na to, że jest ona kimś w rodzaju posłańca, być może sekretarza, dzięki któremu społeczność w Rymie miała łączność z pobliskimi miastami. I tym samym późniejsze teorie sugerujące, iż Klemens był biskupem Rzymu należy uznać za błędne.

Ponownie motyw pluralizmu starszych pojawia się, kiedy to po odejściu młodzieńców (aniołów), Hermas prosi kobietę, która rozkazała mu zasiąść po jej lewej stronie, by starsi-prezbiterzy zasiedli jako pierwsi:

A po odejściu młodzieńców, gdy zostaliśmy sami, mówi mi: „Usiądź tutaj”. Rzekłem: „Pani, dozwól, że najpierw usiądą starsi (πρεσβυτέρους)”. „Rób, co mówię” - powiedziała, „siadaj!” Kiedy więc chciałem usiąść po prawej stronie, nie pozwoliła mi, lecz wskazała ręką, żebym usiadł po lewej.[36]

Hermas po raz kolejny potwierdza tę właśnie strukturę, kiedy to wytyka błędy (przedstawiając słowa niewiasty) tym, którzy zamiast przewodzić kościołowi, walczą między sobą:

Teraz więc powiadam wam, którzy prowadzicie (τοῖς προηγουμένοις, liczba mnoga) kościół i zajmujecie miejsca honoru (τοῖς πρωτοκαθεδρίταις, liczba mnoga): nie bądźcie trucicielami. Oni noszą swoje trucizny w buteleczkach, wy zaś waszą truciznę i wasz jad nosicie w sercu. Zatwardziali, nie chcecie oczyścić serc waszych ani w czystości serca zjednoczyć w zgodzie myśli waszych, aby wielki Król zmiłował się nad wami. Baczcie pilnie, dzieci, aby podziały te nie pozbawiły was życia. W jaki sposób zamierzacie pouczać wybranych Pana, skoro sami nie jesteście pouczeni? Dlatego pouczajcie się wzajemnie i miejcie pokój między wami, abym ja stanąwszy przed Panem mogła z radością zdać Mu z was wszystkich sprawę.[37]

Warto wskazać, że wizjoner nie jest jakiegoś rodzaju biskupem, który próbuje przywrócić do porządku podległych sobie prezbiterów, co próbowałaby zrobić osoba postulująca potrójny podział organizacji kościelnej.  Hermas identyfikuje się na początku swoich wizji jako niewolnik[38], który został sprzedany przez swojego pana, niejakiej Rode pochodzącej z Rzymu, dlatego też spekulacje utożsamiające Hermasa z biskupem są bezpodstawne. Sam autor nigdy nie mówi o sobie jako o biskupie a wszystkie odniesienia do takiego stanowiska występują w liczbie mnogiej.  

Te same egoistyczne skłonności ludzi, kierujących kościołem w Rzymie ponownie pojawiają się w Przypowieści ósmej i znowu mowa jest o pluralizmie osób:

I wszyscy, powiada, którzy spośród nich się nawrócili, w wieży zamieszkają. Ci natomiast, którzy się nie nawrócą, lecz będą nadal tak samo postępować, ci śmiercią umrą. Ludzie oddający swoje gałęzie zielone i nadłamane, to ci, co zawsze byli wierni i dobrzy, lecz zazdrościli sobie pierwszeństwa i zaszczytów. Wszystko to głupcy, skoro mogli zazdrościć sobie nawzajem pierwszeństwa. Kiedy jednak usłyszeli moje przykazania, to, jako że byli dobrzy, prędko się oczyścili i zaczęli pokutować. Otrzymali zatem mieszkanie w wieży. Ale gdyby ktoś z nich wszczynał znowu waśnie, taki zostanie z wieży wyrzucony i utraci swoje życie.[39]

Niektóre osoby, o których mowa w tekście, skruszyły swoje serca i żałowały za wywołanie podziałów i wrogą rywalizację. Hermas, jednakże przypomina im, że jeżeli ponownie wrócą do sporów o „pierwszeństwo i zaszczyty” czeka ich wieczna śmierć. Wizjoner jednoznacznie dąży do tego, by złagodzić spór pomiędzy przywódcami kościoła, nawołując do skruchy i zachęcając do zmiany postępowania.

Czyżby w czasach Hermasa wybuchł konflikt wśród starszych, gdzie każdy uzurpował sobie prawo do prymatu nad pozostałymi i tym samym był to początek formowania się monarchicznego episkopatu? Wydawałoby się to współgrać z tym co powiedział Hieronim w przytoczonym na początku komentarzu do Tytusa, gdzie stwierdził, iż ze względu na „prowokacje Szatana” zaczęły pojawiać się spory wśród prezbiterów i żeby zapobiec podziałom zaczęto wybierać reprezentantów, który stawali ponad kolegium.

Autor dokumentu używa także terminu biskup (episkopos), często w towarzystwie diakonów oraz zawsze używając tego terminu w liczbie mnogiej, jak na przykład:

Posłuchaj teraz, co ci powiem o kamieniach używanych na budowę. Te więc kamienie czworokątne, białe i przylegające do siebie spojeniami są to wszystko apostołowie, biskupi, nauczyciele, diakoni (ουτοί είσιν οί άπόστολοι και έπίσκοποι και διδάσκαλοι και διάκονοι ).[40]

A oto wierzący z dziesiątej góry, gdzie drzewa osłaniają swoim cieniem owoce: Są to biskupi (έπίσκοποι) i ludzie gościnni, którzy zawsze chętnie przyjmowali w swych domach sługi Boże bez żadnej obłudy. Biskupi (έπίσκοποι) w swej posłudze ochraniali nieustannie wdowy i wszystkich cierpiących niedostatek, zawsze też prowadząc życie święte.[41]

Niektórzy próbowali wskazać na człowieka siedzącego na tronie (gr. καθέδρα, cathedra), który został przedstawiony w Przykazaniu jedenastym Hermasa, twierdząc, iż chodzi tutaj o biskupa rzymskiego sprawującego pieczę nad Tronem Piotrowym. W jego towarzystwie znajdują się inni mężczyźni, siedzący na ławie, którzy rzekomo znajdują się pod jego nadzorem. Problem jednak jaki pojawia się w podczas takiej interpretacji jest następujący: osoba siedząca na tronie to fałszywy prorok, mącący umysły sług Bożych, który wypełniony jest duchem samego diabła:

I pokazał mi ludzi siedzących na ławie i innego człowieka siedzącego na krześle (gr. καὶ ἕτερον ἄνθρωπον καθήμενον ἐπὶ καθέδραν), po czym zapytał mnie: ‘Czy widzisz tych ludzi siedzących na ławie?’ ‘Widzę panie’, odpowiedziałem. ‘Ci, rzecze, są wierni, a ten siedzący na krześle jest fałszywym prorokiem. Zamąca on umysły sług Bożych, lecz jedynie tych, co wątpią, a nie tych, co są wierni. Tacy bowiem wątpiący idą do niego jak do wieszczka i pytają go, co się im zdarzy. A ów fałszywy prorok, choć nie ma w sobie nic z mocy Ducha Bożego, odpowiada zgodnie z ich pytaniami i zgodnie z ich niegodziwymi pragnieniami, napełniając ich dusze tym, czego sobie życzą. Sam jest próżny i daje próżne odpowiedzi próżnym. O cokolwiek go zapytają, odpowiada według próżności tego, co go pyta. A mówi także niekiedy słowa prawdziwe, gdyż szatan napełnia go swoim własnym duchem w nadziei, że uda mu się złapać kogoś ze sprawiedliwych.[42]

Ze tego też względu katolicki uczony Bernard Green przedstawiając Pasterz Hermasa, przyznaje, iż:

Nie ma żadnej wzmianki na temat pojedynczego biskupa, z wyjątkiem enigmatycznego odniesienia do człowieka siedzącego na krześle, który – w przeciwieństwie do tych siedzących na ławie – jest fałszywym prorokiem, co brzmi jak wzmianka dotycząca kogoś w rodzaju przewodniczącego zgromadzenia, jednakowoż fragment ten jest zbyt niejasny, by zwracać na niego większą uwagę.[43]

Można tylko z przekąsem stwierdzić, że nic dziwnego w „niejasności” fragmentu, który rzekomo miałby mówić o biskupie Rzymu jako fałszywym proroku ;-)

Ponadto inni apologeci twierdzą, iż Hermas nie wspominał o swoim bracie, który rzekomo miał być monarchicznym biskupem,[44] nie identyfikował go z imienia (dodałbym, iż w ogóle nie mówi o takim stanowisku), ponieważ groziłoby to zamachowi na jego życie (ze względu na konflikt i spory o pierwszeństwo) i doprowadziłoby do nieuniknionej śmierci.

Twierdzenia takie bazują na późniejszych relacjach, które utożsamiają brata Hermasa z biskupem rzymskim oraz ignorują fakt, iż sam wizjoner wymienia osoby takie jak Klemens, który był kimś w rodzaju posłańca oraz Grapte, której zadaniem było dostarczenie kopii książeczki wdowom i sierotom. Dodatkowo Hermas mówi o swojej lokalizacji, o tym, gdzie znajduje się jego wiejska posiadłość:

„Szedłem przez via Campana[45] do mojej posiadłości na wsi, która znajduje się około dziesięciu stadiów od drogi publicznej, lecz dochodzi się tam łatwo.”[46]

Jeżeli Hermas rzeczywiście był przejęty tym, by nie wspominać o swoim bracie, to dlaczego podaje dokładną lokalizację swojej posiadłości i tym samym naraża Piusa na niebezpieczeństwo? Hmmm…? :-)

Reasumując, pomimo swojej stosunkowo później daty (względem listów Ignacego i 1 Klemensa) Pasterz Hermasa wielokrotnie przedstawiając nam opis struktury kościoła w Rzymie, nigdy nie wymienia stanowiska monarchicznego biskupa. Co więcej jesteśmy w stanie stwierdzić, iż terminy jak biskup czy starszy stosowane były przez niego zamiennie a jednoznaczne opisy prezentujące starszych kierujących kościołem (Wizja 2.4.3) oraz konsekwentne stosowanie terminu biskup, zawsze w liczbie mnogiej oraz często w towarzystwie diakonów (niczym w liście Pawła do Filipian 1:1), nie pozostawiają wątpliwości co do tego jak wyglądała struktura kościoła rzymskiego w połowie II wieku. Ponadto wydarzenia przedstawione przez Hermasa dostarczają nam ciekawych informacji na temat sporu o pierwszeństwo wśród osób kierujących kościołem, który całkiem prawdopodobnie zakończył się wyniesieniem na wyższe stanowisko jednej osoby wspólnie wybranej przez kolegium prezbiterów.

Polikarp ze Smyrny

Polikarp w swoim liście do Filipian (prawdopodobnie powstałym około 110 r. n.e.), dostarcza nam pewnych informacji na temat tego, jak wyglądała struktura kościoła we wczesnym chrześcijaństwie. Powitanie otwierające list, samo w sobie jest intrygującym fragmentem i pomimo sugestii wynikających z listu Ignacego, który to jednak nie stwierdza, że Polikarp jest jedynym biskupem Smyrny, można odnieść wrażenie, iż sam Polikarp umiejscawia się na równi w resztą starszych w swoim kościele (niczym apostoł Piotra w swoim pierwszym liście[47]), jako jeden z nich:

Polikarp i będący razem z nim prezbiterzy-starsi (πρεσβύτεροι) do Kościoła Bożego znajdującego się w Filippi. Miłosierdzia i pokoju niechaj wam w pełni użyczy Bóg Wszechmogący i Zbawiciel nasz, Jezus Chrystusa.[48]

Znajduje to dalsze poparcie w sposobie, w jakim odnosi się on do kościoła w Filippi, wzywając jego członków do poddania się nie jednemu biskupowi, jak to podkreślał Ignacy, ale prezbiterom i diakonom:

Tak samo i młodzież niech będzie bez zarzutów w każdej sprawie, przede wszystkim strzegąc czystości i powstrzymując się od zła wszelkiego. Dobrą jest zaiste rzeczą odciąć się od pożądań tego świata, bo wszelkie pożądania walczą przeciwko duchowi i ani cudzołożnicy, ani mężczyźni współżyjący ze sobą nie odziedziczą Królestwa Bożego, ani ci, co czynią rzeczy niewłaściwe. Dlatego też młodzi muszą stronić od tego wszystkiego oraz być poddani prezbiterom-starszym (πρεσβυτέροις) i diakonom (διακόνοις) jak Bogu i Chrystusowi.[49]

Widzimy, że Polikarp pisząc do kościoła w Filippi i znając tamtejszą strukturę, zakłada dwoisty podział na prezbiterów i diakonów, nie wspominając ani razu pojedynczego biskupa w całym swoim liście, ani też nie nazywając siebie samego biskupem.

