WITAJ!





Młody i Reformowany

Ewangelia, apologetyka i kalwinizm

Wizja niewiasty z Objawienia 12 w świetle Ojców Kościoła

Opis niewiasty obleczonej w słońce przedstawiony w Księdze Objawienia przez Apostoła Jana wywołuje wiele kontrowersji. Niektórzy widzą w nim symbol wniebowziętej Maryi, inni ludu Bożego a jeszcze inni próbują łączyć te interpretacje. Sprawdźmy więc, czego w tej sprawie możemy dowiedzieć się patrząc na historię interpretacji tego fragmentu przez Ojców Kościoła  :-)

Zanim jednak przejdziemy do interpretacji Ojców Kościoła, zapoznajmy się z pozycją rzymskokatolicką. Utrzymuje się, że znak z 12 rozdziału Objawienia jest na tyle elastycznym symbolem, że w rzeczywistości może on oznaczać kilka rzeczy na raz. Przykładowo ks. Michał Bednarz[1] na koniec swojego artykułu „Niewiasta obleczona w Słońce” stwierdza, iż 1) najpierw oznacza on „Bogurodzicę”, 2) jednakże ze względu na swoją elastyczność odnosi się także kolektywnie do Kościoła, ludu Bożego oraz Izraela Starego Przymierza. Odzwierciedla to pozycję wielu katolickich apologetów, którzy próbują dostrzec w niewiaście postać Maryi. I tak na przykład Trent Horn broniąc dogmatu o Wniebowzięciu NMP pisze:

To prawda, że niewiasta prawdopodobnie nie odnosi się tylko do Maryi, matki Mesjasza, niemniej jednak nie znaczy to, że nie jest ona jedną wśród innych realiów przedstawionych za pomocą tego znaku.[2]

Tak samo Scott Hahn w „Uczcie Baranka” odnosząc się do „niewiasty obleczonej w słońce” twierdzi, iż w zgodzie z Ojcami Kościoła wierzy, że chodzi tutaj o Maryję:

Wierzę (wraz z Ojcami Kościoła), że kiedy Jan opisuje tę niewiastę, opisuje Arkę Nowego Przymierza. Kim jest ta niewiasta? Jest ona tą, która rodzi syna, który będzie pasł wszystkie narody. Dzieckiem tym jest Jezus; Jego matką - Maryja.[3]

Podobnie kardynał Newman w liście do Edwarda Puseya twierdząc, że tak samo jak syn w wersecie 5 przedstawia Jezusa, tak samo niewiasta powinna reprezentować Maryję:

Nie zaprzeczam oczywiście, że pod obrazem Niewiasty, Kościół został przedstawiony, jednakowoż utrzymywałbym, iż Święty Apostoł nie mówiłby o Kościele, gdyby wpierw nie istniała błogosławiona Dziewica Maryja, która została wyniesiona i stała się obiektem czci wszystkich wiernych. Nikt nie wątpi, że „mężczyzna-dziecko” jest aluzją do naszego Pana; dlatego zatem „niewiasta” nie miałaby być aluzją do Jego matki?[4]

Pius X w encyklice Ad diem illum laetissimum napisanej z okazji pięćdziesięciolecia ogłoszenia dogmatu o Niepokalany Poczęciu Maryi, odnosząc się do opisu z Objawienia 12, pisze:

„I ukazał się – w tych słowach opisuje św. Jan objawienie Boskie – znak wielki na niebie: Niewiasta obleczona w słońce, a księżyc pod jej nogami, a na głowie jej korona z gwiazd dwunastu” (Ap 12:1). Każdemu wiadomo, że owa niewiasta oznacza Maryję Dziewicę, która nietknięta żadną zmazą, poczęła naszego Mistrza Boskiego.[5]

Na koniec weźmy Konstytucję Apostolską Munificentissimus Deus, Piusa XII, w której pada stwierdzenie dotyczące scholastycznych uczonych, którzy w niewiaście obleczonej słońcem widzieli Maryję:

Zresztą uczeni scholastycy dostrzegli znak Wniebowzięcia Bogarodzicy Dziewicy nie tylko w różnych figurach Starego Testamentu, lecz także w owej Niewiaście odzianej w słońce, którą oglądał św. Jan Apostoł na wyspie Patmos.[6]

HIPOLIT RZYMSKI

Tak też mając na uwadze te wypowiedzi, zwróćmy się teraz do dostępnych nam komentarzy i aluzji dokonanych przez Ojców Kościoła w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Pierwszym autorem, który nawiązuje do obrazu niewiasty z Objawienia 12 jest Hipolit Rzymski, który w swoim dziele „O Chrystusie i Antychryście” (~202 r.) pisze:  

60. O prześladowaniu i udręce, które spadają na Kościół ze strony przeciwnika, mówi również Jan: „I ujrzałem znak wielki i dziwny: niewiasta obleczona w słońce, i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu, a jest brzemienna i woła cierpiąc bóle i męki rodzenia. A oto Smok stanął przed mającą rodzić niewiastą, ażeby, skoro porodzi, pożreć jej Dziecię. I porodziła Syna – Mężczyznę, który paść będzie wszystkie narody. I zostało porwane jej Dziecię do Boga i do Jego tronu. A Niewiasta zbiegła na pustynię, gdzie ma miejsce przygotowane przez Boga, aby ją tam żywiono przez tysiąc dwieście sześćdziesiąt dni. A gdy ujrzał [to] Smok, począł ścigać niewiastę, która porodziła Mężczyznę. I dano niewieście dwa skrzydła orła wielkiego, aby poleciała na pustynię, gdzie jest żywiona przez czas, czasy i połowę czasu z dala od węża. A wąż za Niewiastą wypuścił z gardzieli wiele wody, aby ją rzeka uniosła. Lecz ziemia przyszła z pomocą niewieście i otworzyła się gardziel, i pochłonęła rzekę, którą Smok ze swej gardzieli wypuścił. I rozgniewał się Smok na niewiastę, i odszedł rozpocząć wojnę z resztą jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa” (Ap 12:1-6;13-17)

61. Przez „niewiastę obleczoną w słońce” rozumiał [Jan] bez wątpienia Kościół, obleczony w Słowo Ojca, które jaśnieje bardziej od słońca. Przez „księżyc pod jej stopami” nawiązał do [kościoła] przystrojonego chwałą niebieską niczym księżyc. Słowa: „na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” odnoszą się do dwunastu Apostołów, którzy stanowią fundament Kościoła. „A jest brzemienna i woła cierpiąc bóle i męki rodzenia”: słowa te oznaczają, że Kościół nieustannie rodzi w sercach Słowo, chociaż na świecie doznaje prześladowania ze strony niewiernych. Powiedziano dalej: „I porodziła Syna – Mężczyznę, który będzie pasł wszystkie narody”; Mężczyzną jest doskonały Chrystus, Syn Boży, Bóg i Człowiek, zapowiedziany przez proroków, a Kościół wciąż Go rodzi głosząc naukę wszystkim narodom. Zdanie: „Jej Dziecię zostało porwane do Boga i do Jego tronu”, oznacza, że królem niebieskim, a nie ziemskim jest Ten, którego nieustannie rodzi Kościół; zapowiedział to Dawid mówiąc: „Rzekł Pan do Pana mego: Siądź po mojej prawicy, aż Twych wrogów położę jako podnóżek pod Twoje stopy”.

O CHRYSTUSIE I ANTYCHRYŚCIE 60,61

Po tym jak cały rozdział 60 zostaje poświęcony na przytoczenie tekstu z Objawienia Jana, w rozdziale 61 Hipolit przechodzi do interpretacji fragmentu, gdzie prezentuje pogląd, według którego niewiasta symbolizuje Kościół. Księżyc pod stopami nawiązuje do chwalebnego stanu, w którym znajduje się Kościół a dwanaście gwiazd to dwunastu Apostołów stanowiących fundament, na którym on powstał. Bóle porodowe odnoszą się do prześladowań ze strony niewiernych a Syn, którego wydała niewiasta to sam Chrystus, który uobecnia się podczas głoszenia Jego nauk. Przedstawiony przez Hipolita obraz odnosi się wyłącznie do Kościoła - nigdzie nie ma wzmianki dotyczącej Maryi.  