Sam Quasten stwierdza, iż społeczność w Filippi prawdopodobnie zarządzana była przez kolegium prezbiterów:

Polikarp nie nadmienia żadnego biskupa w Filippi, mówi za to o posłuszeństwie względem prezbiterów i diakonów. Można by zasadnie wnioskować, że wspólnotą chrześcijańską w Filippi zarządzało kolegium prezbiterów.[50]

Tak też, uwzględniając świadectwo Nowego Testamentu, który poświadcza w liście apostoła Pawła do tego samego kościoła w Filippi[51], gdzie czytamy o biskupach i diakonach stojących na czele oraz biorąc pod uwagę świadectwo Didache, czy też listu Klemensa do Koryntian, do którego właśnie się zwracamy, list Polikarpa stanowi kolejne świadectwo, bardzo prawdopodobnie przedstawiające pluralizm prezbiterów.

Klemens Rzymski i pluralizm starszych

Przejdźmy teraz do samego Klemensa oraz listu zwanego 1 Listem Klemensa do Koryntian. Został on napisany prawdopodobnie pod koniec I wieku (~96 r.n.e.), czyli obok Didache jest to jedno z najstarszych zachowanych dzieł wczesnochrześcijańskich i ma naprawdę dużo do powiedzenia w sprawie struktury kościoła znajdującego się w Rzymie. Autorstwo listu przypisuje się Klemensowi, choć jego tożsamość jest niepewna (list nie jest nigdzie podpisany imieniem Klemensa) i dopiero późniejsza tradycja informuje nas o jego tożsamości.

Na początku należy zaznaczyć, iż nie jest to list biskupa Rzymu do Kościoła w Koryncie, ale Kościoła w Rzymie do Kościoła w Koryncie, o czym świadczy chociażby sam wstęp dokumentu. Choć całość składa się aż z 65 rozdziałów, to autor listu nigdy nie przedstawia się ani nie mówi nam nic o swoim stanowisku. Na wstępie czytamy:

Kościół Boży w Rzymie do Kościoła Bożego w Koryncie, do tych którzy zostali powołani i uświęceni w woli Bożej przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. (gr. Ή εκκλησία τοῦ Θεοῦ ἡ παροικοῦσα Ῥώμην τῇ ἐκκλησίᾳ τοῦ Θεοῦ τῇ παροικούσῃ Κόρινθον, κλητοῖς, ἡγιασμένοις ἐν θελήματι Θεοῦ διὰ τοῦ Κυρίου ἡμῶν Ἰησοῦ Χριστοῦ.)[52]

Ważną obserwacją, której możemy dokonać jest to, iż autor nigdy nie używa zwrotów w pierwszej osobie liczby pojedynczej, ale za każdym razem konsekwentnie stosuje liczbę mnogą, wskazując na to, iż autor jest reprezentantem całego kościoła w Rzymie. Warto także zaznaczyć, iż zgadzałoby się to ze świadectwem Pasterza Hermasa, gdzie czytaliśmy, iż Klemens (jeśli to ta sama osoba co autor tego listu) był kimś w rodzaju sekretarza lub posłańca. I tak na przykład czytamy:

O sprawach dotyczących naszej służby Bogu, o tym co najpożyteczniejsze dla tych, którzy pragną pobożnie i sprawiedliwie prowadzić życie święte, dość już napisaliśmy (gr. ἐπεστείλαμεν, l. mnoga)[53] 

Z tym większą przyjemnością to wam przypomnieliśmy (gr. ὑπεμνήσαμεν, l. mnoga), iż wiemy doskonale, że piszemy do ludzi wiernych, wielce poważanych, którzy sami zgłębiali już długo słowa Bożej nauki.[54]

Posyłamy (gr. Ἐπέμψαμεν, l. mnoga) wam mężów pewnych i mądrych, których życie wśród nas od młodości aż do późnego wieku było bez zarzutu. Niech oni będą świadkami między wami a nami.[55]

Kolejną ważnym elementem całości jest fakt, iż autor zwracając się do Kościoła w Koryncie, na początku listu wychwala wiernych za to, że poddani byli swoim zwierzchnikom, „oddając należną cześć starszym.” Widzimy odniesienie do starszych kierujących kościołem w Koryncie, bez żadnej wzmianki o monarchicznym biskupie. Za każdym razem, kiedy autor nawiązuje do tych, którzy sprawują pieczę nad kościołem w Koryncie, konsekwentnie mówi o pluralizmie osób:

 Wszystkoście bowiem czynili nie mając żadnego względu na osoby i postępowaliście stosownie do praw Bożych, poddani waszym zwierzchnikom, oddając należną cześć starszym (gr. πρεσβυτέροις) pomiędzy wami.[56]

Inne miejsca, w których mowa jest o starszych to na przykład:

Czcijmy Pana Jezusa Chrystusa, którego krew została za nas wylana, szanujmy naszych zwierzchników, poważajmy starszych, wychowujmy młodych w bojaźni Bożej, a żony nasze kierujmy ku dobremu.[57]

To wstyd umiłowani, wielki wstyd i rzecz niegodna życia w Chrystusie, słyszeć, że ów niezachwiany i starożytny Kościół w Koryncie przez jedną lub dwie osoby buntuje się przeciw swym starszym-prezbiterom (gr. στασιάζειν πρὸς τοὺς πρεσβυτέρους)[58]

Kościół w Rzymie pisze do Kościoła w Koryncie, upominając młodych i zuchwałych członków kościoła za to, że wypędzili oni swoich starszych i zajęli ich miejsca. Autor następnie podaje długą listę biblijnych przykładów zazdrości (zaczyna od Kaina i Abla), zachęcając do pokoju, nawrócenia i posłuszeństwa względem starszych. Autor listu mając tyle okazji, żeby chociaż iluzorycznie nawiązać do stanowiska monarchicznego biskupa, sprawującego najwyższą władzę w lokalnym kościele nigdy tego nie robi.

Wy zatem, którzy daliście początek buntowi, podporządkujcie się waszym prezbiterom-starszym (gr. πρεσβυτέροις) i przyjmijcie wymierzoną karę jako drogę do nawrócenia, zginając kolano waszego serca.[59]

Szczególnie interesującym fragmentem ten, w którym widzimy potwierdzenie wzoru z Dziejów Apostolskich, gdzie apostołowie w każdym mieście, do którego przybywali, zakładali nowe kościoły i wybierali starszych-biskupów oraz diakonów. Dyskusja ta rozpoczyna się w rozdziale 42, gdzie czytamy o tym, że Jezus, który został posłany od Boga, posyła Apostołów, by ci szli w świat, głosząc Ewangelię:

Apostołowie głosili nam Ewangelię, którą otrzymali od Jezusa Chrystusa, a Jezus Chrystus został posłany przez Ojca. Chrystus przychodzi zatem od Boga, Apostołowie zaś od Chrystusa. Jedno i drugie, w tym właśnie porządku, stało się zatem z woli Bożej. Pouczeni przez Jezusa Chrystusa, w pełni przekonani przez jego zmartwychwstanie, umocnieni w wierze w słowo Boże, wyruszyli Apostołowie w świat i z tą pewnością, jaką daje Duch Święty, głosili dobrą nowinę o nadchodzącym Królestwie Bożym. Nauczając po różnych krajach i miastach spośród pierwocin swojej pracy wybierali ludzi wypróbowanych i ustanawiali ich biskupami i diakonami (gr. ἐπισκόπους καὶ διακόνους) dla przyszłych wierzących. A nie jest to nic nowego. Przed dawnym wiekami pisano już o biskupach i diakonach. Tak bowiem mówi gdzieś Pismo Święte: ‘Ustanowię biskupów ich w sprawiedliwości, diakonów ich w wierze.[60]

Warto zauważyć, iż autor powołuje się na fragment z Księgi Izajasza 60:17[61] aby pokazać, że struktura, w której przewodzą biskupi wraz z diakonami nie jest niczym nowym, tym samym ugruntowując swoje słowa w Piśmie Świętym.  Craig A. Evans sugeruje, iż różnice występujące w cytacie względem Septuaginty mogą wynikać z tego, iż jest to prawdopodobnie aluzja do listu Pawła do Filipian 1:1.[62]

Klemens mówi tylko o dwóch stanowiskach organizacji lokalnego kościoła i są to biskupi oraz diakoni, którzy swój autorytet czerpią z faktu, że zostali powołani przez samych apostołów, którzy to z kolei zostali posłani przez Jezusa Chrystusa (Ojciec -> Syn -> Apostołowie -> biskupi i diakoni).  Autor stwierdza, że ten właśnie model ustanawiania biskupów i diakonów dotyczy także ich miasta, czyli Rzymu, ponieważ apostołowie głosili im Ewangelię a tam, gdzie nauczali, tam też wybierali ludzi, aby osadzać ich na tych właśnie stanowiskach. Model apostolskiej sukcesji przedstawiony przez Klemensa różni się nico od późniejszych modeli, ponieważ nie przedstawia on monarchicznego biskupa jako tego, który przejmuje autorytet w lokalnym kościele od apostołów, ale mówi o tym, że przekazywali oni swój autorytet grupie biskupów i diakonów, całemu zgromadzeniu w lokalnym kościele.

Dalej autor stwierdza, iż apostołowie przewidując nadchodzące „spory o godność biskupią”, wyznaczali i zatwierdzali ludzi, mających przejąć ich posługę, ustanawiając ich liderami, biskupami, wskazując na apostolski wybór takich osób i ponownie potwierdzając pluralizm tych, którzy kierować mieli kościołem oraz pomijając stanowisko monarchicznego przewódcy:

Także i nasi Apostołowie wiedzieli przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, że nastaną spory o godność biskupią. Z tego powodu, w pełni świadomi, co przyniesie przyszłość, wyznaczali przywódców, nadając ich urzędom permanentny charakter, to znaczy, że kiedy umrą, inni wypróbowani mężowie mają przejąć ich posługę.[63]

Choć terminy, biskup oraz prezbiter stosowane są zamiennie na przestrzeni całego dokumentu, zupełnie jak w Nowym Testamencie, to najwyraźniej widać to w tym samym rozdziale omawianym przed chwilą, który mówił o pluralizmie przywódców lokalnego kościoła:

I niemałym grzechem byłoby pozbawić godności biskupiej (gr. ἐπισκοπῆς) tych, co Bogu składają ofiary w nieskazitelnej pobożności. Szczęśliwi ci prezbiterzy (gr. πρεσβύτεροι), którzy zakończyli już swoją drogę. Dla nich przynajmniej dobiega ona właściwego kresu przynosząc oczekiwane owoce. Nie potrzebują się lękać, że ktoś może ich usunąć z wyznaczonego im stanowiska.[64]

Rozdział 40 prezentuje porządek jaki panował w Starym Testamencie, gdzie wymienione zostały 3 stopnie urzędów: arcykapłana, kapłanów oraz lewitów - właśnie dlatego katoliccy apologeci próbują wskazać, iż w miejscu tym Klemens subtelnie próbuje powiedzieć nam, że częścią Tradycji Nowego Przymierza przekazanej przez Ojców Kościoła jest wspomniany trójstopniowy porządek w organizacji lokalnego kościoła.

Arcykapłanowi bowiem zalecona została właściwa mu służba Boża, kapłanom zostało wyznaczone właściwe im miejsce i lewitów powołano do właściwej im posługi. Człowieka świeckiego wiążą prawa właściwe świeckim.[65]

Czy rzeczywiście autorowi listu chodziło o trójpodział w hierarchii lokalnego kościoła? Proszę wziąć pod uwagę to, iż na wstępie tego rozdziału Klemens mówi o tym, że „powinniśmy teraz czynić w należytym porządku wszystko to, co Pan nam rozkazał wypełniać w wyznaczonym czasie”, po czym wskazuje na starotestamentowe ofiary, które nie odbywały się przypadkowo i bezładnie, ale „w określonych czasach i godzinach.” Następnie zaznacza, że również to przez kogo i w jakim miejscu miały być one sprawowane także zostało wyznaczone przez Boga, Jego najwyższym postanowieniem. Dopiero wtedy autor przechodzi do porządku, na który powołują się apologeci, ale również tutaj nakreślona jest waga właściwego miejsca, służby i posługi. W kolejnym rozdziale (41) Klemens powtarza, że ofiary składane były według określonych reguł, przez określone osoby i w konkretnym miejscu, mianowicie  Jerozolimie.

Dlatego też celem Klemensa nie było wyciągnięcie bliskiej analogii między trojaką strukturą żydowską a chrześcijańską posługą biskupa, prezbiterów i diakonów, ale wskazanie na to, iż Bóg ma prawo nakazać swoim wiernym w jaki konkretny sposób mają oni oddawać Mu cześć, szczególnie kiedy weźmiemy pod uwagę nawiązanie do wszelkiego rodzaju ofiar, ustawicznych, błagalnych, za grzechy składanych w Jerozolimie, które nie miało subtelnie zasygnalizować odbiorcom powrotu do starotestamentowego składania ofiar, ale wskazać na porządek i ład w Bożym zamyśle. Tak też, jest to kolejny i zarazem ostatni przykład tego, iż w kościele powinien panować ład, porządek i dyscyplina, co jest związane z głównym przesłaniem listu skierowanego do buntujących się młodych prezbiterów, którzy to bezprawnie wyrzucili a potem zajęli miejsca swoich starszych w kościele.

Gwoździem do trumny tego argumentu jest fakt, że zaraz po tym przykładzie starotestamentowego porządku, autor przechodzi do bezpośredniego wyłożenia prawidłowej, dwoistej struktury obejmującej pluralizm biskupów i diakonów, co zostało już poprzednio omówione (rozdział 42).