WIKTORYN Z PATAWII

W połowie III wieku (258-260 r.) swój komentarz do Apokalipsy napisał, uznawany powszechnie za pierwszego egzegetę łacińskiego, Wiktoryn z Patawii. Był on autorem wielu komentarzy[7], jednakże do naszych czasów zachował się jedynie komentarz do Księgi Objawienia. Do początku XX wieku jego dzieło znane było tylko dzięki Hieronimowi, który niestety dokonał pewnych zmian, m.in. dodając swój komentarz oraz pomijając niezdrowe i niepotrzebne według niego odniesienia do millenaryzmu. Nie zmienił on jednak interpretacji niewiasty, ponieważ utrzymywał podobne zdanie. W 1916 odkryto Codex Ottobonian latinus 3288A[8] zawierający tekst bez poprawek dokonanych przez Hieronima i tak w sekcji dotyczącej niewiasty obleczonej w słońce czytamy:

„Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, mająca na głowie wieniec z gwiazd dwunastu, brzemienna i wołająca z bólu i męki rodzenia” to starożytny kościół patriarchów, proroków i świętych Apostołów, wzdychający i doświadczający udręk wynikających z ich pragnienia do czasu, kiedy to co z dawna zostało obiecane wypełniło się pośród ich ludu, według ich własnego ciała. To, że niewiasta „obleczona [jest] w słońce” oznacza nadzieję zmartwychwstania i obietnicę chwały. „Księżyc” odnosi się do upadku ciał świętych wynikający z długu wobec śmierci, chociaż księżyc ten nie może nigdy zniknąć w całości. Tak samo jak życie ludzkie raz jest przygaszane, drugi raz wywyższane, tak i nadzieja tych, którzy śpią nigdy nie gaśnie – jak niektórzy [mylnie] uważają - ale w ciemności świeci im światło, jak gdyby księżycowe. „Wieniec z gwiazd dwunastu” wskazuje na koronę ojców, od których Duch[9] miał przyjąć ciało, stosownie do ludzkich narodzin.

KOMENTARZ DO APOKALIPSY 121.1

Niewiasta utożsamiona zostaje z starożytnym Kościołem, choć w tym wypadku Wiktoryn łączy ze sobą dwa aspekty, wskazując na jedność między starotestamentowymi patriarchami i prorokami a nowotestamentowymi Apostołami, oczekującymi za zapowiedzianym Chrystusem. Słońce według egzegety wskazuje na nadzieję zmartwychwstania a księżyc pod stopami niewiasty odnosi się do ciał staro i nowotestamentowych świętych. Dwanaście gwiazd nawiązuje prawdopodobnie do dwunastu plemion izraelskich, z których miał przyjść Mesjasz. Ponownie, brak jakichkolwiek mariologicznych aluzji do niewiasty. Ponadto wprowadzone przez Hieronima poprawki, usuwające millenarystyczne nawiązania i wprowadzające jego własne komentarze sugerują, iż interpretował on niewiastę w taki sam sposób jak Wiktoryn. Potwierdzają to Bertrand Buby[10] oraz Bernard Le Frois[11].

METODY Z OLIMPU

Kolejną osobą podejmującą się interpretacji fragmentu z Księgi Objawienia jest Metody z Olimpu, który w swoim dziele zatytułowanym „Uczta” (~290 r.), napisanym na wzór Uczty Platona, pisze, iż niewiasta ta „z całą pewnością i zgodnie z poprawną interpretacją jest naszą matką”. Tyle, że nie mówi on o Maryi, ale o Kościele ;-) Z resztą, zobaczcie sami:

8.5 Ubraną w słońce kobietą, która ukazała się na niebie, kobietą przystrojoną w wieniec dwunastu gwiazd, pod stopami której księżyc miał siedzibę, niewiastą ciepiącą bóle i męki rodzenia, z całą pewnością i zgodnie z poprawną interpretacją jest nasza matka, dziewica, która w sobie samej posiada jakąś moc, inną od mocy jej dzieci, moc którą prorocy w wizjach przyszłości nazywali już Jerozolimą, Oblubienicą, górą Syjonu albo świątynią i przybytkiem Boga. Jeśli bowiem chodzi o ową moc, którą Duch zachęcał do wydania blasku, wołając do niej: „Powstań, zajaśnij, gdyż zjawiła się twoja światłość, a chwała Pańska rozbłysła nad tobą. Bo oto ciemność okrywa ziemię i mrok narody, lecz nad tobą zabłyśnie Pan, a jego chwała ukaże się nad tobą. I pójdą narody do twojej światłości, a królowie do blasku, który jaśnieje nad tobą. Podnieś oczy i spojrzyj wokoło: Wszyscy gromadnie przychodzą do ciebie, twoi synowie przychodzą z daleka, a twoje córki niesione są na rękach,” (Iz 60:1-4) to jest nią Kościół, którego dzieci na skutek chrztu w pełni zbiegają się zewsząd wprost do niego po zmartwychwstaniu a on raduje się przybierając niezachodzącą światłość, ubrany w jasność słowa jak w szatę. W jakiż inny cenniejszy albo droższy strój wypadało się ubrać królowej, która powzięła światłość jako szatę, aby zostać poślubioną Panu? Do tego przecież wzywa ją Duch. Wzniósłszy się przeto w górę oglądajcie umysłem dostojną niewiastę, która jest jak dziewice przygotowane do ślubu, nieskalanym i trwałym pięknem, wcale nie mniejszym od okazałości świateł, ubraną w samą światłość jak w szatę, z głową przystrojoną przez gwiazdy jak przez drogie kamienie. Bo czym dla nas jest ubranie, tym dla niej jest światłość, a czym jest dla nas złoto i przejrzyste kamienie, tym dla niej gwiazdy, i to gwiazdy nie takie, jak te, które znajdują się na niebie, lecz daleko doskonalsze i jaśniejsze, tak iż te tutaj wydają się ich obrazami i kopiami.

8.6 Powiedziano, że kobieta ta stąpa po księżycu, a zdaje mi się, że księżycem nazwano tu przenośnie wiarę istot kąpielą oczyszczonych ze zniszczenia, ponieważ jego światło jest bardzo podobne do ciepłej wody, a wszystko, co mokre, od niego zależy. Jeśli więc chodzi o przykład księżyca, to Kościół opiera się na naszej wierze i na przyjęciu nas, aż „do czasu, gdy wejdzie [do niego] pełnia narodów” (Rz 11.25); odczuwa on bóle rodzenia i odradza na nowo z istot zmysłowych istoty duchowe, i dlatego jest matką. Albowiem jak kobieta przyjąwszy nieukształtowane nasienie mężczyzny po upływie określonego czasu rodzi pełnego człowieka, tak też można powiedzieć, iż Kościół wciąż poczyna w sobie tych, którzy uciekają się do Słowa, a kształtując i modelując ich na obraz i podobieństwo Chrystusa, po upływie określonego czasu tworzy z nich obywateli owych szczęśliwych wieków. Skoro więc Kościół rodzi tych, którzy są obmywani, to trzeba, by ustawicznie trwał przy tym obmyciu; dlatego też księżycem nazywa się jego działalność dotyczącą obmycia, ponieważ ci, którzy są na nowo odrodzeni, błyszczą odmłodzeni nowym blaskiem, to znaczy nowym światłem a nazywa się ich w sposób opisowy „nowo oświeconymi” dlatego, że Kościół wciąż za pomocą cyklu Męki i wciąż nowej pamięci o niej ukazuje im duchową pełnię księżycową do czasu, aż pojawi się blask i doskonała światłość Wielkiego Dnia.