Innym argumentem, na który powołują się apologeci jest to, iż Koryntianie poprosili kościół w Rzymie o pomoc, uznając przy tym zwierzchność i prymat biskupa rzymskiego, co wzmocnione miałby być faktem, że nie poproszono o to apostoła Jana, który w tamtym czasie prawdopodobnie jeszcze żył (zależnie od datowania listu) i sprawował pieczę nad wschodnimi kościołami.

Problemem, jednakże jest to, iż nie mamy żadnych dowodów jakoby chrześcijanie z Koryntu zwrócić się mieli do Rzymu z prośbą o rozwiązanie ich sprawy. Interwencję tę możemy wyjaśniać w inny sposób, spójny z świadectwami z tamtych czasów. Spójrzmy chociażby na listy Ignacego (6 skierowanych do poszczególnych kościołów) lub Polikarpa (prawdopodobnie napisał ich całkiem sporo, choć do naszych czasów dotrwał tylko jeden z nich: do Filipian), które świadczą o tym, że dokumenty takie nie były niczym niespotykanym i w rzeczywistości dość często można było spotkać się z sytuacją, gdzie jeden kościół lub przedstawiciel owego kościoła zwracał się do innego. Nie był to jednak wymysł późniejszych chrześcijan, ponieważ sami apostołowie przyczynili się do tego, pisząc listy do poszczególnych kościołów, gdzie Paweł może poszczycić się największą liczbą i największym wpływem. Apostoł Jan w Objawieniu także kieruje listy do 7 kościołów a oprócz wspomnianego Ignacego oraz Polikarpa, można wskazać Dionizego z Koryntu[66] oraz Serapiona z Antiochii[67]. Chrześcijanie pomimo tego, że żyli w różnych miastach i regionach świata, czuli się częścią Kościoła powszedniego i dlatego niepokoili się tym co działo się w innych lokalnych zgromadzeniach.

Ponadto należy wskazać na fakt, iż Rzym i Korynt nie były sobie obcymi miastami, ale istniała między nimi bliska relacja, ponieważ po tym jak Juliusz Cezar[68] nakazał odbudować i ponownie zasiedlić Korynt, stał się on rzymską kolonią posiadającą bliski związek zarówno handlowy, jak i kulturowy z miastem-matką. Co więcej, ze względu na położenia Koryntu, znajdującego się na szlaku handlowym między Rzymem a miastami wschodnimi, był on prawdopodobnie w stałym kontakcie ze stolicą cesarstwa.

Chęć utrzymywania związku między tymi kościołami potęguje się, kiedy zauważymy rolę jaką odegrali Akwila i Pryscylla[69], którzy to wygnani z Rzymu dekretem cesarza osiedlili się w Koryncie i tam poznali Pawła podczas jego drugiej wyprawy misyjnej, zakładającego koryncki kościół. Następnie widzimy ich razem z apostołem w Efezie[70], skąd napisano 1 List do Koryntian a potem w ponownie Rzymie[71], do którego powrócili. Także, ze względu na powiązania Pawła, który założył kościół w Koryncie z takimi osobami jak Akwila i Pryscylla, którzy to później mieszkali i posiadali swój własny domowy kościół w Rzymie, te dwie chrześcijańskie wspólnoty miały tym większe powody by utrzymywać ze sobą stały kontakt.

Warto także przytoczyć świadectwo samego listu Klemensa, które by sugerowało, iż wieść o niezgodzie i buncie dotarła do Rzymu w formie pogłoski lub plotki, co też byłoby logiczną konsekwencją utrzymywanego związku między tymi kościołami:

A wieść ta dotarła nie tylko do nas, lecz i do tych, którzy nie podzielają naszej wiary, tak że z powodu waszego szaleństwa imię Pana jest znieważane, a i wy sami narażacie się na niebezpieczeństwo.”[72]

Kwestia tego, iż Koryntianie poprosili kościół w Rzymie zamiast apostoła Jana o pomoc, który w tamtym czasie wciąż żył jest wytłumaczona tym, że prawdopodobnie był on wtedy na wygnaniu na wyspie Patmos, co był zgadzało się z datowanie listu. Nie mniej jednak tego rodzaju argumentacja jest bardzo problematyczna, ponieważ umniejsza ona umiłowanemu apostołowi Janowi, wywyższając jakiegoś biskupa-prezbitera, któremu przypisuje się prymat piotrowy, choć jak dotychczas widzieliśmy monarchiczny episkopat nawet nie istniał w tym czasie. Niech słowa te skłonią nas do refleksji:

Piotr obróciwszy się zobaczył idącego za sobą ucznia, którego miłował Jezus, a który to w czasie uczty spoczywał na Jego piersi i powiedział: ‘Panie, kto jest ten, który Cię zdradzi?’ Gdy więc go Piotr ujrzał, rzekł do Jezusa: ‘Panie, a co z tym będzie?’ Odpowiedział mu Jezus: ‘Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego? Ty pójdź za Mną!’[73]

Niektórzy ponadto twierdzą, że list Klemensa ujawnia prymat, autorytet kościoła w Rzymie nad kościołem w Koryncie, powołując się na kilka fragmentów, jednakże ignorując przy tym całą resztę ;-) Najczęściej wskazuje się na dwie wypowiedzi, którym anachronistycznie aplikuje się współczesne kategorie prymatu papieskiego, które to potrzebowały wielu set lat by rozwinąć się do dzisiejszej formy.

Na wstępie warto zaznaczyć, iż tego typu napomnienia nie były niczym specjalnym w tamtych oraz późniejszych czasach. Wielu autorów pisząc używało autorytatywnego języka, nawołując do nawrócenia i posłuszeństwa wobec ich słów, co jednak nie wymagało od nich posiadania jakiegoś specjalnego prymatu. Laurence Cleenewerck w tej kwestii zaobserwował, iż:

Znajdujemy innych biskupów piszących silne reprymendy do innych kościołów. Biskup Dionizy z Koryntu pisał do Ateńczyków, „karcąc ich” oraz do biskupa Palmasa z Amastris kierując polityką pokutną.[74] Powinniśmy również wspomnieć o wielu biskupach, którzy „ostro zganili” biskupa Wiktora z Rzymu[75] po jego sporze z azjatyckimi kościołami.[76]

Ponadto w kontraście do znacznie późniejszych dokumentów, w których biskupi rzymscy zaczęli powoływać się na autorytet apostołów, w szczególności na prymat apostoła Piotra (jak na przykład biskup Zozym[77], który w V wieku afiszował się autorytetem samego Piotra) w liście Klemensa do Koryntian nie znajdziemy nic podobnego. Autor nigdzie nie odwołuje się do własnego autorytetu, cały czas odnosi się do pism Starego i niekiedy Nowego Testamentu[78] a apostołowie Piotr i Paweł wymienieni zostają jako przykłady tego jak należy znosić prześladowania wynikające z zazdrości bezbożnych ludzi:

Popatrzmy na świętych apostołów: Piotra nie raz i nie dwa, ale wiele razy spotykała ciężka próba z powodu niegodziwej zazdrości, a złożywszy w ten sposób świadectwo, odszedł do zasłużonej chwały. Przez zazdrość i niezgodę również Paweł wskazał nam jaka jest nagroda wytrwania: więziony siedem razy, skazany na wygnanie, kamieniowany, stał się heroldem Pana na Wschodzie i Zachodzie, pozyskał też za swoją wierność szlachetną chwałę.[79]

Ostatnią rzeczą wartą uwagi jest to, iż list ten, jak ujął to Cyril C. Richardson „przesycony jest Starym Testamentem.”[80]Klemens cytuje Księgę Rodzaju[81], Wyjścia[82], Powtórzonego Prawa[83], Hioba[84], wiele Psalmów[85], Przypowieści[86], Izajasza[87] oraz często tworzy kompozyty[88] składające się z kilku różnych cytatów ze ST. Myślę, że uwaga ta w połączeniu z formułami typu: „Mówi bowiem Duch Święty”, może okazać jest kluczowa w zrozumieniu wypowiedzi, do których się właśnie zwracamy.

Oto pierwsza (59.1), umieszczona w nieco szerszym kontekście:

58.1 Bądźmy więc posłuszni Jego wielce świętemu i chwalebnemu Imieniu, strzeżmy się gróźb, jakie Mądrość kieruje do tych, co posłuszeństwa odmawiają, abyśmy mogli znaleźć niezawodne oparcie w Najświętszym Imieniu Jego Majestatu. 58.2 Przyjmijcie naszą radę, a nie będziecie tego żałowali. Jak prawdą jest, że żyje Bóg, żyje Pan Jezus Chrystus i Duch Święty, wspólna wiara i nadzieja wszystkich wybranych, tak kto w pokorze, w gorliwej dobroci i bez oglądania się za siebie wypełnia dane nam przez Boga przykazania i zalecenia, ten z pewnością znajdzie swoje miejsce i zostanie zaliczony do tych, których Jezus Chrystus odkupił. Jemu chwała na wieki wieków. Amen. 59.1 Jeśli ktoś jednak odmówi posłuszeństwa słowom, jakie On[89] [prawdopodobnie: Jezus Chrystus] przez nas do niego zwracał, niech wie, że niemałą ponosi winę i naraża się na niemałe niebezpieczeństwo (gr. Εὰν δέ τινες ἀπειθήσωσιν τοῖς ὑπ᾿ αὐτοῦ δι᾿ ἡμῶν εἰρημένοις, γινωσκέτωσαν ὅτι παραπτώσει καὶ κινδύνῳ οὐ μικρῷ ἑαυτοὺς ἐνδήσουσιν). 59.2 My za ten grzech nie ponosimy odpowiedzialności, ale w nieustannym błaganiu i modlitwie prosimy teraz Stwórcę wszechświata, aby raczył nienaruszoną liczbę wybranych zachować na całej ziemi przez swego umiłowanego Syna Chrystusa, przez którego to wezwał nas z ciemności świata, z niewiedzy do poznania chwały Jego Imienia.[90]

Cytowany jest zazwyczaj werset 59.1, jednakże z tego względu, że warto jest znać szerszy kontekst tej wypowiedzi, przytoczyłem kilka wersetów więcej. Rozdział wcześniej autor zwraca się do tych którzy dali początek buntowi, by podporządkowali się oni swoim prezbiterom (57.1), po czym cytuje z Przypowieści Salomona 1:23-33, gdzie mowa jest o zaleceniach Mądrości, na które nikt nie zważał i o zgubie, zagładzie, ucisku, udręce jaka spadnie na tych, którzy odrzucili bojaźń Pańską i nie poszli za Jego radami, lekceważąc Jego napomnienia. Dalej przechodzimy do rozdziału 58, gdzie autor w pierwszej osobie liczby mnogiej zwraca się do Koryntian: „Bądźmy więc posłuszni…”, utożsamiając się tym samym ze swoimi odbiorcami, po czym wskazuje komu wszyscy mają być posłuszni i jest nim sam Bóg. Następnie pada zachęta, by przyjąć radę autora listu, szczególnie w świetle gróźb Mądrości, przytoczonych w poprzednim rozdziale, po czym widzimy ciekawe trynitarne nawiązanie. Ponownie ma miejsce odniesienie do wypełniania zaleceń i przykazać Bożych oraz pada intrygujące stwierdzenie sugerujące reformowana naukę o ograniczonym odkupieniu w słowach: „zostanie zaliczony do tych, których Jezus Chrystus odkupił.”

Przechodząc teraz do głównego wersetu, tak często przytaczanego, by wskazać na autorytet z jakim wypowiada się autor, w świetle poprzedzających wypowiedzi jesteśmy w stanie zaoferować satysfakcjonujące wytłumaczenie, które nie wymaga od nas importowania przekonań i tradycji, które rozwinęły się setki lat później. Tak też uwzględniając masę starotestamentowych cytatów, w których słyszymy słowa samego Boga, nawiązania do słów Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, niedawne odniesienie do gróźb Mądrości oraz zachętę do posłuszeństwa wobec Jego Najświętszego Imienia, Klemens mówiąc o posłuszeństwie wobec słów, „jakie On przez nas do niego zwracał…” oraz przestrzegając przed winą i niebezpieczeństwem, nie ma na myśli własnego autorytetu, czy tego, że sam pisze pod natchnieniem Ducha Świętego (wtedy też, konsekwentnym posunięcie katolickich apologetów powinno być włączene tego listu do kanonu NT), ale mówi o poleceniach Pana przekazanych i ugruntowanych w ogromie cytatów ze ST (sam naliczyłem chyba z 50). Przestrzega przed niebezpieczeństwem, o którym mowa w przytoczonym fragmencie z Przypowieści Salomona i jeżeli ktoś rzeczywiście nie usłucha przykazań i zaleceń Boga, na które przez ostanie pięćdziesiąt rozdziałów autor nieustannie się powoływał, to w rzeczy samej, „niemałą ponosi winę i naraża się na niemałe niebezpieczeństwo.”