UCZTA, MOWA 8.5-6

Włączając do obrazu proroków, Jerozolimę i górę Syjonu, Metody sugeruje, że niewiasta reprezentuje sobą zarówno ludzi Starego jak i Nowego Przymierza. Po przytoczeniu cytatu z Izajasza stwierdza, że chodzi tutaj o Kościół, wokół którego gromadzą się dzieci ze wszystkich stron świata, odrodzone w chrzcie, kąpielą oczyszczającą ze wszelkiego zniszczenia. Nawiązując do gwiazd okalających głowę niewiasty, Metody przytacza obraz świetlistej szaty przygotowanej dla królowej, która została poślubiona Panu. Księżyc według egzegety jest wiarą osób nowonarodzonych, na której to wierze opiera się Kościół a bóle porodowe odniesione zostają do procesu kształtowania i modelowania tych, „którzy uciekają się do Słowa” aby stawali się coraz to bardziej podobnymi do obrazu i podobieństwa Chrystusa. Proces ten powiązany jest z obmyciem i nowym narodzeniem. Co ciekawe wstępne słowa Metodego wskazujące, iż jest to z całą pewnością „poprawna interpretacja” zdają się sugerować o powszechności tej interpretacji w tamtym okresie, co zgadzałoby się z opiniami trzymanymi przez poprzedników Metodego oraz jak zaraz zobaczymy z następnymi Ojcami Kościoła.

Kościół przyrównany zostaje do matki, dziewicy, królowej, oblubienicy Pana, miasta Jerozolimy. Metody stosuje liczne porównania i opisy działające na naszą wyobraźnię, jednakże ponownie, pomimo tylu licznych odniesień do kobiecych aspektów, brak jakichkolwiek aluzji do Maryi.

Ponadto syn, którego porodziła niewiasta nie jest utożsamiony z Jezusem, ale według Metodego dziecko to symbolizuje wszystkich wierzących, którzy zostali ochrzczeni:

A ponieważ nic już nie stoi na przeszkodzie, żeby mówić otwarcie, może ktoś oburzy się na to, co powiedziano, i stwierdzi: W jaki sposób, dziewice, wyjaśnicie tę sprawę zgodnie z sensem Pisma, skoro Apokalipsa określa Kościół jako tą, która rodzi mężczyznę, a wy stwierdziłyście, iż w ochrzczonym dopełnia się sprawa istot, które zostały obmyte? Namiętny oskarżycielu, przecież i ty nie potrafisz wykazać, iż owym narodzonym jest Chrystus: wszak dawno przed Apokalipsą dopełniła się tajemnica wcielenia Słowa, a Jan głosi wyrocznie o teraźniejszych i przyszłych sprawach. Chrystus zaś począł się dawno, a gdy się urodził, nie został porwany do tronu Boga, aby go wąż nie skrzywdził, ale urodził się i zstąpił z tronu Ojca po to, żeby odważnie pokonać smoka atakującego ciało. Musimy zatem przyznać, że Kościół odczuwa bóle porodowe i rodzi ochrzczonych, zgodnie ze słowami Ducha, który tak gdzieś mówi: „Zanim odczuła bóle połogowe, urodziła dziecię, i zanim nadeszły bóle porodu, umknęła i urodziła chłopca.” (Iz 66:7) Przed kim w ogóle, jeśli nie przed smokiem, umknął duchowy Syjon, aby zrodzić męski naród, który doszedł do jedności z Panem i z wysiłkiem nabył męskie cechy, a pozbył się niewieścich namiętności i słabości?

UCZTA, MOWA 8.7

EPIFANIUSZ Z SALAMINY

Epifaniusz pisząc w Panarionie (374 – 376 r.) napomniał o wersetach 13 i 14 z Apokalipsy Jana w kontekście odejścia Maryi z tego świata. Przyjrzyjmy się temu fragmentowi i sprawdźmy czego rzeczywiście możemy dowiedzieć się od Epifaniusza:

Pismo Święte nie informuje nas o tym, czy Maryja umarła, czy też nie umarła. Pismo milczy w tej kwestii ze względu na przemożny cud jej odejścia, aby nie narazić ludzkich umysłów na konsternacje. Nie ośmielę się wypowiadać – choć mam swoje podejrzenia, milczę. Możliwe, że tak jak jej śmierci nie znajdziemy w Piśmie, tak też może udało mi się znalazłem kilka poszlak w sprawie błogosławionej Dziewicy. W jednym fragmencie Symeon mówi o niej: „A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” (Łk 2:35) W innym miejscu w Objawieniu Jana czytamy: „A smok począł ścigać niewiastę, która porodziła dziecko-mężczyznę i dano jej dwa skrzydła orła wielkiego i zabrano ją na pustynie, aby smok jej nie pochwycił.” (Ap 12:13-14) Być może odnosi się to do niej, nie mogę zdecydować choć na pewno nie twierdzę, że była nieśmiertelna. Nie twierdzę także, że umarła. Pismo bowiem wyszło poza ludzkie zrozumienie i pozostawiło sprawę w niepewności co do cennego i wybranego naczynia, aby nikt nie podejrzewał cielesnego postępowania z jej strony. Czy umarła – nie wiem, a nawet jeśli została pochowana, to nigdy cieleśnie nie obcowała z mężczyzną. Porzućcie tę myśl!

PANARION 78.11.2-5

Ponadto, pod koniec rozdziału ponownie wspomina o tym, iż jej końca nikt nie zna:

Możliwym jest, iż Święta Dziewica umarła i pozostała pochowana – z godnością zasnęła, w czystości umarła, w dziewictwie została ukoronowana. Być może została zabita – jak mówi Pismo: „I Twoją duszę miecz przeniknie” – jej sława jest pośród męczenników a jej święte ciało, które sprowadziło Światło na ten świat, spoczęło pośród błogosławionych. Albo pozostała przy życiu, ponieważ nie ma rzeczy niemożliwej u Boga. Nikt nie zna jej końca.

PANARION 78.23.9

Cóż za dziwne stwierdzenie. Najwyraźniej Epifaniusz, pisząc w drugiej połowie IV wieku, nigdy nie słyszał o wniebowzięciu Maryi a przecież utrzymuje się, że była to nauka samych Apostołów, którzy przekazali tę „prawdę” następnym pokoleniom. Ale powracając do tematu, Epifaniusz rzeczywiście wymienia ustęp z Księgi Objawienia. Jednocześnie również wskazuje na fragment z Ewangelii Łukasza, który według niego sugerowałby jej męczeńską śmierć. Odnosząc się do niewiasty, która porodziła syna, stwierdza, że „być może” tekst ten nawiązuje do Marii. Ciekawy jest również jego nacisk na Pismo Święte, które według Epifaniusza nie informuje nas o tym co stało się z Maryją, pozostawiając sprawę w niepewności.

Tak też, aluzja ta może być pierwszym tego rodzaju odniesieniem do Maryi, choć nie możemy tego z pewnością stwierdzić, bo i sam Epifaniusz nie jest tego pewien. Ponadto nacisk jaki kładzie on na to, iż nikt nie zna jej końca oraz iż Pismo nie informuje nas o jej losie, jeszcze bardziej podważają tego typu interpretację.