Co ciekawe, interpretacja ta znajduje się w całkowitej harmonii z tonem reszty dokumentu oraz z tym co pada dwa rozdziały wcześniej (56.1-2), gdzie czytamy o braterskim napominaniu i modlitwach, by ci, którzy popadli w grzech, „poddali się nie nam, lecz woli Bożej”:

My zatem także modlimy się za tych, którzy w grzech jakiś popadli: niech dana im będzie łagodność i pokora, żeby poddali się nie nam, lecz woli Bożej. W ten sposób bowiem przyniesie doskonałe owoce nasza serdeczna pamięć o nich przed Bogiem i przed świętymi. Przyjmujmy napomnienia braterskie, nikt nie powinien się za nie obrażać, umiłowani. Wzajemne napominanie się jest rzeczą dobrą i nadzwyczaj pożyteczną, gdyż jednoczy nas z wolą Bożą.[91]

Drugi fragment, na który powołują się apologeci jest bardzo podobny i oto on, ponownie w odrobinę szerszym kontekście:

63.1 Godzi się zatem, abyśmy wreszcie poszli za tylu tak wielkimi przykładami i pochylając głowę przyjęli postawę pełnego posłuszeństwa. W ten sposób ugasimy bunt bezsensowny i będziemy mogli niezawodnie osiągnąć cel, który wytyczono nam w prawdzie. 63.2 Sprawicie nam wiele radości i wesela, jeśli posłuszni bądźcie temu, cośmy wam napisali przez Ducha Świętego i położycie kres grzesznym, zrodzonym w nienawiści gniewom, stosując się do prośby o zgodę i pokój, jaką skierowaliśmy do was w tym liście.[92]

Fragment rozpoczyna się od nawiązania do przytaczanych w koło przykładów postępowania, które autor, czerpiąc ze Starego Testamentu i nawiązując chociażby do cierpliwego znoszenia prześladowań Piotra i Pawła, przywołuje, ażeby dowieść swojej racji, że bunt i rozłam jest czymś sprzecznym z wolą Bożą i że należy poddać się swoim zwierzchnikom – prezbiterom, których widzieliśmy omawiając poprzednią wypowiedź. Przykłady te mają sprawić, iż wszyscy pochylimy nasze głowy w pełnym posłuszeństwie – autor ponownie wskazuje na braterską równość względem Koryntian, używając sformułowania w pierwszej osobie liczby mnogiej: „abyśmy wreszcie poszli…” Jego celem jest ugaszenie „bezsensownego buntu”, by w prawdzie „niezawodnie osiągnąć cel”. Autor rozpoczyna od tego, iż posłuszeństwo, wobec tego „cośmy wam napisali” sprawi im wiele radości i wesela, bo i położy „kres grzesznym, zrodzonym w nienawiści gniewom” wywołanym buntem i nieposłuszeństwem. Apologeci wskazują na słowa sugerujące szczególne natchnienie słów autora, jakoby list ten został napisany pod natchnieniem Ducha Świętego. Jednakże, ponownie sugerowałbym, iż konsekwentnym krokiem w takim przypadku byłoby zastanowienie się na włączeniem listu do kanonu, chyba że uwzględniając wszystko co dotychczas widzieliśmy znajdziemy inne, bardziej kontekstualne wytłumaczenie.  

Biorąc pod uwagę przytoczone przykłady postępowania, które wręcz wylewają się z listu a do których to autor zdanie wcześniej nawiązywał, w kontekście „pełnego posłuszeństwa” oraz uwzględniając, iż przykłady te bazowały w większości na starotestamentowych cytatach, które jak sam autor wielokrotnie powtarzał są słowami samego Ducha Świętego: „Mówi bowiem Duch Święty” (13.1, 16.2) oraz potwierdzał, że „Pismo jest prawdomówne, bo i natchnione jest przez Ducha Świętego” (45.2), możemy śmiało stwierdził, iż Klemensowi nie chodziło o natchniony charakter własnych słów, ale o polecenia i przykłady, opierające się o cytaty z Pism, przez które mówi do nas sam Duch Święty a które to stanowiły zdecydowaną większość jego listu. Ponadto zgadzałoby się to z tym co zostało poprzednio powiedziane odnośnie pierwszej wypowiedzi.

Jeszcze na koniec przytoczę słowa Ignacego, ponieważ jeśli ktoś nadal będzie uporczywie twierdził, że słowa Klemensa dowodzą jakiegoś specjalnego, może i natchnionego autorytetu, to niech zastanowi się nad wypowiedzią męczennika, który wydawałoby się przemawia z autorytetem samego Boga i którego nie można zwieść, tak jak nie można zwieść Ducha:

Znaleźli się tacy, co chcieli mnie zwieść na sposób ludzki, nie można jednak zwieść Ducha, który jest od Boga. On bowiem wie, skąd przychodzi i dokąd podąża i ujawnia rzeczy zakryte. Wołałem będąc wśród was, mówiłem wielkim głosem, głosem Boga: Trwajcie przy biskupie, kapłanach i diakonach.[93]

Proszę sobie tylko wyobrazić co by było, gdyby Klemens użył takich lub podobnych słów ;-)

Ton całego listu, co nawet widzieliśmy w kontekście wspominanych wypowiedzi wcale nie przypomina autorytatywnych wypowiedzi znacznie późniejszych dokumentów biskupów rzymskich. Autor wielokrotnie utożsamia się z odbiorcami, stosując zwroty w pierwszej osobie liczby mnogiej, wskazując na swoją solidarność z nimi. Wydając polecenia, robi dokładnie to samo, używając sformułowań typu: stańmy się, bądźmy posłuszni, padnijmy na kolana, postępujmy według Pisma:

 Wszystko to piszemy, umiłowani, nie tylko po to, żeby was napominać, lecz po to również, by i sobie przypomnieć, bo przecież znajdujemy się na tej samej arenie i ta sama walka nas czeka.[94]

Dlatego też bądźmy posłuszni Jego woli pełnej chwały i majestatu, stańmy się błagalnikami Jego miłosierdzia i dobroci, padnijmy na kolana i odwołajmy się do Jego litości, porzucając próżne zabiegi, spory i zazdrość, która wiedzie do śmierci.[95]

Bądźmy zatem pokorni, bracia, odrzućmy wszelką chełpliwość, zarozumiałość, wszelkie wybryki i nieopanowanie i postępujmy według Pisma.[96]

Niechaj to przykazanie i te polecenia staną się nam źródłem siły, abyśmy mogli żyć w pokornym posłuszeństwie Jego [Jezusa] świętym słowom.[97]

Słuszne zatem jest i sprawiedliwe, bracia, żebyśmy raczej byli posłuszni Bogu niż szli na tymi, co przez swoją pychę i krnąbrność wzniecają ohydną wzajemną nienawiść.[98]

Skończmy więc z tym czym prędzej i przypadnijmy do nóg Pana, błagając Go ze łzami, aby okazał nam łaskawość, pogodził nas ze sobą i pozwolił wrócić do zbożnego i świętego życia w miłości braterskiej.[99]

Tak też, uwzględniając wszystko co dotychczas przerobiliśmy i także biorąc pod uwagę ton całego listu, autor pisze z duchową troską do zwaśnionych braci w Koryncie, upominając ich za niezdyscyplinowane zachowanie, popierając i ugruntowując każde swoje słowo w Piśmie Świętym.

Podsumowując, Klemens nie daje nam żadnych pozytywnych świadectw odnośnie monarchicznego episkopatu i nawet tam, gdzie wydawałoby się to logiczne, by chociaż napomknąć cokolwiek o stanowisku pojedynczego biskupa przewodzącego nad grupą prezbiterów, to autor całkowicie milczy w tej sprawie. Co więcej, jego list dostarcza nam wielu powodów, by sądzić, iż kościołowi w Rzymie, w tamtych czasów przewodziła wyłączenie grupa starszych-biskupów oraz diakonów. Klemens używa terminów prezbiter oraz biskup zamiennie, zupełnie jak autorzy NT oraz potwierdza apostolski wzór wybierania ludzi wypróbowanych i ustanawiania ich biskupami i diakonami, co również miało miejsce w Rzymie.

Tak zwany II List Klemensa

Dokument ten nie jest ani listem, ani nie został skomponowany przez Klemensa, choć późniejsza tradycja mówi co innego.  Jest to najstarsza chrześcijańska homilia, której autorem jest anonimowy prezbiter, wzywający do nawrócenia, niezłomności i czystości serca, prawdopodobnie argumentujący przeciwko rozwijającym się gnostyckim wpływom – stąd też nacisk na bóstwo Jezusa (1.1), Zmartwychwstanie i Sąd (9.1-5). Homilia ta nie zawiera żadnego konkretnego nawiązania do tego jak wyglądała struktura kościelna na początku II wieku – otrzymujemy jedynie informację o starszych pouczających wiernych, którzy prawdopodobnie stali na czele owego zgromadzenia:

A nie zadawalajmy się tylko tym, że wydajemy się wierni i uważni, dopóki słuchamy napomnień starszych (gr. πρεσβυτέρων), lecz także gdy powrócimy już do domu, pamiętajmy o naukach Pańskich. Nie dajmy się na nowo pociągnąć światowym pragnieniom, ale przez ustawiczną modlitwę starajmy się postępować naprzód w przykazaniach Pana, abyśmy, mając wszyscy te same dążenia, zjednoczeni weszli w życie.[100]

Marcjon kontra kościół w Rzymie

Problem Marcjona, który w II wieku wywołał niemało kontrowersji i który nawet w naszych czasach powrócił z martwych[101], jest o dziwo związany z tematem monarchicznego episkopatu w Rzymie. Kiedy zaczął on głosić swoje nauki, odrzucając Stary Testament i uszczuplając Nowy[102], wyrzucając z niego wszystkie powiązania ze Starym, nazywając Boga JAHWE złym, pomniejszym bogiem, demiurgiem, który stworzył fizyczną i złą w myśli gnostyków rzeczywistość, Chrześcijanie szybko zareagowali i w ciągu następnych dziesięcioleci Marcjon, pierworodny syn Szatana[103] stał się tematem, każdego chrześcijańskiego pisarza. Dosłownie każdy kto w tamtym czasie pisał, musiał choć jedną książkę napisać przeciwko heretykowi Marcjonowi :P

Kiedy Marcjon pojawił się w Rzymie, początkowo cieszył się społecznością z wierzącymi, co sam potwierdzał w swoim liście, o którym pisze Tertulian,[104] jednak z czasem zaczął on niepokoić braci, doprowadzając do tego, że został wyrzucony ze społeczności i to aż dwa razy.[105] I tak w roku 144, kiedy Marcjon z własnej inicjatywy doprowadził do dysputy na temat znaczenia podobieństwa Jezusa o nalewaniu nowego wina do starych bukłaków[106], przeciwko niemu stanęli „starsi i nauczyciele”, a nie pojedynczy lider, biskup kościoła, co zostało zachowane przez Epifaniusza,[107] który dostęp miał do dzisiaj zaginionego dzieła Hipolita Rzymskiego.[108] Doprowadziło to do ostatecznego podziału i permanentnego wygnania heretyka Marcjona, który zaprzysiągł zniszczyć i podzielić Kościół.[109]

Reasumując, Epifaniusz pomimo tego, że wierzył w monarchiczną sukcesję rzymskich biskupów[110] oraz znacznie wykracza poza interesujący nas II wiek, miał dostęp do znacznie wcześniej tradycji, która informuje nas o tym, że Marcjon został skonfrontowany nie przez grupę starszych-prezbiterów z biskupem na czele, lecz przez „starszych i nauczycieli”, którzy ostatecznie wygnali gnostyka z Rzymu.

Justyn Męczennik

Będąc filozofem i apologetom swoich czasów, Justyn pisząc, bronił wiary chrześcijańskiej i opierając się o prorocze pisma ST, dowodził, że Jezus Chrystus rzeczywiście jest upatrywanym Mesjaszem. Jednakże z jego dzieł dowiedzieć się także możemy, jak wyglądał chrzest, eucharystia oraz życie społeczne chrześcijaństwa rzymskiego w tamtym okresie, czyli połowie II wieku.