TYKONIUSZ

Następną osobą, która napisała komentarz do Apokalipsy jest Tykoniusz. Ks. Paweł Wygralak, stwierdza, iż „cała łacińska tradycja egzegetyczna począwszy od końca IV w. była zależna od komentarza Tykoniusza”.[12] Miał on spory wpływ na Augustyna z Hippony, który w swoim dziele „O nauce chrześcijańskiej” wielokrotnie go cytuje. Podobny wpływ miał na Bedę Czcigodnego. Juniper B. Carol w swoim monumentalnym trzytomowym opracowaniu „Mariology” przedstawia go jako świeckiego teologa donatystycznego, który był na tyle niezależny, by zostać ekskomunikowanym przez swoją własną sektę, po czym stwierdza – dodam, że mylnie – iż Tykoniusz zdaje się identyfikować Maryję z niewiastą z Apokalipsy 12,[13] tym samym sugerując, iż był on pierwszą osobą, która w taki sposób interpretowała niewiastę odzianą w słońce. Błąd Carola wynika z faktu, iż opierał on to stwierdzenie w całości na założeniu, iż Kasjodor w swoim komentarzu do Apokalipsy (VI w.) poprawnie reprezentuje perspektywę Tykoniusza, pisząc: „sicut Tychonius refert”[14]. Czytając jednak współczesne rekonstrukcje jego dzieła, bazujące na stosunkowo niedawno odnalezionych fragmentach z Budapesztu[15] oraz obszernych komentarzach ludzi takich jak Cezary z Arles, Prymazjusz z Hadrumetum, Beda Czcigodny, Beato z Liébany, którzy bardzo często cytowali Tykoniusza, można dojść do wniosku, że tak samo jak wszyscy jego poprzednicy, egzegeta w niewiaście obleczonej w słońce widział wyłącznie Kościół. Zgadza się z tym ks. Ludwig Stefaniak[16], który umieszcza Tykoniusza pomiędzy tymi reprezentującymi interpretację eklezjologiczną. Ks. Stanisław Adamiak[17] w swoim artykule także stwierdza, iż zdaniem Tykoniusza Kościół przedstawiony został przez wiele obrazów, w tym niewiastę obleczoną w słońce. I tak w komentarzu Tykoniusza do rozdziału 12 czytamy:

„I wielki znak widziany był na niebie”, który teraz widziany jest w Kościele, Bóg przybrał ludzką formę. „Niewiasta” – mówi – „odziana w słońce i księżyc pod jej stopami”. Zauważyliśmy już, że ogólny koncept może dzielić się na wiele szczegółów, które są jednym i tym samym.[18] Albowiem czym są niebiosa, tym jest świątynia w niebie, tym też jest niewiasta, w której [Jan] widzi Kościół, który w oczyszczającym chrzcie przyoblekł się w Chrystusa, „słońce sprawiedliwości” (Ml 3:20), jak poświadcza Apostoł Paweł: „Wszyscy, którzy zostali ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekli się w Chrystusa” (Ga 3:20). Jednak w fragmencie tym, księżyc opisany został jako umieszczony pod stopami kobiety, wskazując, iż jest to kościół heretyków oraz że „słońce sprawiedliwości”, tj. Chrystus nie pozwala im zostać oświeconymi Jego obecnością. Ale ponieważ wszystko co w Piśmie Świętym dotyczy Kościoła można interpretować w dwojaki sposób, możemy również, w dobrym tego słowa znaczeniu rozumieć księżyc jako Kościół. Jak napisano w psalmach: „Raz przysiągłem na świętość moją, że nie skłamię Dawidowi. Potomstwo jego trwać będzie na wieki, A tron jego jak słońce przede mną, jak księżyc, ustanowiony na wieki, Wierny świadek na niebie.” (Ps 89:36-38) I znowu: „Piękna jak księżyc, promienna jak słońce.” (Pnp 6,10) „I na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” – to jest dwunastu Apostołów, których Chrystus umieścił jako koronę nad dwunastoma plemionami Izraela na głowie Kościoła i ozdobił ją duchowymi klejnotami.

KOMENTARZ DO APOKALIPSY 12.1

Tykoniusz jest kolejną postacią rozumiejącą niewiastę w czysto eklezjologiczny sposób. Egzegeta sugeruje, że symbol ten jest mistycznym ciałem Chrystusa, w którego przyoblekliśmy się, gdyż jest On naszym „Słońcem sprawiedliwości”. Co ciekawe prawdziwemu Kościołowi (w mniemaniu Tykoniusza jest nim kościół donatystów) przeciwstawiony zostaje Kościół powszedni reprezentowany przez księżyc, na którego nie pada światłość Chrystusa. Przyznaje jednak, że równie dobrze księżyc ten może ogólnie odnosić się do Kościoła, bez powoływania się na zawartą w nim część heretycką. Dwanaście gwiazd to dwunastu Apostołów stanowiących koronę umieszczoną na głowie Kościoła. Mariologiczny nawiązań: brak.

AUGUSTYN

Augustyn objaśniając Psalm 142 (392-418 r.) także nawiązuje do obrazu z Apokalipsy 12. Według niego niewiastą jest „starożytne miasto Boże”, które wydało Jezusa, by ten rządził lud rózgą żelazną. Pada stwierdzenie, iż miasto to „bierze swój początek od samego Abla” oraz że można je również nazwać Jerozolimą i Syjonem:

I znowu zwracamy uwagę wam, kochani, że nie będziemy uczyć was tego, czego nie wiecie, ale przypominać to, co znacie. Chodzi mianowicie o to, że Pan i Zbawiciel nasz Jezus Chrystus jest Głową swojego ciała. On też jest jedynym pośrednikiem między Bogiem i ludźmi, Jezus jako człowiek, narodzony z Dziewicy, niejako na pustyni, jak to słyszeliśmy w Apokalipsie (Ap 12:5-6). Pod słowem pustynia bowiem, jak sądzę, trzeba rozumieć, że tylko On sam w ten sposób się narodził. To jego porodziła owa niewiasta, by rządził lud rózgą żelazną. Ta niewiasta, to starożytne miasto Boże, o którym powiada Psalm: „Miasto Boże, chwalebne rzeczy są powiedziane o tobie” (Ps 87:3).  Miasto to bierze początek od samego Abla, jak państwo złe od Kaina. Starożytne to zatem jest owo państwo Boże, nieustannie cierpliwie znoszące ziemię, z nadzieją wyczekujące nieba, które również nosi nazwę Jerozolimy i Syjonu. Rzecz zrozumiała, że o kimś urodzonym na Syjonie, a zarazem Założycielu samego Syjonu powiada psalm: „Syjonie matko, powie człowiek”. Jaki człowiek? „A człowiek został uczyniony w niej i sam Najwyższy je zbudował” (Ps 87:5). Ponadto to On sam stał się na Syjonie człowiekiem, ale człowiek ten został uczyniony pokornym. I to sam Najwyższy założył to miasto, w którym został uczyniony człowiek.  Dlatego też owa niewiasta była przyobleczona słońcem, samym słońcem sprawiedliwości, którego bezbożni nie znają. Oni to przy końcu powiedzą: „Tak więc zbłądziliśmy, a światłość sprawiedliwości nam nie zabłysła i nie wzeszło dla nas słońce” (Mt 5:45). Istnieje zatem jakieś słońce sprawiedliwości, które nie wschodzi dla bezbożnych. Zresztą to widzialne słońce z jego rozkazu wschodzi nad dobrymi i nad złymi. Zatem i przyobleczona była słońcem, i w łonie nosiła chłopca, którego miała porodzić. On właśnie był założycielem Syjonu i rodzącym się na Syjonie. Owa niewiasta, miasto Boże, chroniona była jego światłością, a brzemienna była jego ciałem. Słusznie też i księżyc miała pod stopami, ponieważ deptała mocą śmiertelność ciała rosnącego i gnijącego. A więc sam Pan Jezus Chrystus jest Głową i ciałem.

OBJAŚNIENIE PSALMU 142.3

Michał Bednarz z tego względu umieszcza Augustyna w podpunkcie zatytułowanym: „Interpretacja synagogalna”[19], jednakże ze względu na odniesienia do Chrystusa będącego Głową Kościoła oraz późniejsze sformułowania mówiące o całkowitej jedności między Kościołem i Chrystusem: „Chrystus i Kościół, dwoje w jednym ciele” sugerują raczej synagogalno-eklezjologiczną interpretację niewiasty. Dlatego też Buby oraz Le Frois stwierdzają, iż Augustyn trzymał się interpretacji niewiasty jako ludu Bożego, zarówno Starego, jak i Nowego Przymierza.