W „Męczeństwie św. Justyna i towarzyszy[111], datowanym na rok 165, możemy znaleźć rozmowę pomiędzy apologetą a prefektem rzymskim Rustykusem, w której pada pytanie o miejsce spotkań chrześcijan:

Prefekt Rustykus zapytał: ‘Gdzie się gromadzicie?’ Justyn odpowiedział: ‘Tam, gdzie każdy chce i może. Czy może myślisz, że wszyscy jesteśmy przywykli gromadzić się w tym samym miejscu? Bynajmniej. Bóg chrześcijan nie jest ograniczony do konkretnego miejsca, lecz będąc niewidzialnym, wypełnia niebo i ziemię i wszędzie jest wielbiony i wychwalany przez wiernych.’ Prefekt Rustykus zapytał ponownie: ‘Powiedz mi, gdzie się gromadzicie lub w jakim miejscu zbieracie swoich ludzi?’ Justyn odpowiedział: ‘Mieszkam w (nad) domu niejakiego Marcina, obok łaźni Timiotinosa i to przez cały rok, a przebywam obecnie w Rzymie po raz drugi. Żadnego innego miejsca zgromadzeń nie znam, tylko tamto. Jeśli kto z dobrej woli przybywał do mnie, dzieliłem się z nim nauką prawdy.’[112]

Justyna zapytany i miejsce spotkań, 1) stwierdza, że gromadzą się w różnych miejscach, 2) mieszka w domu Marcina, obok łaźni, gdzie mają miejsce spotkania wierzących oraz że 3) nie zna innych miejsc zgromadzeń, co wskazuje na to, że wciąż w tamtym czasie w Rzymie chrześcijanie gromadzili się w rozproszonych kościołach domowych. Podobne motywy kościołów domowych możemy znaleźć także w innych apokryficznych dziejach.[113]

Ponadto sam Justyn w swoim Dialogu z Żydem Tryfonem 47.2 stwierdza, iż są tacy chrześcijanie, gromadzący się w prywatnych domostwach (κοινωνεῖν ἑστίας), którzy nie udzieliliby gościny chrześcijanom zachowującym Prawo.[114]

Mając na uwadze wciąż istniejące w tamtym czasie w Rzymie rozproszone kościoły domowe oraz świadectwo Justyna możemy spojrzeć na cytat z jego pierwszej apologii, gdzie czytamy o niedzielnej liturgii odbywającej się „w jednym miejscu” (gr. ἐπὶ τὸ αὐτὸ) i o przewodniczącym (gr. προεστὼς), który sprawuje eucharystię:

I w dniu zwanym Niedzielą (Dniem Słońca) odbywa się w jednym miejscu spotkanie wszystkich mieszkających w miastach i wsiach. Czyta się wtedy Pamiętniki Apostolskie albo Pisma prorockie, dopóki czas na to pozwala. Gdy zaś lektor skończy czytać, ten, który przewodniczy, upomina nas i zachęca do wprowadzenia w życie tych przepięknych pouczeń. Następnie powstajemy z naszych miejsc i modlimy się; po czym, jak to już powiedziano, gdy przestajemy się modlić, przynoszą chleb oraz wino i wodę, a ten, który przewodniczy, zanosi modlitwy dziękczynne, ile tylko może, a lud odpowiada "Amen". Wreszcie wszystkim obecnym rozdaje się i rozdziela eucharystię, nieobecnym zaś rozsyła się ją przez diakonów.[115]

Niektórzy sugerują, opierając się o tę wypowiedź, iż cała społeczność rzymska gromadziła się w tym dniu w jednym miejscu na nabożeństwie, gdzie liturgię sprawował biskup Rzymu, nazywany przez Justyna przewodniczącym (gr. προεστὼς’em). Jednak, kiedy uwzględnimy istnienie rozproszonych kościołów domowych w tym okresie oraz dokładniej przyjrzymy się wypowiedzi Justyna, interpretacja ta nie może być prawdziwa. Justyn formułuje tutaj znacznie bardziej ogólnikową wypowiedź, opisującą niedzielne nabożeństwo nie tylko w Rzymie lub konkretnie w jego zgromadzeniu, ale na całym świecie, na co chociażby wskazuje użyte przez niego określenie, kiedy mówi o „wszystkich mieszkających w miastach (gr. πόλεις – liczba mnoga) i wsiach (gr. ἀγροὺς – liczba mnoga).” Czy mamy przez to rozumieć, że w jednym miejscu, gdzieś w Rzymie, gromadziły się setki a może i tysiące wiernych z różnych miast i wsi podczas niedzielnego nabożeństwa, kiedy to na ulicach trwały prześladowania? Oczywiście, że nie. Justyn ogólnie stwierdza, iż tego dnia w różnych miastach i wsiach gromadzą się wierni i wspólnie w określonym miejscu wielbią Pana i sprawują eucharystię. Ponadto stwierdzenie z wersetu 7: „Gromadzimy się na naszym wspólnym spotkaniu (gr. κοινῇ πάντες τὴν συνέλευσιν ποιούμεθα) w Dniu Słońca…” jest analogią uprzednio omawianego fragmentu z Dziejów Justyna, gdzie mowa jest o zgromadzeniach w wynajmowanym przez niego domu Marcina: συνέλευσις (zgromadzenie).

Ciężko jest jednoznacznie stwierdzić, czy przewodniczący zgromadzenia, o którym mówi Justyn to ktoś w rodzaju lokalnego starszego czy biskupa, odpowiedzialnego za naukę Słowa i sprawowanie eucharystii. Zdawałoby się to znajdować potwierdzenie z tym co pod koniec II wieku pisze Tertulian, mówiąc o starszych, którzy przewodniczą nabożeństwu.[116] Prawdopodobnie Justyn używa tego terminu (προεστὼς) zamiast standardowego ἐπίσκoπος, ze względu na to, iż ten pierwszy używany był do opisu przewodniczących szkół filozoficznych, a jak wiemy był to kontekst, w którym znajdował się Justyn, będąc filozofem i apologetą.

Podsumowując, z dokumentów dotyczących Justyna oraz jego samych możemy wywnioskować, iż chrześcijanie w tym okresie dalej spotykali się w kościołach domowych. Ponadto jego milczenie w sprawie monarchicznego episkopatu rzymskiego jest ciekawym elementem, który pasuje ze stwierdzeniami dotyczącymi spotkań chrześcijan w prywatnych domostwach.

Późniejsze konkurencyjne listy sukcesyjne biskupów Rzymu

Oprócz tych wyżej przedstawionych wczesnochrześcijańskich dokumentów istnieją również inne pochodzące z końca II i początku III wieku, które przedstawiają sprzeczne ze sobą informacje na temat rzekomych biskupów Rzymu. Zapytacie, dlaczego tak jest? Odpowiedzieć jest bardzo prosta. Wynika to z faktu, że do połowy II wieku w Rzymie nie było pojedynczego biskupa, lecz grupa prezbiterów-biskupów, stojących na jego czele.

Pisząc pod koniec II wieku (~ 180 r. n.e.), Ireneusz twierdził, że apostołowie Piotr i Paweł ustanowili Linusa pierwszym biskupem Rzymu oraz że następnie biskupami byli: Anaklet, Klemens oraz kolejni:

Gdy błogosławieni apostołowie kościół założyli i zbudowali, powierzyli urząd biskupa Linusowi. Tego Linusa wspomina Paweł w Listach do Tymoteusza. Następcą jego jest Anaklet. Po nim, na trzecim miejscu po apostołach, biskupem nastaje Klemens, który również widział błogosławionych apostołów i z nimi obcował, a słowa ich dźwięczały jeszcze w uszach jego i tradycje ich miał przed oczami...[117]

Jednakże, pisząc około 200 r. n.e. Tertulian oferuje konkurencyjną listę. Zamiast Pawła i Piotra ustanawiających Linusa pierwszym biskupem i przedstawiając Klemensa jako trzeciego w sukcesji, Tertulian wskazuje, że pierwszym biskupem ustanowionym przez Piotra był Klemens. Tak więc Klemens według Tertuliana nie był trzecim biskupem Rzymu, jak Ireneusz twierdził, lecz pierwszym:

W ten bowiem sposób kościoły apostolskie dowodzą swej powagi: tak właśnie kościół smyrneński stwierdza, że Polikarp był mianowany przez Jana; rzymski powołuje się na ustanowienie Klemensa przez Piotra, podobnie zresztą wszystkie inne kościoły.[118]

Tak samo, w późniejszym, fikcyjnym (III/IV w. n.e.) Liście Pseudo-Klemensa do Jakuba czytamy, że to Piotr ustanowił Klemensa pierwszym biskupem Rzymu. W tym też czasie zaczyna pojawiać się coraz to więcej tego rodzaju fikcyjnych dzieł, nie mających żadnej historycznej wartości, wypełnionych anachronizmami, których autorzy próbowali podszywać się pod wcześniejszych szanowanych pisarzy, jak Ignacy albo Klemens:

Słuchajcie mnie, bracia i współsłudzy. Jako, że zostałem pouczony przez Pana i Nauczyciela Jezusa Chrystusa, którego jestem apostołem, że zbliża się dzień mojej śmierci, oto kładę swoje ręce na tym Klemensie jako na waszym biskupie i powierzam mu moje przewodnictwo i autorytet.[119]

Ten konkurencyjny strumień tradycji sprawił, iż Epifaniusz z Salaminy próbował zharmonizować te raporty, twierdząc, że Klemens rzeczywiście został wyświęcony przez Piotra, lecz nie pełnił swoich obowiązków aż do czasu, kiedy zmusiły go do tego okoliczności śmierci Linusa a potem Anakleta, którzy swoją posługę pełnili przez 12 lat każdy.[120]  

Podobnie Hieronim przyznaje, iż większość łacińskich Ojców rzeczywiście wierzyła w to, że Klemens był bezpośrednim następcą Piotra:

Klemens Rzymski, o którym apostoł Paweł pisze do Filipian: ‘z Klemensem i pozostałymi moimi współpracownikami, których imiona są w księdze życia’, był czwartym po Piotrze biskupem Rzymu, jeśli rzeczywiście drugim był Linus a trzecim Anaklet, choć większość Łacinników sądzi, że drugim po Piotrze był Klemens.[121]

W związku z sprzecznościami, które występują pomiędzy poszczególnymi świadectwami mówiącymi o sukcesji biskupów Rzymu, uczony Everett Ferguson, zajmujący się pierwotnym chrześcijaństwem wskazuje, że ów zamieszanie spowodowane jest ignorancją późniejszych autorów jak Tertulian czy Ireneusz wobec faktu, że na czele pierwotnego kościoła w Rzymie stała zbiorowość prezbiterów-biskupów a nie jedna osoba:

Jak zauważyło wielu protestanckich i niemało rzymskokatolickich historyków, trudność wynika z faktu, że w tym czasie w kościele w Rzymie występowała mnogość prezbiterów-biskupów, a Ireneusz i inni spoglądając w przeszłość, [nieświadomie] zakładali istnienie struktury z jednym biskupem na czele kościoła, która jeszcze wtedy nie istniała.[122]

Znaczenie listy biskupów wykonanej przez Ireneusza oraz Hegezypa

Hegezyp, nawrócony z judaizmu,[123] prawdopodobnie pierwszy chrześcijański historiograf, autor Pamiętników (Hypomnemata), które niestety dotrwały do naszych czasów tylko w postaci kilku cytatów zachowanych przez Euzebiusza w dziele „Historia kościelna,” informuje nas o swojej podróży do Rzymu, gdzie sporządził częściową listę sukcesji (gr. διαδοχή); jednakże sukcesji czego? Tekst grecki nie zawiera słowa „biskupów” (gr. ἐπίσκοπος), także osoba czytająca ten fragment musi domyślać się, że autorowi chodziło właśnie o sukcesję biskupów, jednakże jak się zaraz okaże Hegezypowi nie chodziło tyle o biskupów, konkretne osoby, ale o sukcesję prawdy i doktryny:

I gdy dotarłem do Rzymu sporządziłem listę sukcesji aż do Aniceta, którego diakonem był Eleuteros. Następnie Soter objął następstwo, a po nim zaś Eleuteros. I w każdej sukcesji i w każdym mieście tak się rzeczy mają, trzymając się przykazać Zakonu, proroków i Pana.[124] (w odnośniku znajduje się tekst grecki)

Hegezyp odwiedził Rzym w 160 roku za czasów Aniceta i sporządził swój dokument w 180 roku za czasów Eleuterosa. Jego celem nie było tyle co stworzenie listy monarchicznych biskupów, dlatego przedstawił tylko 3 imiona[125], lecz wykazanie przekazanej od czasów apostolskich czystości doktrynalnej. Widać to w wersecie poprzedzającym ten mówiący o podróży do Rzymu:

I kontynuował kościół w Koryncie w prawdziwej wierze aż do biskupa Prymusa, który sprawował tam urząd. Zetknąłem się z nim, kiedy jechałem do Rzymu, przystawiając tam przez kilka dni, podczas których razem z nimi cieszyłem się czystością wiary.[126]

Sam Johannes Quasten, rzymskokatolicki teolog, zajmujący się patrystyką w swoim monumentalnym dziele „Patrologia,” powołując się na C.H. Turnera oraz E. Caspara przyznaje, iż:

Słowa Euzebiusza, γενομενος δε εν Ρωμη, διαδοχην εποιησαμην μεχρις Ανικητου, nie wskazują na to, by Hegezyp opracował listę biskupów Rzymu w kolejności ich sukcesji, lecz będąc na krucjacie przeciwko herezjom[127] swoich czasów, odwiedził Korynt, Rzym i inne metropolie, aby wykazać, prawdziwość διαδοχην, tzn. tradycji, prawdziwej doktryny.[128]

Ponadto, z tego względu, iż Hegezyp związany był z judaizmem jako osoba nawrócona z tej religii, niektórzy uczeni[129] sugerują, iż lista ta mogła powstać w wyniku powiązań z sukcesją arcykapłanów, na którą lubili powoływać się Żydzi.   

Ze względu na te czynniki, Hegezyp jest doskonałym elementem przejściowym, który wpłynął na Ireneusza i jego listę, szczególnie kiedy uwzględnimy analizę tekstu pod kątem zastosowanych przez niego czasów, które jasno wskazują, iż korzystał on z wcześniej przygotowanej listy.