Le Frois ponadto próbuje udowodnić, iż Augustyn w znaku tym widział również Maryję. Wskazuje na pustynię jako symbol narodzenia z Dziewicy i łącząc to z interpretacją niewiasty jako starożytnego miasta Bożego, uważa, iż jest to „przejaw zmiany w rozumowaniu Augustyna”[20]. Są to, jednakże spekulacje niemające uzasadnienia w tekście. To o Jezusie Augustyn pisze, że znajduje się on „niejako na pustyni” tym samym utożsamiając uciekającą niewiastę z Jezusem a nie Maryją, co zgadzałoby się z jego późniejszym naciskiem na jedność między Głową, ciałem a członkami Kościoła. Ponadto lud mesjański, z którego miał pojawić się Mesjasz i o którym to właśnie mówi Augustyn jest częścią ludu Bożego. Tak też nie mamy żadnych powodów by wierzyć, iż Augustyn w niewiaście obleczonej w słońce widział dwoiste odniesienie zarówno do Maryi jak i ludu Bożego, nawet jeśli miałoby to być tylko implicite (wnioskowanie pośrednie), jak to lubią powtarzać katoliccy apologeci w kontekście wielu maryjnych dogmatów :-)

KWODWULTDEUS Z KARTAGINY

Pierwszą znaną osobą, która rzeczywiście powiązała niewiastę z Apokalipsy 12 z Maryją był Kwodwultdeus. Na niego też powołują się Trent Horn[21] oraz Michael O'Carroll[22].  W jego utworze De Symbolo (~440 r.) czytamy:

W Apokalipsie Apostoła Jana napisano, że „stanął smok przed mającą rodzić niewiastą, ażeby skoro porodzi, pożreć jej dziecię.” Niech nikt z was nie ignoruje faktu, że smokiem jest diabeł; wiedzcie również, że niewiasta oznacza Dziewicę Maryję, która będąc nieskalaną wydała na świat naszą nieskalaną Głowę. Jednocześnie symbolizuje ona w swojej osobie Kościół Święty, tak że jak ona rodząc swojego Syna, pozostała dziewicą, tak też Kościół przez cały czas wydając swoich członków, nie traci swojego dziewiczego stanu.

DE SYMBOLO 3

Podczas gdy jasno widać, iż autor utożsamia niewiastę z Apokalipsy 12 z Maryją, to jednak nie zatrzymuje się on na tym, ale daje nam do zrozumienia, iż jest ona drugoplanowym wytłumaczeniem obrazu.  Kwodwultdeus stwierdza, że tak jak smok jest diabłem, tak też niewiasta oznacza Maryję, która swoją osobą symbolizuje Kościół Święty. Tak jak już wspomniałem biskup Kwodwultdeus z Kartaginy jest pierwszą osobą, która w bezpośredni sposób wiąże niewiastę z Księgi Objawienia z Maryją. Można go umiejscowić w grupie osób orędujących za interpretacją eklezjalno-mariologiczną.

CEZARY Z ARLES

Tradycyjnie jego komentarz, składający się z dziewiętnastu homilii, w których Cezary dość fragmentarycznie podchodzi do sprawy opracowując tylko wybrane ustępy, przypisywany był Augustynowi. Jednakże dzisiaj już wiadomo, iż autorem tej pracy jest Cezary, biskup z Arles. Datę powstania tego komentarza szacuje się na lata 510 – 537. Ze względu na fragmentaryczność i wybiórczość omawianych przez autora ustępów przytoczę kilka ustępów:

[Księżyc pod jej stopami] odnosi się do hipokrytów i złych chrześcijan, których Kościół ma pod stopami. (…) Dwanaście gwiazd należy interpretować jako dwunastu Apostołów. To, że niewiasta obleczona jest w słońce, oznacza jej nadzieję na zmartwychwstanie. Z tego też powodu napisane jest: " Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego" (Mt 13:43).

EKSPOZYCJA APOKALIPSY 12.1, HOMILIA 9

Ogon symbolizuje złych proroków, czyli heretyków, którzy zrzucili na ziemię gwiazdy niebieskie, które dołączyły się do nich poprzez powtórny chrzest. Znajdują się oni pod stopami niewiasty. Wielu twierdzi, iż osoby te diabeł uczynił swoimi towarzyszami, ponieważ byli oni jednej myśli jak on sam. Wielu twierdzi, iż są to aniołowie, którzy zostali wyrzuceni z nieba, po tym jak zbuntowali się.

EKSPOZYCJA APOKALIPSY 12.4, HOMILIA 9

Rozumiemy, iż pustynia jest tym światem, w którym Chrystus karmi i prowadzi swój Kościół aż do samego końca. W tym świecie Kościół, dzięki pomocy Chrystusa depcze wyniosłych i bezbożnych, którzy są niczym skorpiony, żmije i wszelkie moce Szatana.

EKSPOZYCJA APOKALIPSY 12.6, HOMILIA 9

Według Cezarego niewiastą, pod której stopami znajduje się księżyc jest Kościół depczący hipokrytów i złych chrześcijan a scena, gdzie zbiega ona na pustynię odnosi się do Kościoła wędrującego po tym świecie, nad którym czuwa Chrystus, karmiąc i prowadząc go. Egzegeta w żadnym miejscu nie nawiązuje do Maryi. Potwierdza to La Frois, umieszczając komentarz Pseudo-Augustyna w grupie interpretacji eklezjologicznej.

PRYMAZJUSZ Z HADRUMETUM

Wspomniany już wcześniej w kontekście Tykoniusza, Prymazjusz (551 - 560 r.) jest kolejną z nielicznych osób, jakie podjęły się skomponowania komentarza do Księgi Objawienia. Korzystał on z pracy Tykoniusza i jak sam przyznaje w przedmowie, zebrał i zgodnie z zdrowym rozsądkiem złagodził, odrzucił, wyciął to co zbędne i zredagował pewne rzeczy od Tykoniusza. Podzielił on swój komentarz na 5 części, w których rozprawiał o 1) siedmiu kościołach, 2) siedmiu czasach, 3) siedmiu trąbach i niewiaście, 4) Bestii, siedmiu plagach i siedmiu czaszach, 5) Baranku, nowym niebie i nowej ziemi. Jego komentarz, można by wręcz rzec miał pośredni lub nawet bezpośredni wpływ na wszystkie później pojawiające się komentarze do Apokalipsy. Zwróćmy się teraz do interesującego nas tekstu:

To właśnie teraz objawia się w kościele, mianowicie, że dzięki działaniu Ducha Świętego ludzka natura połączona została z Mądrością Bożą, tak że z tych dwóch ten sam Chrystus staje się pośrednikiem między Bogiem a ludzkością, tak o tym świadczymy i w to wierzymy. Bowiem On sam powiedział: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo” (J 2:19) oraz jak ewangelista skomentował: „On zaś mówił o świątyni swego ciała” (J 2:21) „Kobieta obleczona w słońce i księżyc po jej stopami”: Mówi się, iż ogólny koncept może dzielić się na wiele szczegółów, które są jednym i tym samym[23], bo to czym były niebiosa, tym teraz jest świątynia w niebie, tym też jest niewiasta obleczona w słońce i księżyc po jej stopami. A więc, jest to kościół, który przyoblekł się w Chrystusa i ze względu na miłość [do kościoła] depcze on każdą zmienną rzecz. Albowiem [kościół] nie będąc zainteresowany tymi zmiennościami, ale przeciwnie, przywiązując się do niezbywalnego dobra, mówi: „Mnie zaś dobrze jest być blisko Boga” (Ps 73:28). Z tego też faktu wynikają słowa, o których czytamy w odniesieniu do kościoła: „piękna jak księżyc, jaśniejąca jak słońce” (Pnp 6:10) oraz „jak księżyc w pełni, co pozostaje na wieki tak i świadek w niebiosach jest wierny” (Ps 89:38). Trafnie stwierdza, że kościół jest przychodniem, ponieważ od czasu narodzin Chrystusa, pojawiło się wiele fałszywych opinii wyrażanych przez heretyków. I jeśli chodzi o jego świątynię, to herezjarchowie, fałszując wedle swojej woli, rozmaicie nauczali, Walentyn o jednym, Bardesanes o drugim, Apolinary jeszcze o czymś innym, Nestoriusz, Eutyches, Tymoteusz Aelurus, każdy o czymś innym. To tak, jak gdyby prawda z ziemi wyrosła a za nią [niczym chwasty] nastąpiły kontrowersje. I dlatego też, ortodoksyjni wierni otrzymali swoją nagrodę a heretycy propagujący błędne idee dotyczące wcielenia Chrystusa ponieśli karę wiecznego potępienia.

KOMENTARZ DO APOKALIPSY 12.1

Prymazjusz, w kontekście rozprawy o heretykach, którzy pojawiali się na przestrzeni dziejów głosząc fałszywe nauki dotyczące wcielenia Jezusa Chrystusa, czerpie z nauk Tykoniusza odnosząc je do obrazu z Apokalipsy, co szczególnie widać, kiedy nawiązuje do ogólnego konceptu, dzieląc go na wiele różnych obrazów, przedstawiających jedną i tą samą rzecz oraz gdy powołuje się na to, że niebiosa, świątynia i niewiasta reprezentują jedno i to samo, czyli kościół. Jest on przyobleczony w samego Chrystusa, naszą światłość. Księżyc według egzegety również jest symbolem kościoła.

GRZEGORZ WIELKI

Również biskupowi Rzymu, Grzegorzowi Wielkiemu w swoim komentarzu do Księgi Hioba (ukończonym jeszcze przed 591 r.) zdarzyło się odwołać do niewiasty z Apokalipsy:

W Piśmie Świętym, kiedy używana jest przenośnia „słońca”, czasami oznacza ona Pana, czasami prześladowania, czasami okazanie jakiegoś widzenia, ale czasami zrozumienie roztropnej sprawy. Albowiem przez „słońce” przedstawiany jest Pan, jak to opisane zostało w Księdze Mądrości, gdzie wszyscy bezbożni w dniu sądu ostatecznego, wiedząc o ich własnym potępieniu, będą mówić: „To myśmy zboczyli z drogi prawdziwej, nie oświeciło nas światło sprawiedliwości i słońce dla nas nie wzeszło” (Mdr 5:6). Zupełnie jakby oznajmili, iż promień wewnętrznego światła nie oświecił ich. Stąd też Jan opisuje „niewiastę ubraną w słońce i księżyc pod jej stopami” (Ap 12:1) Przez „słońce” należy rozumieć iluminację prawdy, a przez księżyc, który gaśnie i wypełnia się co miesiąc, zmienność rzeczy doczesnych. Ale Święty Kościół, ponieważ chroniony jest blaskiem niebiańskiego światła, ubrany, jak gdyby w słońce gardzi wszystkimi doczesnymi uciechami i depcze księżyc pod swoimi nogami.

Moralia XXXIV.14.25

Według Grzegorza niewiasta reprezentuje Święty Kościół, który obleczony jest prawdą i depcze pod swoimi stopami „doczesne uciechy”. Zarówno Le Frois, jak i Bertrand Buby umiejscawiają go w gronie ludzi interpretujących niewiastę jako kościół powszedni. Ponownie nawiązań do Maryi po prostu brak.

EKUMENIUSZ

Osoba Ekumeniusza jest mało znana. Dodatkowo istnieją pewne problemy z jego identyfikacją i tym samym umiejscowieniem go w odpowiedniej przestrzeni czasowej, ale można bezpiecznie przyjąć, iż jego komentarz do Apokalipsy powstał gdzieś na przełomie VI/VII wieku. Jest on bardziej przejęty zrozumieniem Księgi Objawienia w kategoriach historyczno-chrystologicznych aniżeli eschatologicznych i dlatego też, kiedy przechodzi do rozdziału 12 skupia się na historycznym aspekcie odzwierciedlającym sceny z życia Jezusa. Ekumeniusz jest pierwszą osobą stosującą interpretację wyłącznie mariologiczną, co też wynika z jego brak zainteresowania sprawami eschatologicznymi. Według egzegety niewiasta odnosi się do Maryi, rodzącej Syna Sprawiedliwości, dwanaście gwiazd nawiązuje do dwunastu Apostołów, jej wołanie w bólu i cierpieniu wskazuje na jej naturalną, dziewiczą nieśmiałość a smokiem, który chciał pożreć jej dziecko jest Herod, planujący zabić Jezusa. Scena zbiegnięcia niewiasty na pustynię odnosi się do ucieczki Maryi do Egiptu (od siebie dodam tyle, że to trochę dziwne, bo przecież Maryja i Józef uciekli do Egiptu wraz z Jezusem a w Apokalipsie dziecko zostaje porwane do nieba, zanim niewiasta ucieka na pustynię :P). Przyjrzyjmy się więc fragmentowi z jego komentarza, w którym mowa jest o niewiaście:

Wizja ta ma na celu pełniejsze opisanie okoliczności dotyczących pojawienia się antychrysta, o którym po krótce wspomnieliśmy w poprzedniej dyskusji. Jednakże, ponieważ Wcielenie Pana, dzięki któremu posiadł i poddał sobie świat dostarczyło pretekstu, aby Szatan wzbudził antychrysta, wykorzystując go jako swoje narzędzie – ponieważ zostanie on wzbudzony po to by świat znowu odpadł od Chrystusa i porzucił Go dla Szatana – a ponieważ jego poczęcie i narodzenie były początkiem wcielenia Pana, widzenie to przedstawia nam pewien porządek rzeczy, które zostaną omówione i rozpoczyna się ono od poczęcie Pana w obrazie przedstawiającym nam Theotokos (Bogurodzicę). Co ono przedstawia? „Ukazał się znak na niebie: niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami”. Jak już wspomniałem, jest to matka naszego Zbawiciela. I znak ten właściwie przedstawia ją w niebie a nie na ziemi, ponieważ jest ona czysta w duszy i na ciele, równa aniołom i obywatelom nieba. Jest on z Bogiem w niebie – „bo niebiosa są moim tronem” (Iż 66:1) – mówi Pan – jednak posiada ciało, chociaż nie ma nic wspólnego z ziemią ani nie ma w niej zła. Przeciwnie, jest w pełni wywyższona, godna nieba, mimo że posiada naszą ludzką naturę i esencję. Dziewica ta jest współistotna z nami.  Niech bezbożne nauczanie Eutychesa, który twierdzi, iż jest ona innej substancji niż my, będzie wyłączone z wiary świętych synodów, razem z jego innymi nauczaniami. Co to znaczy, że była ubrana w słońce i księżyc znajdował się pod jej stopami? Święty prorok Habakuk przepowiedział odnośnie Pana tymi słowami: „słońce i księżyc stoją w swoim miejscu z powodu blasku” (Ha 3:11), nazywając tak Chrystusa, naszego Zbawiciela lub przynajmniej głoszoną przez niego ewangelię – „słońce sprawiedliwości” (Ml 3:20).