Ireneusz w swoim dziele „Przeciw herezjom 3.3.3” dostarcza nam listę 12 imion od czasów apostolskich do czasów Eleuterosa. Celem Ireneusza było wykazanie ciągłości doktrynalnej sięgającej czasów apostolskich, co było bardzo ważnym elementem w polemice skierowanej przeciwko gnostykom, szczególnie Walentynianom, którzy w tamtym czasie zaczęli usprawiedliwiać swoje nauki tym, że pochodzą one od apostołów[130]. Przytoczmy, tak więc słowa Ireneusza:

Gdy błogosławieni apostołowie założyli i zbudowali Kościół, przekazali urząd biskupowi Linusowi. Tego Linusa wspomina Paweł w Listach do Tymoteusza. Następcą jego jest Anaklet. Po nim na trzecim miejscu po apostołach nastaje biskupem Klemens, który również widział błogosławionych apostołów i z nimi obcował, a słowa ich dźwięczały jeszcze w uszach jego, a naukę i tradycję ich miał przed oczyma, i to nie tylko on sam, albowiem jeszcze wielu żyło z tych, co naukę brali od apostołów. W czasach tego Klemensa, gdy niezgoda zaistniała wśród braci w Koryncie, Kościół w Rzymie posłał skuteczny list do Koryntian, wyzywając ich do pokoju, odnowienia wiary, deklarując tradycję, którą otrzymali od apostołów, głosząc jedynego Boga, Wszechmocnego, Stworzyciela nieba i ziemi, Stwórcę człowieka; który sprowadził potop i powołał Abraham i który wyprowadził lud z ziemi egipskiej, rozmawiał z Mojżeszem i ustanowił Prawo; który posłał proroków i przygotował ogień dla diabła i jego aniołów. Z dokumentu tego każdy dowiedzieć się może, że On, Ojciec naszego Pana Jezus Chrystusa głoszony był przez Kościoły oraz zrozumieć tradycję Kościoła, ponieważ list ten jest starszej daty niż ludzie, którzy teraz propagują kłamstwo, wprowadzając innych bogów poza Stwórcą wszelkich rzeczy. Następcą tego Klemensa jest Ewaryst, a Ewarysta Aleksander, a potem jako szósty po apostołach nastaje Sykstus, po nim zaś Telesfor, który świetne poniósł męczeństwo. Potem Hygin, następnie Pius, a po nim Anicet, następcą Aniceta jest Soter, a teraz na dwunastym miejscu po apostołach, dzierży urząd biskupi Eleuteros. Tym porządkiem i takim następstwem tradycja apostolska w Kościele i opowiadanie prawdy przeszło do naszych czasów. Taki oto jest najpełniejszy dowód, że jest jedna i ta sama wiara ożywiająca, zachowana w Kościele od apostołów aż do dziś i przekazywana w prawdzie.[131]

Pierwszą rzeczą wartą uwagi jest konkretna liczba biskupów, przedstawiona przez Ireneusza. Jest ich dwunastu, co samo w sobie nie może być przypadkiem, szczególnie kiedy celem apologety jest polemika z gnostykami wskazująca na apostolskość przekazywanej wiary. Tak samo jak dwunastu apostołów głosiło nauki Jezusa, tak teraz dwunastu strażników apostolskiej wiary stało w obronie tej nauki. Ireneusz mógł zacząć od Piotra lub Pawła, jednakże zepsułoby to apostolski impet, niesiony przez liczbę 12; dlatego też „apostołowie założyli i zbudowali Kościół i przekazali urząd biskupowi Linusowi,” czyniąc go pierwszym strażnikiem apostolskiej tradycji.

Sam Ireneusz kładzie nacisk na to, iż Eleuteros znajduje się na dwunastym miejscu po apostołach, rozpoczynając zdanie od: νῦν δωδεκάτῳ τόπῳ.[132]

Najważniejszym elementem wskazując na to, iż apologeta korzystał z uprzednio istniejącej listy jest zmieniający się czas, który różni się dla samej listy imion oraz komentarzy wstawionych przez Ireneusza. Tak więc lista imion osób przedstawiona została przy użyciu czasu teraźniejszego (διαδέχεται, καθίσταται[133], κατέχει…) a historyczne i literacki wstawki [typu, „Klemens, który również widział (gr. ἑωρακὼς) błogosławionych apostołów i z nimi obcował (gr. συμβεβληκὼς)”] zrealizowano w czasie przeszłym niedokonanym. Dlatego też, Peter Lampe, autor książki „From Paul to Valentinus” argumentuje, iż nie jest trudnym rozdzielić źródło od wstawek Ireneusza.[134]

Czy jednak oznacza to, iż miał on dostęp do jakiejś dużo wcześniejszej listy, może nawet poprzedzającej listę Hegezypa? Raczej nie i jest tak z kilku powodów, gdzie najbardziej istotnym jest fakt, iż lista ta zawiera w sobie dwa znaczniki, jeden przy Sykstusie („jako szósty po apostołach nastaje…”) a drugi przy Eleuterosie („a teraz na dwunastym miejscu po apostołach…”), które są nierozerwalnie ze sobą powiązane, zarówno formą czasownika, jak i numeracją[135] (6,12) oraz które istniały w źródle używanym przez Ireneusza. Oznacza to, że lista ta została skomponowana nie wcześniej niż za czasów Eleuterosa, czyli gdzieś pomiędzy rokiem 175 a 189.

Ponadto powyżej rozpatrywana lista sukcesji Hegezypa, która powstała w latach 180 i która sięga tradycji z roku 160, kiedy to jej autor zawędrował do Rzymu i tam pozyskał informacje, zawiera tylko 3 imiona: Anicet, Soter oraz Eleuteros - wszyscy oni pochodzą z II połowy II wieku. Hegezyp nie podaje żadnych innych imion i jak już wspomnieliśmy wcześniej, bardziej zainteresowany jest sukcesją prawdy i doktryny niż sukcesją osób. Z tego względu lista historiografa wydaje się bardziej starożytna, bo i informacje, które nam przekazuje są bardziej pierwotne. Hegezyp nie podaje innych imion, ponieważ w czasach jego wizyty w Rzymie lista monarchicznych strażników tradycji jeszcze nie istniała a sukcesja prawdziwej doktryny odbywała się poprzez kolegium prezbiterów, co jest w całkowitej harmonii z wszystkimi uprzednio rozpatrywanymi danymi.

Wniosek jest taki, iż prawdopodobnie w czasach Ireneusza nastąpił przełomowy rozwój monarchicznego episkopatu w Rzymie. Spoglądając w przeszłość i dostrzegając bardziej kluczowych, wyróżniających się prezbiterów-biskupów jak Klemens anachronistycznie zakładano, iż byli to monarchiczni biskupi tacy jak ci, którzy pojawili się w II połowie II wieku przez co zaczęto stosować sukcesyjne listy osób, które stanowiły broń przeciwko nowinkom gnostyków.

Być może nawet sam Ireneusz był do pewnego stopnia świadom tego, kiedy zwracając się do biskupa Wiktora, pisał o prezbiterach stojących na czele kościoła w Rzymie zanim Soter przejął władzę:

Wśród nich byli także prezbiterzy, którzy przed Soterem (~166 r.) stali na czele kościoła, przez Ciebie (~189 r.) obecnie rządzonego, a więc Anicet, Pius, Hygin, Telesfor, Sykstus…[136]

 Tak czy inaczej, osoby jak Klemens czy brat Hermasa, Pius należący do kolegium prezbiterów w Rzymie nigdy nie rozumieliby siebie jako monarchicznych przywódców stojących ponad resztą starszych, szczególnie biorąc pod uwagę świadectwa jak 1 Klemensa czy Pasterz Hermasa, które jasno przedstawiają pluralizm prezbiterów.

Opinia uczonych

W światle tych dowodów wielu uczonych (w tym katolickich) doszło do tego samego wniosku, iż w Rzymie do połowy II wieku nie istniał żaden monarchiczny episkopat:

… jest to pewne, iż nie funkcjonował on (Klemens) jako monarchiczny biskup, jak Ireneusz później utrzymywał (Przeciw herezjom 3.3.3), jako że inne wcześniejsze źródła (zwłaszcza list Ignacego do Rzymian) potwierdzają, iż monarchiczny episkopat nie istniał w Rzymie do przynajmniej połowy II wieku.[137] 

W „Oxford Dictionary of the Christian Church” czytamy odnośnie Klemensa:

Pojawia się we wczesnych listach sukcesyjnych jako drugi lub trzeci biskup Rzymu po świętym Piotrze, jednakże nie ma dowodów na monarchiczny episkopat w Rzymie w tak wczesnych latach.[138]

Protestancki historyk J.N.D. Kelly pisze:

Pod koniec II, na początku III wieku, tradycja zidentyfikowała Piotra jako pierwszego biskupa Rzymu. Był to naturalny rozwój, kiedy już monarchiczny episkopat, to znaczy: władza w lokalnym kościele sprawowana przez jednego biskupa w odróżnieniu od grupy prezbiterów-biskupów, wyłonił się w Rzymie w połowie II wieku.[139]

Również katolicki teolog i jezuita Francis Aloysius Sullivan przyznaje, że:

Kolejnym powodem, dla którego istnieje powszechna opinia mówiąca, że kolegium prezbiterów przewodziło kościołowi w Rzymie w II wieku, jest Pasterz Hermasa, dzieło napisane w Rzymie w pierwszej połowie II wieku (…) Aczkolwiek argument ten nie jest to oparty wyłączenie na milczeniu w sprawie biskupa; moim zdaniem mocniejszym dowodem, zarówno w Klemensie, jak i Pasterzu jest konsekwentne stosowanie liczby mnogiej w odniesieniu do osób na stanowiskach przywódczych.[140]

Tak samo rzymskokatolicki uczony Joseph F. Kelly potwierdza, iż:

Tytuł papieża nie był stosowany wyłącznie przez biskupa Rzymu aż do IX wieku i prawdopodobnie najwcześniejszą wspólnotą rzymską kierowało kolegium prezbiterów, zamiast jednego biskupa.[141]

Rzymskokatolicki ksiądz Raymond Brown odnosząc się do opinii starszego pokolenia katolickich uczonych wciąż wierzących w istnienie wczesnego monarchicznego episkopatu a następnie po krótkim przeglądzie konkurencyjnych świadectw Ireneusza i Tertuliana oraz prób harmonizowania ich przez Epifaniusza, stwierdza:

Wszystko to można wytłumaczyć, jeśli zdamy sobie sprawę z tego, że trójpodział na pojedynczego biskupa, podrzędnych prezbiterów i diakonów nie istniał w Rzymie pod koniec pierwszego wieku; a raczej dwoisty podział na prezbiterów-biskupów i diakonów, potwierdzony dekadę wcześniej w 1 Liście Piotra 5:1-5 wciąż obowiązywał.[142]

 W The Papacy: Gaius-Proxies, której autorem jest pochodzący z Francji rzymskokatolicki historyk Philippe Levillain, czytamy:

W listach pasterskich kościoły posiadały urzędy, które niekiedy były wyświęcane (1 Tym 4:14), jednakże role biskupa i prezbitera nie zostały jeszcze zróżnicowane (Tyt. 1:5-7). Organizacja kościelna przedstawiona w listach Ignacego z Antiochii (ok. 110) zaświadcza o wadze monarchicznego biskupa w wielu kościołach, chociaż Rzym w tym czasie nadal rządzony był przez kolegium prezbiterów lub prezbiterów-biskupów. W rzeczywistości dopiero w połowie II wieku w Rzymie pojawił się monarchiczny episkopat. Uczony ze wschodu, Hegezyp był prawdopodobnie tym, który w okresie pontyfikatu Aniceta (ok. 155-66) sporządził listę rzymskich duchownych od czasów Piotra, nazywając ich biskupami Rzymu. Osoby te, a tym Linus, Klemens, Ewaryst, Telesfor prawdopodobnie były historycznymi postaciami, które wyznaczając się spośród reszty byli prezbiterami lub prezbiterami-biskupami w rzymskim zborze. Jednak umieszczanie ich w linii ciągłej monarchicznych głów od samego Piotra do Aniceta jest historycznie nieuzasadnione.[143]

Herman Bavinck w swoim opus magnum „Reformed Dogmatics” odnośnie monarchicznego episkopatu w Rzymie pisze:

Zgodnie z tymi danymi, najstarsza tradycja konsekwentnie wspomina Piotra i Pawła na jednym wdechu i mówi nam, że nie tylko Piotr, ale i Piotr, i Paweł wspólnie założyli kościół w Rzymie. Te historie nie wspominają o wieloletnim pobycie i biskupstwie Piotra w Rzymie. Wręcz przeciwnie, według 1 Klemensa (datowany na 93 – 95), Pasterza Hermasa (skomponowany w Rzymie około 100 lub 135-145) i Listu Ignacego do Rzymian, w tym czasie w Rzymie monarchiczny episkopat jeszcze nie istniał (to znaczy, w każdym razie pod koniec pierwszego wieku) a kościół prowadzony był przez kolegium prezbiterów lub biskupów. Z listy biskupów Hegezypa, Ireneusza, Kanonu Muratoriego, Hipolita, Tertuliana i Epifaniusza wynika, że pod koniec drugiego wieku, a nawet na początku trzeciego, Piotr nie był jeszcze uważany za biskupa Rzymu.[144]