KOMENTARZ DO APOKALIPSY, DYSKURS 6: 12.1-2

ANDRZEJ Z CEZAREI

Komentarz Andrzeja (początek VII wieku, przed 611 r.[24]) uznawany jest za najstarszy grecki, patrystyczny komentarz do Księgi Objawienia. Oczywiście Ekumeniusz, omawiany poprzednio, sporządził swój komentarz odrobinę wcześniej, ale z tego względu, że nie jest uznawana on za Ojca Kościoła to przyjmuje się, iż komentarz Andrzeja jest pierwszym greckim i patrystycznym komentarzem do Apokalipsy na Wschodzie. Z jego dzieła korzystało wielu kolejnych komentatorów, szczególnie na Wschodzie jak np.: Aretas z Cezarei Kapadockiej (X w.), ale również sam książę humanistów, Erazm z Rotterdamu.  Późne daty powstawania greckich komentarzy do Apokalipsy wynikają z faktu, iż na Wschodzie chrześcijanie mieli wątpliwości co do kanoniczności Księgi Objawienia. Uznaje się, iż jednym z głównych czynników powstania dzieła była chęć zaopatrzenia chrześcijan posługujących się greką w komentarz, tak żeby nie musieli oni korzystać z niezbyt ortodoksyjnego, niechalcedońskiego komentarza Ekumeniusza, choć są i tacy, którzy twierdzą, iż nie ma wystarczających danych by stwierdzić, że nie zgadzał się on z oświadczeniami soboru chalcedońskiego. Tak czy inaczej, w swoim komentarzu dość często odwoływał się do pracy Ekumeniusza. Spójrzmy więc teraz na tekst dotyczący rozdziału 12 Apokalipsy:

„Potem wielki znak się ukazał na niebie, niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu.”

Niektórzy wierzą, że niewiasta ta odnosi się ogólnie do Matki Bożej, która cierpiała z tego powodu, co miało wkrótce nastąpić, zanim boskie narodziny [Jezusa] były jej znane.[25] Jednak wielki Metody[26] rozumiał znak ten jako odnoszący się do świętego kościoła, wierząc, iż to co zostało o niej [niewiaście] napisane nie pasuje do boskich narodzin Pana, ponieważ przyszedł On na świat już na długo przed tymi wydarzeniami.  Dobrze jest przytoczyć słowa błogosławionego Metodego, który w swoim Sympozjum przez usta dziewicy Procylli ogłasza: „Niewiastą owiniętą w słońce jest Kościół, ubrany w samą światłość jak w szatę. Bo czym dla nas jest ubranie, tym dla niej jest światłość, a czym jest dla nas złoto i przejrzyste kamienie, tym dla niej gwiazdy, lecz daleko doskonalsze i jaśniejsze od tych ziemskich”. Dalej Metody kontynuuje: „Kobieta ta stąpa po księżycu, i zdaje mi się, że księżycem nazwano tu przenośnie wiarę istot kąpielą oczyszczonych ze zniszczenia, ponieważ wszystko, co mokre, od niego zależy. Odczuwa ona bóle rodzenia i odradza na nowo z istot zmysłowych istoty duchowe, kształtując i modelując ich na obraz i podobieństwo Chrystusa”. Później dodaje: „Nie możemy uważać, iż owym narodzonym jest Chrystus: wszak dawno przed Apokalipsą dopełniła się tajemnica wcielenia Słowa, a Jan głosi wyrocznie o teraźniejszych i przyszłych sprawach.” Następnie pisze: „Musimy zatem przyznać, że Kościół odczuwa bóle porodowe i rodzi ochrzczonych, jak mówi Duch przez Izajasza: Zanim odczuła skurcze porodu, uciekła i urodziła chłopca (Iż 66:7) Przed kim, jeśli nie przed smokiem, umknął duchowy Syjon, aby zrodzić męski naród.” Nieco później kontynuuje: „I aby w każdym w sposób duchowy urodził się Chrystus. Dlatego właśnie kościół jest brzemienny i odczuwa bóle porodowe do chwili, aż ukształtuje się w nas narodzony Chrystus, aby każdy święty przez uczestnictwo w Chrystusie narodził się jak Chrystus.” Dlatego też, Kościół obleczony jest w słońce sprawiedliwości (Ml 3:20). Pod stopami jej okiełznane jest zarówno światło Prawa, które podobnie jak księżyc, daje światło w nocy, jak i świeckie życie, które zmienne jest niczym fazy księżyca. Na głowie nosi wieniec nauk i cnót apostolskich. Autor uczy nas, że tak jak wszystkie wody zależne są od księżyca, tak symbolem księżyca jest chrzest. Jest on przenośnie nazwany morzem, które jest zbawieniem dla tych, którzy narodzili się na nowo i zagładą dla demonów.

KOMENTARZ DO APOKALIPSY 12.1, KSIĘGA 11, ROZDZIAŁ 33

Andrzej z Cezarei, opierając się o nauki Metodego, bez wątpienia rozumie niewiastę obleczoną w słońce jako symbol Kościoła. Uważa, iż wydarzenia mające miejsce w Apokalipsie dotyczą teraźniejszych i przyszłych rzeczy, dlatego też, w zgodzie z Metodym, uważa, iż narodzone dziecko w wersecie 5 nie może być Chrystusem, ponieważ „tajemnica Wcielenia Słowa” dopełniła się na długo przed wydarzeniami opisanymi przez Jana.

Przytaczany już wielokrotnie Le Frois uważa, iż Andrzej pisząc o ludziach wierzących „, że niewiasta ta odnosi się ogólnie do Matki Bożej”, nawiązuje do mariologicznych interpretacji, poprzedzających samego Metodego, ale odrzucając tę interpretację powołuje się na antycznego egzegetę by umocnić swoją pozycję. Podobnie argumentuje Michael O'Carroll, który wspominając o Epifaniuszu powołuje się na znajdujące się w pracy Andrzeja „niejasne odniesienie” do ludzi widzących w niewiaście Maryję.[27]

Problem w tym, że Andrzej mówiąc o ludziach widzących w niewiaście Maryję nie wiąże tej kwestii z czasami poprzedzającymi interpretację Metodego. Andrzej odwołując się do „niektórych wierzących, że niewiasta ta odnosi się ogólnie do Matki Bożej” nawiązuje do Ekumeniusza, z którym prowadzi polemikę i dlatego też, kiedy opisuje w co dokładnie niektórzy wierzyli w tej kwestii, przedstawia dokładnie to za czym postulował Ekumeniusz.

Nawet jeśli założylibyśmy, że Le Frois ma rację i Andrzej rzeczywiście myślał, że Metody w swojej pracy argumentował przeciwko takim, którzy trzymali się mariologicznej interpretacji niewiasty, to opierając się o kontekst wypowiedzi samego Metodego jesteśmy w stanie zauważyć, iż polemizował on z całkiem inną interpretacją. Le Frois zakłada, że jeżeli Metody tak silnie argumentował za tym, by w niewiaście rozumieć Kościół oraz jednocześnie odrzucał pojmowanie narodzonego dziecka jako Chrystusa, to musiał on mieć na uwadze mariologiczną interpretację.

Jednak spoglądając na przytoczony wyżej tekst z Uczty Metodego 8.7, możemy wywnioskować, iż pogląd, któremu się on sprzeciwiał nie był związany z Maryją, ale raczej z rozumieniem niewiasty jako Izraela (Ludu Starego Przymierza). Innymi słowy, Metody broni swojego poglądu przed zarzutem, iż niewiasta nie może być Kościołem Nowego Przymierza, ponieważ Kościół nie wydał na świat Mesjasza. Zrobił to Izrael. Dodatkowo cofając się z powrotem do Wiktoryna, który bezpośrednio poprzedza Metodego i w swoim komentarzu odnosząc się do niewiasty jako „starożytnego kościoła patriarchów, proroków i świętych Apostołów” łączy Stare i Nowe Przymierze, najsensowniejszym wydaje się założenie, iż Metody polemizuje z poglądem Wiktoryna, aniżeli z mariologiczną interpretacją, której istnienia nie można zweryfikować w tak wczesnym okresie.  