Keith Mathison pisząc odnośnie tego w jaki sposób rozwijało się papiestwo, odnotowuje:

„Chociaż Rzym identyfikuje początek papiestwa z samym Apostołem Piotrem, historyczne dowody wskazują na to, że w Rzymie monarchiczny episkopat nie istniał aż do czasu między rokiem 140 – 150 n.e. Zamiast jednego biskupa, zdaje się, że kościół rzymski zarządzany był przez kolegium prezbiterów lub prezbiterów-biskupów.”[145]

Na koniec weźmy dziewiętnastowiecznego reformowanego historyka Philipa Schaffa, który komentując list Klemensa Rzymskiego stwierdza:

„Z tego Listu [Klemensa do Koryntian] jasno wynika, że ​​w tym czasie zbór rzymski był nadal zarządzany przez kolegium prezbiterów."[146]

Podsumowując, Nowy Testament oraz najwcześniejsze znane nam wczesnochrześcijańskie dokumenty jak Didache, 1 Klemensa, listy Ignacego Antiocheńskiego czy Pasterz Hermasa jasno wskazują na to, że strukturą lokalnego kościoła do połowy II wieku w Rzymie był podział na prezbiterów-biskupów oraz diakonów, którzy stali na czele zgromadzenia. I choć pojawiały się wyjątki, gdzie na czele kościoła prawdopodobnie stał jeden biskup (jak Ignacy, który wręcz obsesyjnie postulował za monarchicznym episkopatem i który jednakowoż milczał na ten temat pisząc do kościoła w Rzymie), to nie ma dowodów, by tak samo było w Rzymie. Najwcześniejsze źródła jasno wskazują na to, że do połowy II wieku w Rzymie nie było monarchicznego episkopatu a na czele kościoła stała grupa prezbiterów-biskupów. Ponadto późniejsze konkurencyjne listy biskupów rzymskich, które powstały w wyniku reakcji na rozwój ruchów gnostyckich oraz lista Hegezypa wskazują na to, iż późniejsi autorzy spoglądając na bardziej wyróżniających się prezbiterów, (mniej lub bardziej świadomie) zakładali, iż musieli być oni monarchicznymi biskupami, zupełnie jak ci, którzy wyłonili się w połowie II wieku.

Jak te fakty mają się do rzekomej sukcesji apostolskiej biskupów Rzymu, poczynając od Piotra oraz założenia, iż była to nauka zawsze rozumiana i przez wszystkie epoki znana przez Kościół, jak to sobór watykański I stwierdził, kiedy do połowy II wieku nie było w Rzymie stanowiska monarchicznego biskupa? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam tobie, drogi czytelniku.

 

[1] Sobór watykański I, sesja 4, rozdział I - „Pastor aeternus” 18 lipca 1870

[2] Sobór watykański I, sesja 4, rozdział II - „Pastor aeternus” 18 lipca 1870

[3]  Sobór watykański I, sesja 4, rozdział II - „Pastor aeternus” 18 lipca 1870

[4] Wszystkich tych, którzy pragnęliby zagłębić się bardziej w temat organizacji lokalnego kościoła wyłożonego w NT, zachęcam do zapoznania się z książką: „Perspectives on Church Government”, w której przedstawiono 5 różnych perspektyw donoście organizacji kościoła, gdzie za pluralizmem starszych postuluje James R. White.

[5] Dzieje Apostolskie 4:5, ale także Dz. 4:8,23 albo 6:12

[6]  Hieronim, komentarz do Tytusa 1,7

[7] Odniesienie do gór (9.4) zdaje się sugerować prowincję syryjską lub syryjsko-palestyńską, choć jak Michael Holmes wskazuje w wprowadzeniu do Didache (The Apostolic Fathers: Greek Texts and English Translations), że ze względu na kompozytowy charakter dokumentu ciężko jest dokładnie ustalić zarówno miejsce jak i datę powstania.

[8] Didache XV.1, The Apostolic Fathers: Greek Texts and English Translations, Michael W. Holmes

[9]Paweł i Tymoteusz, słudzy Chrystusa Jezusa, do wszystkich świętych w Chrystusie Jezusie, którzy są w Filippi wraz z biskupami i z diakonami.” – List św. Pawła do Filipian 1,1

[10] Didache X.7:

Prorokom zaś pozwólcie odprawiać dziękczynienie, jak długo zechcą.

[11] Didache XI.3-6

[12] 2000 lat mocy Chrystusowej, Nick Needham, strona 67/68

[13] The Epistle of Ignatius to the Smyrnaeans VIII, The Apostolic Fathers: Greek Texts and English Translations,  Michael W. Holmes

[14] The Epistle of Ignatius to the Magnesians 6.1

[15] The Epistle of Ignatius to the Trallians 3.1

[16] Burnett Hillman Streeter, The Primitive Church (strona 173)

[17] The Epistle of Ignatius to the Magnesians: Salutation, 2

[18] The Epistle of Ignatius to the Trallians: Salutation, 1

[19] The Epistle of Ignatius to the Ephesians: Salutation, 1

[20] The Epistle of Ignatius to the Ephesians 6.1

[21] Choć w listach tych Ignacy propagował trójpodział struktury kościelnej i nazywał poszczególnych adresatów biskupami, nie możemy mieć pewności, że byli oni pojedynczymi biskupami a nie jednymi spośród wielu, ze względu na zamienność terminów „biskup” i „starszy”, co widzimy w przykładowo w listach Pawła oraz ze względu na fakt, że w niektórych listach sam Ignacy z góry zakłada tych, którym nie podoba się promowany przez autora podział: Ignacy do Magnezji 4:

Godzi się zatem nie tylko zwać chrześcijaninem, ale nim również być. W istocie niektórzy, choć ciągle mają biskupa na ustach, wszystko robią bez niego. Widać, że nie są oni ludźmi czystego sumienia, a zgromadzenia ich ani ważne, ani zgodne z przykazaniem.

Będzie to też widoczne, kiedy przejdziemy do Polikarpa, który sam siebie nie postrzega jako kogoś znajdującego się nad resztą prezbiterów.

Ponadto, z późniejszych źródeł jak „Historia Kościelna” Euzebiusza możemy się dowiedzieć, iż nawet pod koniec II wieku (~190 r.) w niektórych miastach na Wschodzie wciąż nie ukształtował się monarchiczny episkopat:

„Będąc w Ancyrze galackiej, znalazłem kościół tamtejszy (…) Prezbiterzy miejscowi zwrócili się wtedy do nas z prośbą, by im ku pamięci utrwalić na piśmie owe rozprawy przeciwko nieprzyjaciołom prawdziwej nauki, które się toczyły w obecności współbrata Zotykosa z Otrys.” Eusebius of Caesarea, "Church History" 5.16.4-5

[22]„Antioch and Rome: New Testament cradles of Catholic Christianity” Chapter X: Possible Supplements to Our Knowledge of Early Roman Christianity, D. Ignatius to the Romans - Raymond Brown -1983, (strona 202)

[23] „How Can the Petrine Ministry Be a Service to the Unity of the Universal Church?” - James Puglisi, (strona 27)

[24] Patrick Burke, The Monarchical Episcopate at the End of the First Century (strona 508)

[25] The Epistle of Ignatius to the Romans: Salutation

[26] Eusebius of Caesarea, Church History 4.23.10

[27] Bishop Lightfoot and the Early Roman See - Edward Cuthbert Butler (strona 31)

[28] Johannes Quasten, Patrology I, Ignatius of Antioch (strona 69,70)

[29] Funk bazował na kilku przypadkach występowania słowa άγάπης z listów Ignacego: Filad. 11,2; Smyr. 12,1; Trall. 13,1 i Rzym. 9,3

[30] Zauważ także bezpośrednie odwołanie się do boskości Jezusa.

[31] Sobór Nicejski I (325), kanon VI

[32]  The Epistle of Ignatius to the Ephesians: Salutation

[33] The Epistle of Ignatius to the Romans 3.1

[34]  Pasterz Hermasa, Vision 2.4.2-3 „The Apostolic Fathers: Greek Texts and English Translations” Michael W. Holmes

[35] Johannes Quasten, Patrology I, The Shepherd of Hermas (strona 92)

[36] Pasterz Hermasa, Vision 3.1.8-9

[37]  Pasterz Hermasa, Vision 3.9.7-10

[38] Pasterz Hermasa, Vision 1.1:

Pan mój, który mnie wychował, sprzedał mnie niejakiej Rode w Rzymie.

[39] Pasterz Hermasa, Similitude 8.7.3-5

[40] Pasterz Hermasa, Vision 3.5.1

[41] Pasterz Hermasa, Similitude 9.27.1-2

[42] Pasterz Hermasa, Mandate 11.1-3

[43] Bernard Green, Christianity in Ancient Rome: The First Three Centuries, rozdział II Community, Leadership (strona 93)

[44] Fragment Muratoriego 44 wskazuje, że Hermas był bratem biskupa Piusa, choć powstają wtedy komplikacje związane z datowaniem apokalipsy Hermasa, choć ze względu na kompozytowy charakter tego dokumentu, gdzie pierwsze sekcje zdają się być trochę starsze udaje się mniej/więcej pogodzić te informacje.

[45] Jest to droga publiczna z Rzymu do Campus Salinarum.

[46] Pasterz Hermasa, Vision 4.1.2

[47] 1 Piotra 5:1

[48] List Polikarpa do Kościoła w Filippi, pozdrowienie, „The Apostolic Fathers: Greek Texts and English Translations” Michael W. Holmes

[49] List Polikarpa do Kościoła w Filippi 5:3

[50] Johannes Quasten, Patrology I: Polycarp of Smyrna (strona 80)

[51]  Cytat przytoczony wcześniej, List św. Pawła do Filipian 1,1

[52] First Clement, Salutation „The Apostolic Fathers: Greek Texts and English Translations” Michael W. Holmes

[53] First Clement 62.1

[54] First Clement 62.3

[55] First Clement 63.3

[56] First Clement 1.3

[57] First Clement 21.6

[58] First Clement 47.6

[59] First Clement 57.1

[60] First Clement 42.1-5

[61] Cytat ten różni się do słów zawartych w LXX, prawdopodobnie wynika to z faktu, iż autor cytował z pamięci: „Tak bowiem mówi gdzieś Pismo Święte…”

[62] Craig A. Evans, The Citation of Isaiah 60:17 in 1 Clement

[63] First Clement 44.1-2

[64] First Clement 44.4-5

[65] First Clement 40.5

[66] Eusebius of Caesarea, Church History 4.23.1

[67] Eusebius of Caesarea, Church History 5.19.1; 6.12.1

[68] Colonia Laus Iulia Corinthiensis – kolonia koryncka na części Juliusza (44 BC)

[69] Dzieje Apostolskie 18:1-3:

Potem opuścił Ateny i przyszedł do Koryntu. Tam natknął się na pewnego Żyda, imieniem Akwila, rodem z Pontu, który świeżo przybył z Italii, i na Pryscyllę, żonę jego, dlatego że Klaudiusz zarządził, aby wszyscy Żydzi opuścili Rzym, i zbliżył się do nich; A ponieważ uprawiał to samo rzemiosło, zamieszkał u nich i pracowali razem; byli bowiem z zawodu wytwórcami namiotów.

[70] 1 List do Koryntian 16:19:

Pozdrawiają was zbory azjatyckie. Pozdrawia was w Panu serdecznie Akwila i Pryscylla ze zborem, który jest w ich domu.

[71] List do Rzymian 16:3

[72] First Clement 47.7

[73] Ewangelia Jana 21:20-22

[74] Eusebius of Caesarea, Church History 4.23.2:

W tym adresowanym do Ateńczyków, napominając ich do wiary i życia według Ewangelii, skarcił ich za lekkomyślne zachowanie, tak jakby wszyscy oni odpadli od wiary, odkąd biskup ich, Publiusz za ówczesnych prześladowań śmierć męczeńska poniósł.

Church History 4.23.6:

Pisząc do kościoła, który jest w Amastris i zarazem do tych w Poncie, wymienia Bakchilidesa i Elpistosa, którzy go nakłonili do napisania tego listu oraz objaśnia Pismo Święte, wspominając ich biskupa Palmasa. Wiele wskazówek daje wiernym w sprawie małżeństwa oraz czystości i nakazuje im przyjmować tych, którzy nawracają się z jakiegokolwiek upadku, czy to ze zwykłego przestępstwa czy obłędu heretyckiego.

[75] Eusebius of Caesarea, Church History 5.24.9,10: „Tedy Wiktor, który przewodził kościołowi w Rzymie, wystąpił z zamiarem odcięcia się od jedności z gminami w całej Azji oraz od kościołów z nimi przystającymi, jak gdyby były one innowiercze, i ogłosił na piśmie, że wszyscy bez wyjątku są wyłączeni z jedności. Ale nie spodobało to się biskupom, tak, że zwrócili się do niego z upomnieniem by rozważył sprawy pokoju, sąsiedzkiej jedności i miłości bliźniego. Po dni nasze zachowały się ich słowa, gdzie ostro zganili Wiktora.”