BEDA CZCIGODNY[28]

Beda, będąc anglosaskim mnichem benedyktyńskim między rokiem 703 a 710 sporządził swój własny komentarz do Apokalipsy, wzorując się m.in. na pracy Tykoniusza. Przy każdym rozdziale wypunktowuje i krótko opisuje najważniejsze symbole i znaki. I tak w rozdziale 12 tłumaczy, iż niewiastą jest kościół przyobleczony w Chrystusa, który stąpa po doczesnościach tego świata. Przytacza Psalm 72:7 mówiący o sprawiedliwości i wielkim pokoju, jaki ogarnie cały świat i na koniec, nasz ostatni wróg, czyli śmierć zostanie pokonany. Według benedyktyna dwanaście gwiazd to dwunastu Apostołów. Odnosząc się do wersetu drugiego, nawiązuje do brzemienności i porodu, zastosowując je do kościoła, który w sensie duchowym rodzi wierzących. Smok powiązany zostaje z Diabłem, który poplamiony krwią zbroi się przeciwko kościołowi. A syn z wersetu piątego odniesiony zostaje do ciągłego wydawania Chrystusa na świat, poprzez głoszenie jego nauk i sprawowanie w jego imieniu władzy na światem. Można śmiało stwierdzić, iż Beda, pomimo tego, że jest to już początek VIII wieku, podąża za niemalże uniwersalną interpretacją Apokalipsy 12, nie odwołując się do osoby Maryi, ale odnosząc postać niewiasty do kościoła, ludu Bożego.  

Prócz wymienionych wyżej komentatorów i osób, które odnosiły się do niewiasty z Apokalipsy 12 można jeszcze wspomnieć o Pseudo-Cyprianie (IV w.) w Ad Nouatianum 14, biskupach Pateriuszu z Brescii (VI w.) i Alufusie (VI w.) oraz pochodzącym z terenów północnej Hiszpanii zakonniku Beato z Liébany (VIII w.), którzy interpretowali ją jako kościół. Ponadto pod koniec VI wieku mamy Kasjodora[29]uznającego elastyczność symbolu, widząc w nim zarówno Kościół, jak i Maryję. Jednakże ze względu na trudność pozyskania ich tekstów nie zostały one tutaj wymienione.

Z czasem lista zostanie uzupełniona o te imiona :-)  

PODSUMOWANIE

Wielu spoglądając na niewiastę obleczoną w słońce, pod której stopami znajduje się księżyc pragnie zobaczyć w niej odniesienie do Maryi. Inni jeszcze wykorzystują ten tekst by wskazać na jej wniebowzięcie, choć jak pisał Epifaniusz nikt nie wie jaki los spotkał Maryję i Pismo Święte milczy w tej kwestii.  Na opis ten powoływało się wielu papieży, w tym Pius X i Pius XII, wielu apologetów oraz ludzi, którzy znacznie wpłynęli na zmianę historycznego podejścia do rozwoju doktryny chrześcijańskiej, jak Newman. Jednakże przez pierwsze kilka stuleci żaden chrześcijański pisarz ani Ojciec Kościoła nie widział w niewiaście obleczonej w słońce odniesienia do Maryi. Dopiero w V (Kwodwultdeus) oraz VI (Ekumeniusz) wieku znajdujemy pierwsze wzmianki potwierdzające mariologiczną interpretację, choć nawet wtedy były to pojedyncze przypadki, nieodzwierciedlające powszechnej, większościowej opinii we wczesnym Kościele. I jak widzieliśmy, ludzie tacy jak Hipolit, Wiktoryn, Metody, Tykoniusz, Augustyn, Hieronim, Cezary z Arles, Prymazjusz, Grzegorz Wielki, Andrzej z Cezarei, Beda Czcigodny czy Beato z Liébany potrafili, przystępując do egzegezy 12 rozdziału Apokalipsy, skupić się na wyłączenie eklezjologicznej interpretacji fragmentu, nigdy nie wspominając nawet słowem o Maryi. A jeśli chodzi o powiązanie nauki o wniebowzięciu z interpretacją niewiasty jako Maryi we wczesnym Kościele. Cóż, było ono tak często spotykanym zjawiskiem, jak wczesnochrześcijańskie dyskusje dotyczące tego czy na Tytanie znajduje się życie ;-)  

 

[1] Michał Bednarz „Niewiasta obleczona w Słońce”, 2007/2008, strona 19,20

[2] Trent Horn, The Case for Catholicism, 2017, Ignatius Press, 16. The Immaculate Conception and Bodily Assumption: Biblical Evidence for the Assumption (strona 177)

[3] Scott Hahn, The Lamb's Supper: The Mass as Heaven on Earth, Doubleday 2003: TWO Who’s Who in Heaven: Revelation’s Cast of Thousands: “A WOMAN CLOTHED WITH THE SUN”

[4] John Henry Newman, A Letter Addressed to the Rev. E. B. Pusey: On Occasion of His Eirenicon, Aeterna Press 2015 (strona 34)

[5] Pius X, Ad diem illum laetissimum, 2 luty 1904

[6] Pius Xii, Konstytucja Apostolska Munificentissimus Deus: Asumpcjonistyczna interpretacja tekstów Pisma Św.

[7] Hieronim w „O znakomitych mężach 74” wymienia jego komentarze: do Księgi Rodzaju, Wyjścia, Kapłańskiej; do Izajasza, Ezechiela, Habakuka, Koheleta; do Pieśni nad Pieśniami i do Apokalipsy Jana

[8] Oprócz tego manuskryptu dostępne są jeszcze dwa: Ottobonian 3288B oraz Vatican 3546.

[9] Codex Ottobonian latinus 3288A oraz Hieronim w tym miejscu czytają: „Chrystus”. Bardziej pierwotnym czytaniem wydaje się „Duch”, oczywiście odnosząc się do aktu wcielenia Syna Bożego

[10] The Fascinating Woman of Revelation 12 (1999)

[11] Bernard. Le Frois, Woman Clothed with the Sun (Ap.12): lndividual or Collective? (An Exegetical Study), 1954

[12] Pastoralne Przesłanie Komentarza Św. Cezarego Z Arles Do Apokalipsy Św. Jana - Ks. Paweł Wygralak (strona 3)

[13] Mariology, Volume 1 - Juniper B. Carol, The Bruce Publishing Company Milwaukee (1955), strona 148

[14] Magni Aurelii Cassiodori, Apocalypsis Sancti Joannis 16-XI.15 (1847!), strona 1411

[15] R. Gryson, ‘Fragments inédits du commentaire de Tyconius sur l’Apocalypse’, RB 107 (1997) 189-226.

[16] Ludwig Stefaniak, Interpretacja 12 rozdziału Apokalipsy Św. Jana w świetle historii egzegezy (1957), Pallottinum, strona 44.

[17] Stanisław Adamiak, Eklezjologiczny charakter „Komentarza do Apokalipsy” donatysty Tykoniusza; Uniwersytet Gregoriański, strona 7

[18] W miejscu tym Tykoniusz nawiązuje do swojej czwartej reguły interpretacyjnej, według której symbol posiada ogólne i szczególne znaczenie i wskazuje, że należy ją zastosować również podczas interpelacji obrazu niewiasty.

[19] Michał Bednarz, strona 12

[20] Le Frois, 1954, strona 51

[21] Trent Horn, The Case for Catholicism, strona 177

[22] Michael O'Carroll, Theotokos, A Theological Encyclopedia of the Blessed Virgin Mary, Wipf and Stock Publishers (2000 r.): Woman in Revelation 12 (strona 375)

[23] Powołanie się na komentarz Tykoniusza, który stwierdził to samo.

[24] Zobacz dyskusję w The Fathers of the Church, Andrew of Caesarea:  Commentary on the Apocalypse, 9. Dating the Commentary, 2011, strona 15

[25] Odwołanie się do komentarza Ekumeniusza.

[26] Chodzi o Metodego z Olimpu.

[27] Michael O'Carroll, Theotokos (strona 375)

[28] Bede, Venerable. The Explanation of the Apocalypse 12.1-5, Veritatis Splendor Publications 2016

[29] Michał Bednarz, strona 14