[76] Laurence Cleenewerck, His Broken Body, Section III: Historical Perspective, II: Early Tensions, 2. St. Clement of Rome (80-100) (strona 150)

[77] Dla zainteresowanych, temat Zozyma został częściowo poruszony tutaj: http://mlody-reformowany.pl/roma-locuta-causa-finita#

[78] Klemens zaznajomiony jest z listami Pawła, szczególnie 1 Listem do Koryntian (zobacz rozdziały 49,50), ponadto nie obcy mu jest list do Hebrajczyków.

[79] First Clement 5.3-6

[80] Cyril C. Richardson, Early Christian Fathers, Letters in Crises: The Letter of the Church of Rome to the Church of Corinth, Commonly Called Clement’s First Letter, Clement's Christianity (strona 37)

[81] First Clement 4.1-6 (Rdz. 4.3-8); 6.3 (Rdz. 2.23); 10.3 (Rdz. 12.1-3); 17.2 (Rdz. 18.27) itd.

[82] First Clement 4.10 (Wj. 2.14);

[83] First Clement 29.2 (Pp. 32.8); 53.2 (Pp. 9.12-14);

[84] First Clement 30.4 (Hi. 11.2); 55.6-15 (Hi. 5.17-26);

[85] First Clement 15.3 (Ps. 61.5); 18.2-17 (Ps. 50.3-19); 22.8 (Ps. 31.10), itd.

[86] First Clement 30.2 (Prz. 3.34); 56.4 (Prz. 3.12); 57.3-7 (Prz. 1.23-33);

[87] First Clement 8.4 (Iz. 1.16-20); 13.4 (Iz. 66.2); 16.3-14 (Iz. 53);

[88]  First Clement 32.2 (Rdz. 15.5, 22.17 lub 26.4), 23.5 (Iz. 13.22, Mal. 3.1), itd.

[89] Zauważyłem, że polskie tłumaczenia mają w tym miejscu Bóg, choć sam tekst grecki mówi co innego.

[90] First Clement 58.1-2,59.1-2

[91] First Clement 56.1-2

[92] First Clement 63.1-2

[93] The Epistle of Ignatius to the Philadelphians 7.1

[94] First Clement 7.1

[95] First Clement 9.1

[96] First Clement 13.1

[97] First Clement 13.3

[98] First Clement 14.1

[99] First Clement 48.1

[100] Second Clement 17.3

[101] Można by tutaj wymieć Andy Stanley’a i kontrowersje, które wokół niego wciąż krążą.

[102] Kanon Marcjona jest ciekawym tematem związanym z kanonem Nowego Testamentu, w szczególności ze względu na jednomyślną reakcję powszedniego kościoła przeciwko jego działaniom, co by wskazywało na to, że już w tamtych czasach Chrześcijanie byli dobrze zorientowani w kwestii tego co jest a co nie jest częścią natchnionego Słowa Bożego.

[103] Tak według Ireneusza nazwał Marcjona Polikarp, zapytany czy wie kim on jest. Ireneusz – Przeciw Herezjom 3.3.4: Ἐπιγινώσκω τὸν πρωτότοκον τοῦ Σατανᾶ.

[104] Tertulian, „O Ciele Chrystusa”, rozdział 2:

„Bo przecież już jesteś martwy, skoro nie jesteś chrześcijaninem, ponieważ nie wierzysz w to, co poprzez wiarę sprawia, że jest się chrześcijaninem; mało tego, jesteś tym bardziej martwy, im dłużej nie jesteś chrześcijaninem; odpadłeś, po tym, jak byłeś jednym z nas, odrzucając to, w co poprzednio wierzyłeś, nawet jak sam przyznałeś się w swoim liście, a twoi wyznawcy nie zaprzeczają, podczas gdy nasi (bracia) mogą to udowodnić.”

Przeciw Marcjonowi 1:1:

Nie zaprzeczą jego uczniowie, że najpierw wierzył tak samo jak my, o czym świadczy jego list.

Przeciw Marcjonowi 4:4:

Cóż teraz, że marcjonici zaprzeczą, że u nas była wiara pierwsza, wbrew jego listowi i jego wierze? A co będzie, jeżeli nie uznają nawet listu?

[105] Tertulian, Preskrypcja przeciw heretykom, rozdział 30

[106] Ewangelia Łukasza 5:36, Ewangelia Mateusza 9:16

[107] Epifaniusz z Salaminy, Panarion. Herezje 42.2.2

[108] Chodzi o Syntagme, Hipolita.

[109] Epifaniusz z Salaminy, „Panarion. Herezje 42.2.8”

[110] Epifaniusz z Salaminy, „Panarion. Herezje 42.1.7”

[111] Oczywiście nie jest to dzieło samego Justyna, jednakże pochodzi ono z tego samego okresu i dotyczy jego męczeństwa.

[112] Męczeństwo św. Justyna i towarzyszy, rozdział 2, autor nieznany.

[113] Dzieje Pawła 3:5;9;10, Dzieje Piotra 13; 20, Dzieje Jana 13; 22; 46; 62;

[114] Tekst grecki: „Εἰσίν, ἀπεκρινάμην, ὦ Τρύφων, καὶ μηδὲ κοινωνεῖν ὁμιλίας ἢ ἑστίας τοῖς τοιούτοις τολμῶντες· οἷς ἐγὼ οὐ σύναινός εἰμι.” - Dialogue with Trypho 47.2

[115] Justyn Męczennik - I Apologia 67.3-5

[116] Tertulian, Apologetyk XXXIX:

Przewodniczą starsi i już wypróbowani, którzy do urzędu tego dochodzą nie za pieniądze, ale przez świadectwo czynów; za pieniądze bowiem nie dostanie żadnej rzeczy boskiej.

[117]  Ireneusz – „Przeciw Herezjom 3.3.3” (fragment)

[118] Tertulian – „Preskrypcja przeciw heretykom”, rozdział XXXII

[119] Pseudo-Klemens do Jakuba, rozdział II

[120] Epifaniusz z Salaminy – Panarion 27.6

[121] Hieronim, O znakomitych mężach (De viris illustribus) 15

[122] Everett Ferguson - Church History Volume One, strona 52

[123] Eusebius of Caesarea, "Church History" 4.22.7: 

… po czym można poznać, że był chrześcijaninem pochodzenia żydowskiego; wspomina z resztą o innych sprawach, jakie znał z ustnej tradycji żydowskiej.

[124] Eusebius of Caesarea, "Church History" 4.22.3:

ἐν αἷς συνανεπάημεν τῷ ὀρθῷ λόγῳ: γενόμενος δὲ ἐν Ῥώμῃ, διαδοχὴν ἐποιησάμην μέχρις Ἀνικήτου: οὗ διάκονος ἦν Ἐλεύθερος, καὶ παρὰ Ἀνικήτου διαδέχεται Σωτήρ, μεθ̓ ὃν Ἐλεύθερος. ἐν ἑκάστῃ δὲ διαδοχῇ καὶ ἐν ἑκάστῃ πόλει οὕτως ἔχει ὡς ὁ νόμος κηρύσσει καὶ οἱ προφῆται καὶ ὁ κύριος.’

[125] Jeśli jego zamiarem rzeczywiście było przedstawienie listy monarchicznych biskupów, wtedy dziwnym wydaje się przytoczenie tylko 3 imion, co by z kolei sugerowało brak monarchicznego episkopatu w czasach poprzedzających wymienione osoby.

[126] Eusebius of Caesarea, "Church History" 4.22.2

[127] Hegezyp robił to co to robił, prawdopodobnie w celu zwalczanie herezji gnostyków.

[128] Johannes Quasten, Patrology, volume I, Hegesippus (strona 286)

[129] High-priestly and Episcopal Successions in Hegesippus, T. C. G. Thornton

[130] Ehh, te ustnie przekazywane tradycje apostolskie ????

[131] Ireneusz – „Przeciw Herezjom 3.3.3”, ze względu na trudność znalezienia tekstu greckiego (miejscami jest fragmentaryczny), umieszczę go tutaj:

Θεμελιώσαντες οὖν καὶ οἰκοδομήσαντες οἱ μακάριοι ἀπόστολοι τὴν Ἐκκλησίαν, Λίνῳ τὴν τῆς ἐπισκοπῆς λειτουργίαν ἐνεχείρισαν... Τούτου τοῦ Λίνου Παῦλος ἐν ταῖς πρὸς Τιμόθεον ἐπιστολαῖς μέμνηται. Διαδέχεται δὲ αὐτὸν Ἀνέγκλητος, μετὰ τοῦτον δὲ τρίτῳ τόπῳ ἀπὸ τῶν ἀποστόλων τὴν ἐπισκοπὴν κληροῦται Κλήμης, ὁ καὶ ἑωρακὼς τοὺς μακαρίους ἀποστόλους, καὶ συμβεβληκὼς αὐτοῖς, καὶ ἔτι ἔναυλον τὸ κήρυγμα τῶν ἀποστόλων, καὶ τὴν παράδοσιν πρὸ ὀφθαλμῶν ἔχων, οὐ μόνος· ἔτι γὰρ πολλοὶ ὑπελείποντο τότε ὑπὸ τῶν ἀποστόλων δεδιδαγμένοι. Ἐπὶ τούτου οὖν τοῦ Κλήμεντος στάσεως οὐκ ὀλίγης τοῖς ἐν Κορίνθῳ γενομένης ἀδελφοῖς, ἐπέστειλεν ἡ ἐν Ῥώμῃ Ἐκκλησία ἱκανωτάτην γραφὴν τοῖς Κορινθίοις, εἰς εἰρήνην συμβιβάζουσα αὐτούς, καὶ ἀνανεοῦσα τὴν πίστιν αὐτῶν, καὶ ἣν νεωστὶ ἀπὸ τῶν ἀποστόλων παράδοσιν εἰλήφει, … Τὸν δὲ Κλήμεντα τοῦτον διαδέχεται Εὐάρεστος· καὶ τὸν Εὐάρεστον Ἀλέξανδρος· εἶθ᾿ οὕτως ἕκτος ἀπὸ τῶν ἀποστόλων καθίσταται Ξύστος, μετὰ δὲ τοῦτον Τελεσφόρος, ὃς καὶ ἐνδόξως ἐμαρτύρησεν· ἔπειτα Ὑγῖνος, εἶτα Πίος, μεθ᾿ ὃν Ἀνίκητος. Διαδεξαμένου τὸν Ἀνίκητον Σωτῆρος, νῦν δωδεκάτῳ τόπῳ τὸν τῆς ἐπισκοπῆς ἀπὸ τῶν ἀποστόλων κατέχει κλῆρον Ἐλεύθερος. Τῇ αὐτῇ τάξει, καὶ τῇ αὐτῇ διδαχῇ ἥτε ἀπὸ τῶν ἀποστόλων ἐν τῇ Ἐκκλησίᾳ παράδοσις, καὶ τὸ τῆς ἀληθείας κήρυγμα κατήντηκεν εἰς ἡμᾶς. …

[132] A teraz na dwunastym miejscu…

[133] Przykładowe użycia terminu καθίσταται w Nowym Testamencie: Hebrajczyków 5:1 „Albowiem każdy arcykapłan, wzięty spośród ludzi, bywa ustanawiany z ramienia ludzi…” Hebrajczyków 8:3 „Albowiem każdy arcykapłan bywa ustanawiany, aby składał dary i ofiary;” Jakuba 4:4 „Jeśli więc kto chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga.”

[134]  Peter Lampe, From Paul to Valentinus: Christians at Rome in the First Two Centuries, Chapter 41: Fractionation, Monarchical Episcopacy, and Presbyterial Governance (strona 405)

[135] Gdyby lista ta powstała wcześniej niż za czasów Eleuterosa, nie byłoby możliwe skonstruowanie tego powiązania między 6 i 12 strażnikiem apostolskiej tradycji, ponieważ 12 miejsce zajmowane przez Eleuterosa jest absolutnie niezbędne dla istnienia tej listy.

[136] Eusebius of Caesarea, "Church History" 5.24.14

[137] David Noel Freedman, Eerdmans Dictionary of the Bible (strona 264)

[138] F.L. Cross and E.A. Livingstone, Oxford Dictionary of the Christian Church (strona 360)

[139] J.N.D. Kelly, Oxford Dictonary of Popes, st. Peter

[140] Francis Aloysius Sullivan, From Apostles to Bishops - 2001 (strona 222)

[141] Joseph F. Kelly, The Concise Dictionary of Early Christianity - 1992 (strona 2)

[142] Antioch and Rome New Testament Cradles of Catholic Christianity: Chapter IX: The Roman Church at the Beginning of the Third Christian Generation (A.D. 96-1 Clement), Raymond Brown and John Meier (strona 163)

[143] Philippe Levillain, The Papacy: Gaius-Proxies, Historical Development of the Papal Office (strona 1244)

[144] Reformed Dogmatics, Volume 4, Part II:  The Spirit Creates New Community, 6 The Church’s Spiritual Government, Herman Bavinck

[145] Keith Mathison, The Shape of Sola Scriptura, The Development of the Papacy (strona 51)

[146] History of the Christian Church, Vol. 2 - Philip Schaff, 2011 (strona 158)